|

Droga do Krzyży jest rewelacyjna - gładka jak stół, szeroka. Kusi, żeby depnąć. Trudno sie dziwić - to najlepsza droga w gminie. Problem polega jednak na tym, że tak naprawdę, to droga techniczna, służąca Lasom Państwowym, a nie autostrada.
Na drodze Ruciane-Krzyże obowiązuje ograniczenie szybkości do 50 na godzinę. Ma to uzasadnienie - droga ma niewyprofilowane zakręty, a jest ich tam bardzo dużo. Dwa dni temu na jednym z nich zginął Paweł, na początku lipca w drzewo wbił się samochód - kierowca zmarł w szpitalu.
Droga jest bardzo dobrze oznakowana - ma zarówno znaki poziome, jak i pionowe. Co z tego, jeśli niewielu ich przestrzega? Po wypadku Pawła padły zarzuty pod adresem budowniczych i projektantów szosy. Tak, tylko, że oni nie projektowali toru Formuły I tylko zwykłą drogę leśną, o znacznie podwyższonych parametrach. Lasy Państwowe oddały ją w użytkowanie mieszkańcom, co znacznie poprawiło łączność Krzyży i Karwicy z resztą świata, ale najwyraźniej dobrą wolę leśników wielu zrozumiało opacznie. Na drogach tego typu zakrętów się nie profiluje.
Nie oskarżam nikogo, ale zastanawiam się co by było, gdyby na drodze ścigacza pojawili się rowerzyści, których tamtędy jeździ bardzo wielu? Byliby bez szans. Wczoraj stałam koło miejsca tragedii - co jakiś czas obok nas przemykał z gwizdem opon kolejny samochód. Głupota, brak wyobraźni? To były samochody na naszych numerach, ich właściciele zapewne wiedzieli o dramacie, jaki rozegrał się w tym miejscu dzień wcześniej. Mimo to nie zdjęli nogi z gazu. Zapewne, gdyby podzielili los Pawła, na forum zagotowałoby się od postów typu „on wprawdzie jeździł szybko, ale przecież nie chciał się zabić”. Oczywiście, że nie chciał, ale samo to, że po tej drodze pędził co koń wyskoczy jest potencjalnym samobójstwem, a takich samobójców widziałam tam wczoraj kilkunastu.
Na początku lipca rozmawiałam z ekipą robotników, którzy kładli asfalt na tej drodze i pół żartem, pół serio zastanawialiśmy się kiedy ktoś tu zginie. Parę dni później na drzewie roztrzaskał się warszawiak, teraz mamy kolejną tragedię. Wiem, że to zabrzmi brutalnie, ale na szczęście do tej pory nie ucierpiały osoby postronne. Nie chcę być złym prorokiem, ale jeśli nadal będziemy traktować tę drogę jak trasę szybkiego ruchu, prędzej czy później pod kołami wyląduje rowerzysta czy pieszy.
Droga jest nowa, jeszcze tłusta. Po każdym najmniejszy deszczyku zamienia się w ślizgawkę Wystarczy mgła i o jakiejkolwiek przyczepności możemy zapomnieć. Niebawem na asfalcie pojawią sie opadłe liście, za kilka dni przyjdą pierwsze przymrozki...
Nie oskarżam, tylko ostrzegam. Dwie tragedie za nami, oby były ostatnimi. Za jakiś czas zapomnimy o tym, co stało się na tej drodze dwa dni temu i znowu znajdzie się ktoś kto postanowi udowodnić sobie i całemu światu, że ograniczenie prędkości jest bzdurą. Będziemy mieli kolejny dramat i kolejną rozpacz. Nie sądzę, żeby adrenalina i dreszczyk emocji były tego warte.
Anka Grzybowska
|
Kondolencje dla rodziny Pawla!