|
Markowi Truszkowskiemu do sztambucha |
|
|
|
|
Nowiny
|
|
Wpisany przez Anka Grzybowska
|
|
czwartek, 16 lutego 2012 22:23 |
|
Marku, mamy za sobą kilka lat w szkole podstawowej, w jednej klasie. O ile pamiętam - serdecznie się nie cierpieliśmy. Znamy się od ponad 30 lat. Po raz pierwszy po latach zobaczyłam Cię jeszcze za życia Ojca mojego syna, w jakiejś spelunce na piwie.  Pewnie tego nie pamiętasz, a przynajmniej do tego się nie przyznasz. To było bardzo fajne spotkanie - dwojga starych znajomych. Nadal Marku Ci ufam -  moja drukarnia to Twój pomysł i to był strzał w 10. Do dzisiaj pytam Cię, jeśli nie wiem w co się pakuję i nadal prywatnie Ci ufam. Ty znasz  ten teren, ja go macam. Czaisz to?
Â
Marku, pytam z z lekkim rozżaleniem -  dlaczego to robisz? Pytam Cię prywatnie, ale publicznie. Dlaczego akurat Ty?  Ile Marku jesteś warty? Powiedz mi to prywatnie, ja tego nie puszczę. Za ile można kupić te 35 lat? Ile, Marku? Ile jest warte te kilkadziesiąt lat? Rzuć sumę, dawny Przyjacielu. Może zapłacę i przebiję.
Â
Zastanawiam się ile musieliby mi zapłacić za sprzedaż kolegi z klasy. Wiesz Marku, to bezcenne. Ode mnie usłyszeliby "spierdalaj". I zawsze tyle usłyszą jeśli chodzi o Ciebie.
Â
Anka
|
Jak mówił mój dziadek. "Najlepszych przyjaciół zachowasz bez interesu."