|
Słucham gminnych plotek z pewnym niedowierzaniem. Dzisiaj przy okazji zakupów dowiedziałam się, że w referendum mogę brać udział jedynie te osoby, które brały udział w wyborach na burmistrza gminy. Nie mam pojęcia skąd ten pomysł - podejrzewam,ze wyszedł z obozu Opalacha. W Polsce wybory są tajne i bezpośrednie - nie chodzi o to, kto glosował w poprzednich wyborach, chodzi wyłącznie o ilość. Do urn musi pójść 3/5 tej ilości osób, które brały udział w głosowaniu w II turze wyborów na burmistrza.
Potem ktoś w sklepie sprzedał mi wieść hiobową, że nawet jeśli Opalacha odwołamy, to jeszcze sobie porządzi, bo trzeba to ogłosić w Dzienniku Urzędowym Województwa, a ten wyjdzie nie wiadomo kiedy. Kolejny blef - jeśli odwołamy Opalacha w niedzielę, w nocy wyniki w formie elektronicznej, do której nikt nie ma dostępu, lądują u Komisarza Wyborczego i następnego dnia (poniedziałek) są ogłaszane w „specjalnym wydaniu” Dziennika. Innymi słowy - możemy sobie przyjść pod gminę i popatrzeć, jak Opalach w poniedziałek wynosi kartony z gratami z urzędu. Jeśli chodzi o mnie - będę i z chęcią popatrzę. W momencie ogłoszenia wyników Dzienniku Urzędowym Województwa Opalach staje się osobą bezrobotną. Jak dalece sprawa jest tajna, można prześledzić na podstawie podpisów pod wnioskiem o referendum: wypłynął tylko jeden podpis - mój - i to tylko dlatego, że sama się do niego przyznałam. Nie ma szans, żeby ktokolwiek do tych podpisów się dobrał. A nawet jeśli - kto jest komukolwiek w stanie udowodnić, że głosował za odwołaniem, a nie przeciw?
Sytuacja w tej chwili jest taka - Opalach walczy o życie. Ma bezrobotną żonę, jeśli straci pracę wszystkie kredyty, życie, opłaty diabli wezmą. Dodajmy do tego małe dziecko w wieku jego wnuczki i alimenty zasądzone na rzecz córki. Można sobie strzelić w łeb.
Ostatnio burmistrz za masze pieniądze kupił sobie laptopa z wejściem do netu i aparat cyfrowy. Aparatów w gminie jest dostatek, ale ktoś musi hobby burmistrza finansować. Piszę o tym wprost, wiedząc, że za chwilę posypią się komentarze, ze to jest gminne i oczywiście racja będzie po stronie komentujących - to jest gminne, ale kompletnie niepotrzebne. W tej chwili potrzebna jest praca, praca i jeszcze raz praca. Nie dla zastępcy, asystenta, kierownika ZUK, pani skarbnik za którą robotę odwala księgowa z powiatu Barbara Koprowska, nie dla zatrudnionych z „rozdania” urzędników, tylko dla mieszkańców. Tyle tylko, ze mieszkańcy o swoje boją się walczyć, a dworek Opalacha zrobi teraz wszystko, żeby utrzymać stołki i dobrą płacę. Gorzej - dworek ma na to pieniądze.
Gminna gazetka, która zajmuje się walką z przeciwnikami, jest finansowana z naszych pieniędzy. Kasy jest w bród. Co to dla burmistrza kilka tysięcy w ta czy w tamtą stronę- wydajemy! Nie my za to płacimy. Teksty sa niepodpisane (to mnie akurat nie dziwi, też bym się wstydziła), nie ma stopki, naczelnego i wydawcy. Nie ma niczego, gazetka jest anonimowa, ale darmowa - nie trzeba wyłożyć na nią prywatnych pieniędzy - więc hulaj dusza. Co ciekawe - pan Strzałkowski, mieniący się „naczelnym” nie ma tego w swoich obowiązkach. Czyli „naczelnym” nie jest. Jeśli nie on, to kto u diabła?
