|
To była niezmiernie zajmująca sesja - jedna z najzabawniejszych w tej kadencji. Zaczęło się jednak od momentu szczególnie dla mnie miłego i niezwykle wzruszającego. Gdyby nie obawy o całość makijażu, spłakałabym się z wrażenia jak bóbr na miejscu. Teraz łkam w domowym zaciszu, ściskając w ręku mokrą od łez chusteczkę.
Sesję rozpoczął przewodniczący Waldemar Kukiełko od tradycyjnego ustalenia porządku obrad. I tu właśnie nastąpiły wydarzenia, po których jeszcze nie mogę się otrząsnąć. Głos nadal drży mi ze wzruszenia, a ręce dygocą na klawiaturze. Pan Przewodniczący przy okazji ustalania porządku zajął się bowiem Obserwatorem w ogólności, a moją skromną i nierzucającą się w oczy osobą w szczególności. Wybaczcie Państwo, muszę na chwilę przerwać. Emocje jednak są zbyt silne.
Otarłam łzy wzruszenia i kontynuuję.
Otóż Pan Przewodniczący niezwykle uważnie czyta Obserwatora i wykrył szereg uchybień, nieprawidłowości i pomówień. Jak się okazuje, źle podałam czas zawiadomienia o sesji - przewodniczący ma trzy dni na zawiadomienie o terminie. Ja napisałam, że tydzień. Kiedy przypomnę sobie ten aksamitny głos mówiący o terminie...
Już, wracam z krainy marzeń do rzeczywistości.
Oprócz terminu popełniłam jeszcze jeden grzech - napisałam, że porządek obrad jest nudny i wysnułam z tego domysł, ze radni po prostu nie mają kasy na Wszystkich Świętych i stąd ta sesja. Okazuje się to nieprawdą! Radni mają płacone ryczałtem, nie dostają pieniędzy za poszczególne posiedzenia rady! Nieoceniony Stasio Grala wykrył przy tej okazji, ze może chodzić o sołtysów - ci dostają stówę za każde posiedzenie. Pocieszona przez Staszka Gralę wsłuchałam się w aksamitny głos Przewodniczącego. Mea culpa, Panie Przewodniczący. Grzech biorę - jak to mówi klasyk tematu, czyli rzecznik Strzałkowski - na klatę (w moim przypadku „na biust”) ale zgrzeszyć z Panem... Poświęcił mi Pan 20 minut. Nie wiem, co powiedzieć. Lecę po chusteczki, chwila przerwy.
Jestem i jadę dalej.
Po rozprawie z Obserwatorem (jakże miłej memu sercu) i pogrążeniu mnie w czarnych odmętach nicości, Pan Przewodniczący dobrał się do radnych Wspólnoty Samorządowej, a w szczególności do radnej Ewy Skrajnej. Tu dowiedziałam się, że mam rywalkę i obudziły się w we mnie pierwotne instynkty. Czym radna Skrajna zasłużyła sobie na względy Przewodniczącego?! Otóż razem z trójką innych radnych (Grzęda, Wachowski i Vogiel) zapytała była samego Pana Wojewodę o ważność mandatu Stanisława Prześniaka. O co w tej historii chodzi, wszyscy wiemy, nie wiemy natomiast, czy pan Prześniak nadal jest radnym, czy też nim nie jest. Okazało się, ze jedynym poinformowanym jest Przewodniczący Rady. I tak Proszę Państwa powinno być! Radny Prześniak nadal jest radnym, bowiem nie uprawomocniło się orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, odrzucające jego zażalenie na decyzję wojewody. Pan Przewodniczący wykrył był spisek - Jego zdaniem chodziło o unieważnienie poprzedniej (pechowej, po XIII) sesji rady miejskiej! Gdyby bowiem pan Prześniak brał bezprawnie udział w głosowaniu, wszystkie uchwały tej sesji, łącznie z tą dotyczącą lekarzówki w Wejsunach zostałyby unieważnione! To byłby skandal, bo Przewodniczący Rady stałby się osobą bezdomną! Szanowni Państwo Radni! Ja protestuję! Jak można pozbawiać dachu nad głową Osobę obdarzoną tak aksamitnym głosem!
