|

Głos Naczelnej
|
Witamy DanÄ™! |
|
|
|
Głos Naczelnej
|
|
Wpisany przez naczelna
|
|
czwartek, 17 maja 2012 14:42 |
|
Wszystkim wielbicielom kotów i licznym trollom ktorych temat kota wyciagnął z marazmu przed klawiaturami mówimy, że ogłoszenie o przygarnięciu kota jest już nieaktualne -  dzisiaj trafiła do nas z Wygryn kocia piękność, nazwana od imienia Ofiarodawczyni Dana. Dana ma miesiąc, jest niesamowitym tricolorem, wyglądającym jak ofiara szalonego ekspresjonisty.
Â
Tu pierwsze zdjęcia Dany w nowym domu -  z moim synem, psem Reksem i kotem Rudkiem.
Â
|
|
WiÄ™cej…
|
|
|
Dziecko zabite na smierć, czyli plotka żyje własnym życiem |
|
|
|
Głos Naczelnej
|
|
Wpisany przez naczelna
|
|
środa, 16 maja 2012 14:40 |
|
‎- Pani! Pani nic nie wie?! Zabili dziecko w Krzyżach albo w Wejsunach a wy nic nie piszeta! Ja was czytać nie będę!!!
Jakie dziecko?! Codziennie dostaję od rzeczniczki prasowej KPP w Piszu info, o żadnym dziecku nic nie było. Nie zdążyłam zadzwonić do powiatówki, kolejny telefon:
- Pani! W Krzyżach ojciec traktorem dziecko rozjechał! Pani nie pisze, a wszystkie wiedzą!
Kurde... Pomór jakiś w tych Krzyżach, czy co? Rzeczniczki nie udaje mi się złapać, ale za to dostaję kolejną porcję informacji od pana kierowcy PKS-u:
- W Krzyżach pani Aniu ojciec dziecko na śmierć pobił - mówi mi konfidencjonalnym szeptem - Pani sprawdzi.
- Tak! - potwierdza jakaś niewiasta z siedzenia za mną - Dzieciak nie żyje! Ale on go nie pobił! Pod samochód wpadło, a ojciec pijany był i go w kajdankach wyprowadzili!
- A gdzie tam! - włącza siÄ™ do rozmowy jakiÅ› facet, z wyglÄ…du drwal - Jego nie wsadzili, bo jego wujek jest glina. PuÅ›cili go, a dzieciak na pogotowiu umarÅ‚.Â
KolejnÄ… porcjÄ™ rewelacji dostajÄ™ przy stoisku miÄ™snym w miejscowym sklepie:Â
- Pani o Krzyżach słyszała? Ponoć pani kuzyn dziecko na śmierć nożem pociął, z gimnazjum dzieciak był - mówi mi jakaś nieznana mi dama, okutana w chustkę, wytrząsając na mnie ostentacyjnie wodę z parasola - Pani ma mordercę w rodzie, ot co!
Może i mam. Ród stary i sporo ma za uszami, ale ja tu nie mam żadnych krewnych i powinowatych, oprócz mojej 70-letniej matki i nieletniego syna. Z tego co wiem, żadne z nich nie zasadzaÅ‚o siÄ™ z nożem na gimnazjalistÄ™.Â
- Normalne - odzywa się jakiś człowiek kupujący kaszankę - Ona od tego nadleśniczego Grzybowskiego. Taka rodzina...
O nadleśniczym kiedyś słyszałam - zabił kogoś, albo jego zabili. Nie mogę sobie przypomnieć. W każdym bądź razie faktycznie nazywał się Grzybowski, ale kuzynem moim nie był. Nie jednemu psu Burek.
Udaje mi się wydzwonić rzeczniczkę prasową KPP w Piszu:
- Było taki zdarzenie - w Krzyżach pies pogryzł pięciolatkę. Babcia dziecka została ukarana mandatem w wysokości stu złotych - spokojnie odpowiada niezrównana Monika Uliszewska - Jest prowadzone postępowanie, ale to nie było nic poważnego.
A plotka? A plotka jak to plotka - żyje wÅ‚asnym życiem. Jutro dowiem siÄ™, że to byÅ‚ mój pies i nie byÅ‚a to piÄ™ciolatka, tylko 80-letnia kobieta w ciąży z dzieckiem na rÄ™ku.Â
Kocham mojÄ… pracÄ™.
Â
naczelna |
|
Zapraszam |
|
|
|
Głos Naczelnej
|
|
Wpisany przez naczelna
|
|
sobota, 14 kwietnia 2012 17:37 |
|
Tym razem bunt przeciwko feminizmowi.
Â
ag |
|
|
Zapobiegać czy płakać? |
|
|
|
Głos Naczelnej
|
|
Wpisany przez naczelna
|
|
sobota, 14 kwietnia 2012 15:17 |
|

Â
Mieszkam w Wojnowie - to zabytkowa ulicówka, z molenną, cerkwią i klasztorem. Wymieniana jest we wszystkich przewodnikach, szczyci się nią gmina Ruciane-Nida. Mieszkańcy od lat walczą o ucywilizowanie ruchu przez wieś - nasze domy stoją niecałe dwa metry od wcinki ulicy. Nie chcemy wiele - chcemy zakazu wjeżdżania ciężkim sprzętem. Wieś pod kołami wywrotek ze żwirem, czy ciągnących przez nią TIR-ów powoli niszczeje, pękają ściany zabytkowych budynków, jest niebezpiecznie, bo w Wojnowie nie ma chodników.
Droga przez Wojnowo to skrót na Mikołajki, dość potężny. Jeśli spojrzymy na mapę, to krótszy bok trójkąta - nie trzeba jechać szosą szczycieńską, a potem przez Uktę. Nadrabia się kilkanaście kilometrów. Korzystają z tego kierowcy, a ruch ciężkiego sprzętu zaczyna się we wczesnych godzinach porannych. Prośby do naszych radnych powiatowych na nic się zdają. Oni po prostu sprawę bagatelizują, a niebawem z wojnowskiej perełki niewiele zostanie.
Jesteśmy realistami - nie walczymy o ograniczenie wjazdu autokarów. One są najmniej kłopotliwe, jadą wolno, spokojnie, nie rozbijają i tak koszmarnie poharatanego asfaltu. My po prostu nie chcemy tu TIR-ów i ogromnych ciężarówek. Chcemy zakazu wjazdu do pewnego tonażu i już.
To, co dzieje się w tej chwili to zwykła granda - kto żyw skraca sobie drogę. Ciężarówy gnają, bo kierowcom się śpieszy, pod kołami giną nasze domowe zwierzaki, jest niebezpiecznie. Poza tym wieś zwyczajnie niszczeje. Drgania przejeżdżających pojazdów czuję w kuchni, która jest na zapleczu mojego domu, od strony ogrodu. W moim pokoju, którego ściana wychodzi na ulicę z półek spadają książki. Kilka kilometrów dalej tuż obok drogi stoi zabytkowa, jedyna w Polsce filipońska molenna. Poczekamy aż się zawali i wtedy zaczniemy płakać? A może lepiej zapobiegać, niż leczyć?
Anka Grzybowska |
|
Zapraszam |
|
|
|
Głos Naczelnej
|
|
Wpisany przez ag
|
|
środa, 11 kwietnia 2012 15:30 |
|
Zapraszam na bloga. Dzisiaj będzie okolicznościowo.
ag |
|
|
|
|
|
|
Strona 1 z 17 |
Copyright © 2012 Obserwator Piski. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.
|
|
|