|
Pani Redaktor,
jestem chyba znacznie starsza od Pani, patrząc po Pani zdjęciu. Internet mam od niedawna i jeszcze uczę się nim posługiwać. Chciałam opowiedzieć o naszej młodzieży.
Mieszkam w Nidzie, często przechodzę koło gimnazjum. Słuch mnie jeszcze nie zawodzi, a i wzrok mam dobry. To, co tam się dzieje i w jaki sposób zachowują się te dzieci jest przerażające. Pod płotem palą papierosy, obrzucają się mięsem, biją, piją piwo z puszek. Za płotem czasami pojawi się jakiś nauczyciel, ale on na to nie reaguje. Kiedyś zwróciłam uwagę tym dzieciom. Wybaczy Pani, zacytuję ich odpowiedź: „spierdalaj stara kurwo do domu, bo ci nogi połamiemy”. Nauczycielka, która stała nieopodal udała, że tego nie słyszy.
Jakiś czas temu wprowadzono w szkołach mundurki. Wywołało to oburzenie, ale ja teraz sądzę, że było w tym dużo racji. Dziewczynka, gimnazjalistka, z pomalowanymi paznokciami, makijażem na twarzy i w stroju odpowiednim dla prostytutki to dzisiaj norma. Nie ma tarcz szkolnych, nie ma żadnego wyróżnika, że dziecko jest z tej czy z innej szkoły.
Ma Pani małego synka - jakby pani zareagowała, gdyby tak się zachowywał?
pozdrawiam
Czytelniczka Zofia
Szanowna Pani,
o zachowaniu gimnazjalistów wiem i sama kilka razy padłam jego ofiarą. Rozmawiałam o tym z dyrektorem gimnazjum, ale jak widać skutku to nie przyniosło. Brak reakcji ze strony pedagogów jest skandalem, ale jak znam życie, dyrektor gimnazjum wszystkiemu zaprzeczy, potem oświadczy, że porozmawia ze swoimi podwładnymi, a na koniec i tak wszystko będzie tak jak było.
Jestem przeciwniczką mundurków - sama musiałam w tym czymś chodzić (to były taki ohydne fartuchy z nylonu) i wiem jak to przeżywałam. Jeśli chodzi o tarcze szkolne - nie mam pojęcia, dlaczego u nas się ich nie stosuje. Moim zdaniem powinny być, a dziecko powinno w ten sposób czuć się częścią swojej szkoły. No, ale nie ma. Ma Pani rację - wygląd tych dzieciaków jest porażający. Sama przyglądam się córce moich sąsiadów i włos mi się na głowie jeży. Może to taka lokalna moda na Lolitki? Może chęć dorównania „miastowym”?
Mój syn póki co mięsem nie rzuca. Mam wrażenie, że w tym przypadku wina leży zarówno po stronie nauczycieli, jak i rodziców. Gdybym dowiedziała się, że moje dziecko zachowało się w opisywany przez Panią sposób, sama wymierzyłabym sprawiedliwość a Pani mój syn przyniósłby bukiet kwiatów zakupiony z własnej tygodniówki.
Mam nadzieję, że mój syn nie będzie chodził do nidzkiego gimnazjum - nie z powodu piwa i papierosów, tylko skandalicznego poziomu tej „placówki naukowej”.Od kilku miesięcy czekamy na informację, jakie działania naprawcze zostały wdrożone, żeby nasi gimnazjaliści nie byli wtórnymi analfabetami. Do dzisiaj tej informacji nie ma, a władze gminy zamiast dziećmi zajmują się walką z byłym burmistrzem. Na sesji usłyszeliśmy, że w szkołach jest świetnie. Jak widać - nie jest, a do nidzkiego gimnazjum poszło kolejne pokolenie spisane na straty.
Anka Grzybowska
|
Wszystko w Nidzie jest Be!