Na szczęście pani radna Skrajna poniosła zasłużoną karę - Pan Przewodniczący zgłosił do porządku obrad punkt dotyczący odwołania jej z przewodniczącej Komisji Rewizyjnej. Gdyby nie silne wzruszenie, biłabym brawo, ale niestety nie mogłam. Nadal łkałam bezgłośnie.
Po godzinie, kiedy byłam już pewna, ze większość porządku obrad za nami, okazało się, że jesteśmy na samym początku, a dziwne oświadczenia Szanownego Pana Przewodniczącego to dopiero punkt „uchwalenie porządku obrad”. No, ale nie mogę narzekać – przebywanie pod jednym dachem z Osobą taką jak Pan Przewodniczący wynagrodziło mi wszelkie trudy. Na wszelki wypadek posiliłam się herbatą z cukrem i cytryną.
Radną Skrajną odwołano, odwołano też radnego Wachowskiego z szefa komisji leśnictwa i rolnictwa. Jak się można domyślać, tę pierwszą zastąpił był radny Czaplicki, a tego drugiego – radny Paradowski. Radnej Skrajny usiłował w sposób kompletnie nieporadny i zadziwiająco niekomunikatywny bronić radna Grzęda. Słuchałam i kompletnie nie wiedziałam, o co radnej Grzędzie może chodzić. No, ale jak przypuszczam była przeciw.
Nieoczekiwanie - dla mnie, bo przecież nie dla Pana Przewodniczącego, Który Wie Wszystko- objawił się wiceprzewodniczący radny Mariusz Kaczmarczyk. Jak wiadomo, radny Kaczmarczyk został wybrany z listy Wspólnoty, ale w międzyczasie zmienił front i stał się gorącym wielbicielem Forum. Na poprzedniej sesji (tej, o której Pan Przewodniczący nie zdążył nas poinformować) oświadczył, że ze Wspólnoty występuje. Mimo to - jak na człowieka honoru przystaje - poddał się weryfikacji. Spokojnie - nie było czarnych teczek. Było za to dość dziwaczne głosowanie - radni mieli bowiem przegłosować czy radny Kaczmarczyk powinien być, czy nie powinien być przewodniczącym. Smaczku sprawie dodaje to, że radny Kaczmarczyk nie wstrzymał się od głosu, tylko zagłosował „za”. Tu głęboki namysł.... Hmmmm.... Coś tu chyba mi się nie zgadza.
Dalej uaktywnił się radny Wachowski, do tej pory raczej milczący. Ofiarą radnego padł wiceburmistrz Stecka. Wiceburmistrz do tej pory siedział za stołem prezydialnym. Mówiąc szczerze - nie zwróciłam na to uwagi, ale radny Wachowski był czujny. „Dlaczego wiceburmistrz tu siedzi? Przecież to zwykły pracownik urzędu? - zapytał był pan radny, wskazując palcem Zdzisława Steckę. Na takie dictum wiceburmistrz zabrał krzesło i przesiadł się do stołu urzędników.
- Jak Pan się czuje na nowym miejscu? - zapytałam wiceburmistrza, korzystając z chwili przerwy od wzruszającej sesji
- Za krótko tam siedzę, ale raczej dobrze. Za komuny w więzieniu siedziałem, to mogę i tam - wyjaśnił z lekka autobiograficznie i styropianowo zastępca burmistrza
Co było dalej? Nic nie było, przynajmniej w części oficjalnej. Dowiedzieliśmy się o zadłużeniach ZUK, Monika Cwalińska przedstawiła sprawę zmiany statutu MOPS. I tyle. Zabawa – niestety niezbyt śmieszna - rozpoczęła się w części interpelacji i zapytań.
