|
Sprawa podwyżek ciepła w Nidzie rozgrzała Państwa do białości – dawno nie odebrałam takiej ilości telefonów w jednej sprawie. Dzwonili przede wszystkim rodzice małych dzieci, które najzwyczajniej marzną we własnych domach. Byłam, widziałam, sama zmarzłam. Nie wiem, jak można żyć w takich warunkach.
Ceny za ogrzewanie w Nidzie są skandaliczne. W kilku postach przeczytałam, że winne są władze - zarówno gminy, jak i spółdzielni. Racja - gmina jest po to, żeby murem stanąć za mieszkańcami. Podobnie władze spółdzielni, które za wszelką cenę powinny bić się o dobro ludzi. Walczyć, nie tylko wysłuchiwać opowieści szefów PEC-u. Tu są dwie strony – usługodawca i usługobiorca. Problem polega na tym, ze usługodawca nie ma konkurencji, więc rąbie ceny, bo jemu na jak najwyższych cenach zależy. Ponieważ nie ma konkurencji, więc mieszkańcy nie mogą wybrać kogoś tańszego. I tu właśnie jest rola władz spółdzielni - w bloku wybudowanym przez Ryszarda Proroka mieszkańcy płacą od metra kwadratowego powierzchni i płacą relatywnie mało, a mają w domach ciepło. Nikt nie przykręca kaloryferów, bo po co. Płaci się ryczałt. Ale takie rozwiązanie nie wzięło sie z nieba - ktoś je wynegocjował.
Porównuję ceny za ogrzewanie w Nidzie z moim własnym piecem. Mam centralne, palę węglem. Dom mam dość duży - z zewnątrz nie wygląda okazale, ale ciągnie się w stronę ogrodu. Ogrzewanie około 160 metrów to dwie tony węgla - liczmy, że to 1800 złotych. Płacę około 150 złotych miesięcznie w skali roku, czyli nieco ponad 11 złotych za metr kwadratowy rocznie. Porównajcie powierzchnię mojego domu z powierzchnią mieszkania z Nidzie. Mam w tej chwili 24 stopnie, w ostatnie lute mrozy miałam około 22 stopni. Wczoraj w nidzkim mieszkaniu było około 10 stopni, w kuchni było trochę cieplej, ale to dlatego, że akurat gotował się obiad.
Jakiś czas temu w blokach była przeprowadzana termomodernizacja - to wtedy ze ścian zniknęły koszmarne bohomazy jakiś tańczących par. Skoro ocieplono bloki, to dlaczego do cholery w narożnych mieszkaniach jest tak koszmarnie zimno?
Kilka dni temu byłam u mojego przyjaciela na warszawskim Ursynowie. Ma nieduże, dwupokojowe mieszkanie, ale w środku jest upał. Płaci od metra kwadratowego i cenami się nie przejmuje. Wszystko jedno, czy na dworze jest -20 czy +30 - on płaci tyle samo, około 70 złotych miesięcznie. Dlaczego w nidzkich spółdzielniach nie zastosowano takiego rozwiązania, tego kompletnie nie rozumiem.
Mieszkałam wiele lat temu na osiedlu Multi Hekk w Piasecznie. To było spore osiedle - w sumie mieszkało tam ponad 5000 osób. Obok kolejne - osiedle Słowicza z sześcioma tysiącami mieszkańców. Na jednym z zebrań dowiedzieliśmy się, że wzrosły ceny za ogrzewanie części naszego osiedla - mnie to nie dotyczyło, ogrzewanie i wodę miałam z piecyka gazowego. Ktoś oznajmił, ze u nas rosną, a na Słowiczej nie. Coś było nie halo - sprawdziliśmy, faktycznie. Kilka dni później nasz prezes musiał pożegnać się z pracą, a jego następca, pomny smutnego losu poprzednika czym prędzej wydarł naszej ciepłowni z gardła znaczne bonifikaty. Głosowaliśmy solidarnie, bez względu na nasz prywatny interes.
Pytałam mieszkańców, dlaczego nie odwołają władz spółdzielni - dowiedziałam się, że się boją, bo pan X ma umocowania w gminie, pan Y brał udział w kampanii obecnego burmistrza, a prace interwencyjne, a roboty publiczne? A szwagierka zatrudniona w gminie? Wola płacić, zapożyczać się u znajomych i wegetować w zimnych mieszkaniach w oczekiwaniu na lato. Wysłuchałam tego wszystkiego i z lekka zdrętwiałam - w kilku postach wyczytałam prośby o pomoc. Ja nie potrafię Państwu pomóc, dopóty, dopóki nie poczujecie swojej siły dopóki nie zrozumiecie, że żywot prezesów spółdzielni zależy wyłącznie od Was, dopóki nie dotrze do Was, że walczycie o swoje i możecie to zrobić. Możecie odwołać każdego - władze gminy, prezesa, który nic nie robi, możecie przewrócić wasz gminny świat do góry nogami. Wtedy to nie Wy będziecie się ich bać. To oni będą się budzić w nocy zlani potem i niepewni swoich posad. To nie oni są wszechwładni, tylko Wy. Pokażcie im na co Was stać, walczcie o swoje pieniądze. Mówiąc kolokwialnie - wyjedźcie na kopach na jednym czy drugim dżentelmenie, a nagle okaże się, że kolejny zacznie się bać Waszego gniewu. I na tym to niestety polega. My możemy jedynie Wam pomóc nagłośnić sprawę. Na to możecie liczyć, bo to co się dzieje w nidzkich spółdzielniach to skandal.
Anka Grzybowska
|
Telefony 4236480 i 4231606.
Czekam na komentarze z spółdzielni.
mam 120 m i musze spalać ok. 5 ton- przelicz naczelna ile to kosztuje i obudz się.
To co się dzieje teraz i taki układ jest do rozwałki na wiosnę! Musimy się zjednoczyć, zwołac zebranie i zebrac podpisy! Nie odpuszczać!
Czy podrzuca Pani cztery szufelki na noc? Jeżeli nie, to proszę o namiary, gdzie Pani taki piec kupiła, chętnie skorzystam z oferty.
"
Nie chodzi o konfrontacje ale o informacje.