Od kilku dni Opalach spotyka się z mieszkańcami. Jakoś nie mogę sobie przypomnieć, żeby z równą ochotą spotykał się w czasie kadencji. Grunt ucieka mu spod nóg i sięga po stare sposoby - pojedzie, powie i zrobi z ludzi durni. Zauważcie, że na spotkaniach zawsze jest z kimś - on nie może powiedzieć słowa „referendum”, bo wylądowałby w sadzie w trybie wyborczym. Ktoś inny już po spotkaniach mówi to za niego. Ot, takie wyciąganie kasztanów z ognia cudzymi rękoma. Wyjatkowo fajne podejście do sprawy.
Opalach liczy na to, że ludzi zastraszy - „ktoś” puszcza plotki o tym, ze wyjdą podpisy, „ktoś” inny daje cynk o tym, że mogą glosować jedynie ci, którzy poszli do głosowania na burmistrza, „ktoś” kolejny opowiada dyrdymały o tym, że Opalach sobie jeszcze po referendum porządzi i Opalach jeszcze zdąży wystawić kilka zwolnień. Bzdura, ale sporo osób w to uwierzyło. „Ktoś” rzecz jasna pozostaje anonimowy. Takich 'ktosiów” z rozdania będzie sporo - jakiś człowiek sprawdzający liczniki, jakiś kolejny siedzący na wysypisku, jakieś zachwycone Opalachem niewiasty. Zawsze skądś można tych ludzi wziąć, coś im obiecać i puścić w plener.
Patrzę z niedowierzaniem nie tylko na gminne plotki - patrzę na to, co w tej gminie się dzieje. Mam skalę porównawczą - to nie pierwsze miejsce, w którym żyję. Być może to miejsce ostatnie, bo polubiłam te gminę, tu mam groby bliskich i dom. Może dlatego w liście Opalacha, który opublikował za moje między innymi pieniądze w gminnej gazetce nie ruszyły mnie zarzuty - sprawa w końcu po licznych pierepałkach (nie mogliśmy dowiedzieć się, kto właściwie wydaje gminna gazetkę, bo tego nie ma w stopce, kto jest naczelnym i kogo mamy ścigać) wylądowała w sądzie i niebawem stanie na wokandzie - ale ruszyło mnie odesłanie mojej skromnej osoby do Konstancina. Mam wracać tam, skąd przyszłam. Wychrzaniać z tej gminy, bo wyciągam coś, co nigdy nie powinno ujrzeć światła dziennego - przelewy, przekręty, lekarzówkę, teczki... To odpowiedź na moje „niech Pan w końcu odejdzie do swego Sulejówka, Panie Burmistrzu”. Burmistrz nie wie, co to znaczy, bo najprawdopodobniej nic nie mówi mu nazwisko Piłsudski i nie wie, co to jest ten przysłowiowy „Sulejówek”. W zamian mieszkańca gminy, tu zameldowanego i płacącego podatki traktuje jak nic nieznaczącego śmiecia. To ewenement na skalę ogólnopolską. Co ciekawsze, mówi to człowiek, który nie pochodzi stąd i który razem z rodziną przeniósł się tutaj po licznych pierepałkach w poprzednim miejscu zamieszkania. Skąd się wzięła tu rodzina burmistrza - o to najlepiej zapytać jego samego. Wątpię, żeby odpowiedział.
Gmina liczy kilka tysięcy mieszkańców. Wczoraj rozmawiałam z Tadeuszem Wachowskim, człowiekiem ogólnie szanowanym, bardzo uczciwym. Powiedział mi coś, co mnie ruszyło: „Tu się nie szanuje chłopa. Tylko miasto, a my tu żyjemy. To ma być gmina turystyczna, a chłop jest potrzebny żeby rękę podnosić”. Ma rację - my, te „wsioki” traktowani jesteśmy jak coś gorszego. Podobnie jak ci, którzy mieszkają w blokach. To ten chłam, który jest potrzebny, żeby głosować. Nie mamy kasy, nie mamy możliwości. Do nas nie można pójść i załatwić, bo cóż z nami załatwić można? Nic. Z gminnej gazetki dowiedziałam się, ze jesteśmy złodziejami - ci, którzy wykupili podobnie jak Teresa Grzęda mieszkania komunalne za 10% wartości, to szwindlarze. Tak, to tekst przewodniczącego rady miejskiej, pana Kukiełko. Grzęda, tak jak wielu naszych mieszkańców oparła się na ustawie z 1997 roku. Każdy, kto na tej samej podstawie wykupił nieruchomość jest złodziejem. To była obrona pana doktora - za swoją działkę zapłaci 13 tysięcy 500 złotych. Panie Doktorze - nie wstyd Panu? Nadal ma Pan taki zadowolony pyszczek jak w Polsacie? Pewnie tak - w końcu nic złego Pan nie zrobił, prawda? Wygrał Pan tylko los na loterii.