Najpierw wystąpił radny Vogiel, który zasypał burmistrza zapytaniami, a potem dukając przeczytał zamieszczoną przez nas odezwę Wspólnoty Samorządowej. Chodzi o tekst Eli Żywczyk w Gazecie Piskiej. Przyznam - tym razem zupełnie serio - że pojęcia nie mam, dlaczego na sesji porusza się sprawy związane z artykułami w prasie. Od tego są sprostowania, które musimy opublikować - obliguje nas do tego Prawo Prasowe. Zajmowanie się enuncjacjami prasowymi na sesji, to zwykłe marnotrawienie pieniędzy podatników. Prawo normuje polemikę prasową, my temu prawu podlegamy i mamy psi obowiązek puścić sprostowanie.
Dalej było bardzo serio. Sprawa wymaga wyjaśnień.
Jakiś czas temu gruchnęła wieść, że Arkadiusz Doniec nie ma wyższego wykształcenia i zajmuje się poradami psychologicznymi prawem kaduka. Także u nas na forum ukazywały się wpisy na jego temat. Okazuje się, że Arek (wybaczcie Państwo totumfackość, ale znamy się od lat) wyższe wykształcenie ma. Skończył uczelnię na Ukrainie. Każdy z nas może kończyć studia, gdzie mu się żywnie podoba - od Murmańska po Sydney. Problem w tym, że musi nostryfikować dyplom, czyli - nazwijmy to w uproszczeniu - potwierdzić jego ważność w danym państwie. Arek ma wszystkie wymagane prawem dokumenty, ale dokumenty dostał dwa - jeden to coś w rodzaju książeczki w języku ukraińskim i drugi - dyplom. Kiedy urzędujący burmistrz poprosił dyrektora szkoły w której pracuje Arek o dokumenty, dostał te pierwsze i - z niejasnych do końca przyczyn - wysłał do Ministerstwa Edukacji Narodowej, podobno w celu weryfikacji. MEN odpowiedział, że Arek wyższego wykształcenia na podstawie dostarczonych dokumentów nie ma. Gdyby wysłał te drugie, nie byłoby problemu. Arek trzęsącym się głosem mówił o tej historii. Odpowiedział mu wiceburmistrz Stecka - zwalił winę na dyrektora szkoły i samego Arka. Nie padło słowo „przepraszam”. Padły oskarżenia. I wypłynęly dokumenty. Na forach internetowych mogli to przeczytać rodzice i uczniowie Arka. Nie padło pytanie jak w ogóle te informacje mogły wypłynąć.
Arek, na naszym forum też ukazywały się wpisy dotyczące Ciebie. Nie wiedziałam, że o Ciebie chodzi. Znasz mnie bardzo dobrze, wiesz,że możesz do nas przyjść. Nie przyszedłeś. Wiem, że dla Ciebie to tragedia. Wbicie w ziemię nauczyciela, spaćkanie mu opinii jest nie do odkręcenia. Na nas możesz liczyć w każdych okolicznościach.
A dalej - już poza bardzo poważną sprawą Arka - nie działo się nic, co byłoby dla mnie zaskakujące. Burmistrzowie – były i obecny - skoczyli sobie do gardeł. To tradycja, więc nie ma o czym pisać.
Może jeszcze jedno - tu znowu wzruszenie zatyka mi klawiaturę - na zakończenie Pan Przewodniczący, patrząc mi prosto w oczy oznajmił, że sesja nudna nie była. Była bardzo poważna, wbrew temu co pisałam zapraszając na nią Mieszkańców.
To fakt. Zwłaszcza patrząc na to z perspektywy Arka Dońca, któremu należy się zwykłe, ludzkie "przepraszam", zamiast ustawiania go do pionu po to, żeby na jego miejsce wprowadzić swoich ludzi. Wyjaśnienia wiceburmistrza mnie nie przekonują - zniszczono człowieka. To jest dla mnie ważne, a nie arogancki ton pana Stecki. Teraz Panowie odszczekajcie to pod stołem. Weźcie dyplom Arka i powiedzcie "hau, hau".
sesję relacjonowała subiektywna korespondenta wojenna
Anka Grzybowska
Mój prywatny apel do Pana Przewodniczącego - najuniżeniej proszę następnym razem uwzględnić mnie w porządku obrad. Chciałabym mieć to na piśmie. W ramki sobie oprawię i nad biurkiem powieszę.
