Tekst na zamówienie - Pan Robert z gimbusa Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 6
SÅ‚abyÅšwietny 
Głos Naczelnej
Wpisany przez naczelna   
wtorek, 20 grudnia 2011 08:28

- Mama ty się głupotami nie zajmuj, ty napisz o naszym panu z gimbusa - zażądał mój syn - On fajny jest, bo ja się go boję.

 

Skoro mój syn się kogoś boi, to znaczy, ze trafiłam na niezwykłego człowieka. Wojtek nie boi się nikogo i niczego, za wyjątkiem swojego wychowacy. Pan Robert mnie zafascynował.

 

- To ciężka praca, ale ja ją lubię. Mam kontakt z dziećmi, a to dla mnie bardzo ważne - opowiada mi pan Robert Chutkowski - Studiuję zaocznie na AWF-ie w Olsztynie i dzięki tym dzieciakom podnoszę kwalifikacje.

 

Przyglądam się pracy pana Roberta - zna wszystkie dzieci po imieniu, potrafi usadzić największego rozrabiakę. Wystarczy warknięcie i zapada spokój.

 

- Większość dzieci znam po imieniu. Na początku było ciężko, ale teraz wiem, gdzie które z nich wsiada, wiem co który z nich potrafi. Trzeba mieć oczy dookoła głowy - wiadomo, z dzieciakami nic nie wiadomo, a tu jest ich 46. Nie mogę odpuścić, bo będą to wykorzystywać.

 

Do gimbusa ładują się maluchy. Najmłodsze mają ze cztery lata. Pan Robert wyskakuje na ulicę i pomaga krasnalom pokonać schodki.

 

- Tak, to jest odpowiedzialność. To są małe dzieci, rodzice mi je powierzają i muszę temu sprostać. Do tej pory nie miałem jakiś większych problemów. Pyta pani czy to hobby, czy życiowa konieczność - pół na pół. Ja to lubię. Te dzieciaki bardzo dużo mi dają.

 

W grudniu wygasa kontrakt pana Roberta. Przyznam, że jako gimbusowa weteranka - mój syn jeździ gimbusem czwarty rok – jestem tym młodym człowiekiem zachwycona. Wiem, ze oddaję mojego syna w dobre ręce. Codziennie o 7 rano czekamy na gimbus i za każdym razem zastanawiam się, co mój syn w tym widzi. Wiem, że w gimbusie spotyka kolegów, że to fajna zabawa. Ale wiem też, ze jest bezpieczny.

 

Panie Robercie - bardzo Panu dziękuję. Wojtek jest najważniejszym człowiekiem w moim życiu, a Pan sprawia, że nie muszę sie o niego bać. Jestem Panu bardzo wdzięczna.

 

Anka Grzybowska, mama Wojtka Studzińskiego

 
Komentarze (5)
Pani syn siÄ™ boi Zubryckiego?
1wtorek, 20 grudnia 2011 09:07
też mama
Bo to on chyba jest jego wychowawcÄ…?
jest :)
2wtorek, 20 grudnia 2011 09:08
naczelna
Ja też sie go boję. To straszny człowiek. Jak mnie wzywa na dywanik, to mam noc nieprzespaną.
zabawne
3wtorek, 20 grudnia 2011 20:10
?
Tylko szkoda, że Pan Robert nie zwraca uwagi na dzieci z podstawówki, które rozsiądą się na "3" i pomimo, że kilka osób musi stać nikogo nie chcą wpuścić, a Pan Robert siedzi z uśmiechem na swoim miejscu i ma to gdzieś...
Pytanie
4wtorek, 20 grudnia 2011 23:25
Mieszkaniec
Od kiedy w Olsztynie jest AWF? Błędy redaktorskie. Oj błędy.
Po pytaniu.
5wtorek, 20 grudnia 2011 23:27
Mieszkaniec
Moim wychowawcą także był pan Zubrycki. Uczył mnie Techniki. Świetny facet, bardzo dobry wychowawca. Jeden z lepszych, jakich spotkałem na swojej szkolnej drodze.

Dodaj swój komentarz

ImiÄ™:
Temat:
Komentarz:
Reklama
Copyright © 2012 Obserwator Piski. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.
 
maj 2012
P W Åš C Pt S N
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3