Nie wiem, jaka będzie Państwa wola. Nie wiem, czy odwołacie Opalacha, czy nie. Dla mnie zawodowo jest to obojętne. Odnotuję ten fakt i tyle. Dla mnie jako mieszkańca tej gminy nie jest to obojętne. Mam dosyć telefonów, że nie ma pracy, ze przyjęto kogoś z rozdania, że burmistrz olał, że wydaje nasze pieniądze. Ja chcę żyć normalnie, chociaż dzisiaj akurat szlag mnie trafił. Kto do cholery rozpuszcza te idiotyczne ploty? Bo po co się je rozpuszcza, to doskonale wiem. Mam takie marzenie - pisać nie o aferach, tylko o tym, co faktycznie się udało. Jak do tej pory trafiam wyłącznie na przekręty. I ja – Anka Grzybowska - mam tego serdecznie dosyć. Idę na referendum i zakreślam TAK.
Anka Grzybowska
|
JA WYBORCA pytam, na jakiego konia tym razem Pani postawi?
No tak, odwołajmy, a potem się zobaczy.
http://2.bp.blogspot.com/-5Hr5t2hNiMw/TzWu6fGILMI/AAAAAAAAAB4/i8_E4LC1nlM/s320/www.jpg
W stosunku do Bloga, z którego pochodzi powyższe zdjęcie też Pani wystąpiła na drogę sądową.
http://obserwator.org/index.php/komunikaty-obserwatora/71-komunikaty-obserwatora/6470-owiadczenie-obseratora
Sądy nierychliwe... A może to tylko blef.
Pozdrawiam...
i do następnego manifestu. Czasu coraz mniej...
A co do spraw sądowych...
Bez komentarza.
Pozdrawiam.
Czasu coraz mniej...
Wystarczy poukładać tylko suche fakty -za i -przeciw.Ja osobiście nie pałam "miłością" do naczelnej,ale pomyślcie co by było gdyby Jej nie było. ....a no sielanka w gminie za nasze pieniążki. Wieśniaki i inne chamstwo (w tym i ja) żyłoby w błogiej nieświadomości karmione gminną gazetką(też za naszą kasę),jak to gmina się rozwija-narty,kajaki i inne tanie opium dla głupiego ludu.
Dlatego będę ZA tylko dlatego,by ktoś komu przyjdzie do głowy zostać burmistrzem w przyszłości miał(a) świadomość że to jest odpowiedzialna praca dla społeczeństwa,a nie festiwal rozdawania stołków dla sponsorów i znajomych.
@bezstronna -Następni będą prezesi SM
jak można pisać o tym o czym nie ma się zielonego pojęcia... Niech mi pani powie co zmieni się jak odejdzie Opalach, kto przejmie władzę w naszej gminie? Pisze pani o błędach wszystkich tylko nie o swoich. Żal mi pani, te tekst to największy chłam jaki kiedykolwiek czytałam, gdzie się podział obiektywizm dziennikarski?
Państwu już dziękujemy i szczerze żegnamy 26 lutego!
"Słucham gminnych plotek"
Im bliżej referendum ,tym więcej tego będzie.......Ludzie nie wierzcie im ,Sami widzicie co sie dzieje w naszej gminie!!!!!!!!!!
Tylko idac na REFERENDUM mozna to zmienic!!!!!!!!!
zadziwiające jest, iż w naszej małej gminie jest bodajże największe skupisko jasnowidzów, normalnie rekord w ilości paranormalnych osobników na ilość mieszkańców, zagęszczenie na metr kwadratowy największe w całej PL
na jakiej podstawie wymyśla się kto jest kim spośród autorów komentarzy ? normalnie jestem pod wrażeniem,
i tego że potem następni to łykają również
ciekawe czy jak by ktoś np. napisał że Henio spod 13 komentarza ma inną orientację to też by towarzystwo łyknęło i następnego dnia na ulicy z daleka by go omijali
Przestańcie się bawić w detektywów, zróbmy rzeczową dyskusję a nie obrzucanie się wulgaryzmami i wymyślanie kto jest kim pod pszczególnymi nickami