|
Mam nadzieję, że ten cyrk szybko się skończy. Ja osobiście mam juz dość zarówno Zbyszka, jak i Leszka. Nasza gmina nie jest skazana na wybór między dżumą a cholerą. Niech panowie Opalach i Gryciuk żyją sobie w zdrowiu i szczęściu, ale skoro nie potrafia przezwyciężyć swoich słabości i chorej ambicji, to lepiej będzie jeśli zrezygnują z aspiracji do fotela burmistrza. Zróbmy referendum i wybierzmy we wcześniejszych wyborach kogoś normalnego.
Lokalni notable wykupują co smaczniejsze kąski , względnie podpisują umowy na wieloletnią dzierżawę.
Są tak pewni siebie a zarazem głupi ,że nawet opowiadają jak to załatwili i z kim.
Dziwne przetargi, prawa pierwokupu i totalna obojętność władzy na fakt "okradania" lokalnej społeczności.
Czarno to wszystko widzę.
Pani Grzęda okazuje się że była instruktorem na siłowni i brała za 1h 35zł i twierdz że to grosze.
Czy Ty Zbyszku myślisz,że masz przyjaciela w Zdzisławie? Sprzeda Cię szybciej niż tego się spodziewasz, a przekonasz się o tym szybciej niż myślisz. Gra do swojej bramki i udaje "tego dobrego".
Mirosław-niegdyś prawa ręka poprzednika, a teraz co? Czy człowiek który zdradził raz na tym poprzestanie? Cel ma i go osiągnie, a potem?
Waldemar- sprzedaj mu tylko ośrodek i zobaczysz co będzie się działo. Pamiętliwy jest i pewnych rzeczy Ci nie zapomniał.
Musisz być Zbyszku bardzo dumny ze swojej ekipy co? Szczerze Ci powiem,że nie chciał bym tych Panów patykiem dotknąć, a Ty im z uśmiechem podajesz rękę. Ale spokojnie. Każdy mysi dostać kopniaka w zad,żeby się czegoś nauczyć. Spójrz choćby na poprzednika. Jego okręt zatonął, a szczury uciekły pierwsze. Od Ciebie też uciekną. Zachowaj ten mój post i przeczytaj go za nieco ponad 3 lata.
pozdrawiam
Przyjaciel Królika
Karany nie może być pracownikiem UMiG. Ale dziwne?
Po drugie, każdy pracodawca chcąc zatrudnić pracownika ma nie tylko prawo ale i obowiązek sprawdzenia kwalifikacji kandydata. Znamy przypadki dentystów z Ukrainy, fryzjerów, którzy budowali mosty i wiele podobnych.
szkoła 1 osoba,
informacja turystyczna 1 osoba.
I obecnego włodarza:
MOPS siostra,
OSP syn,
UM pierwsza żona,
"Lder" kuzyn
???
Do wyborcy.
A propos kompetencji gminy w zakresie oświaty. Rząd RP przyznał samorządom lokalnym prawo zupełne w zarządzaniu oświatą. To urzędnicy zatwierdzają m.in. przydział czynności. Kuratorium oświaty kompletnie to nie interesuje - od przyszłego roku taki urząd nie będzie istniał.
Gratuluje pierwszego występu na sesji. Mam nadzieję, że na tym się nie skończy. "Głowa do góry i do prokuratury"(jak ktoś napisał). Znam wspaniałego prawnika i służę swoją pomocą. Tej sprawy nie należy tak zostawić. Będę w kontakcie. Trzymaj się!
Ale jak widać niektórzy są wręcz zachwyceni zdolnościami tego specjalisty.Myślę, ze wkrótce dowiezie dyplom doktora.Uczniowie uczcie się od prawdziwych fachowców.
Co do Kukiełki, czy ten facet ma jakiś honor?Co jeszcze będzie musiał zrobić dla Opalacha, kogo jeszcze zdradzić, oczernić by ten sprzedał mu ośrodek w Wejsunach? Podobał mi się komentarz od wyborcy ale czy można takiemu zaufać?