Ostatnio dodane
Previous
następna
Sportowy weekend
Już jutro 20 maja o godz. 14:00 w Bożym, drużyna KS Fortuna Wygryny Ruciane Nida rozegra kolejne spotkanie w rozgrywkach A klasy. Przeciwnikiem będzie zespół Salęt Boże. Drużyna zajmuje 7 miejsce w r...
Więcej...
Otwarcie pomnika!
W sobotę o 10:00 otwarcie pomnika Agnieszki Osieckiej. Pamietajcie i przyjdźcie.
Warto!
red
Więcej...
Gramy dla małej Majki!
W naszej gminie mieszka sobie bardzo mała dziewczynka - ma na imię Maja, ma 5 lat. Ma wspaniałą mamę, która z kamiennym spokojem, bez histerii usiłuje swojemu dziecku pomóc. Maja nie chodzi, nie mówi...
Więcej...
Złodzieje sedesów złapani
Policjanci z komisariatu Policji w Białej Piskiej zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy w miniony worek włamali się do mieszkania w Bemowie Piskim. Sprawcy z mieszkania przygotowywanego do zasiedlenia zab...
Więcej...
Witamy Danę!
Wszystkim wielbicielom kotów i licznym trollom ktorych temat kota wyciagnął z marazmu przed klawiaturami mówimy, że ogłoszenie o przygarnięciu kota jest już nieaktualne - dzisiaj trafiła do nas z Wyg...
Więcej...
Jest nowy sekretarz
Zgodnie z przewidywaniami nowym sekretarzem urzędu został Zbigniew Karpiński z Białej Rawskiej koło Łodzi. Nazwisk pozostałych kandydatów gmina nie ujawniła.
red
Więcej...
Konkurs fotograficzny "Policja w EURO 2012"
W związku ze zbliżającymi się Mistrzostwami Europy w Piłce Nożnej, w ramach kampanii Komendy Głównej Policji "Baw się dobrze. Czuj bezpiecznie", zapraszamy do udziału w ogólnopolskim konkursie fotogra...
Więcej...
Czytelnicy listy piszą
Szanowna Pani Redaktor,
jestem właścicielem pensjonatu w gminie Ruciane-Nida. Piszę do Pani żeby zapytać jak mamy żyć.
Pisała Pani wiele razy o tym że w Rucianem nic się nie dzieje a obietnice...
Więcej...
Dziecko zabite na smierć, czyli plotka żyje własnym życiem
- Pani! Pani nic nie wie?! Zabili dziecko w Krzyżach albo w Wejsunach a wy nic nie piszeta! Ja was czytać nie będę!!!Jakie dziecko?! Codziennie dostaję od rzeczniczki prasowej KPP w Piszu info, o żad...
Więcej...
Zaproszenie na spotkanie
Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom i Młodzieży oraz Burmistrz Gminy Ruciane-Nida serdecznie zapraszają wszystkich zainteresowanych na spotkanie poświęcone Lokalnym Partnerstwom PAFW, które odbędzie się 23...
Więcej...
Disco-polo dla małej Mai
Odezwała się do nas mama małej Mai. Przypominamy, że w lipcu dla ciężko chorego malucha zagrają w Rucianem zespoły disco-polo. Na pomysł wpadł Mateusz "Czamplix" Pragacz. Pojawiło się też kilku spons...
Więcej...
Skopał rynnę - pójdzie siedziec
Nawet do 5 lat pozbawienia wolności grozi 39 – letniemu Bogusławowi D. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu, zaraz po tym gdy kopiąc i uderzając rękoma uszkodził rury spustowe i drzwi wejściowe do ...
Więcej...
|
Polecane artykuły10 dni w plecyDzisiaj początek długiego weekendu. Postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda oferta tegorocznej majówki. W Domu Kultury nie dzieje się nic. Na stronie internetowej ostatnim wydarzeniem jest turniej warcabowy i malowanie jaj wielkanocnych. Gmina nie proponuje kompletnie niczego - nie ma ani jednego koncertu, miał być jakiś festiwal z udziałem trzech nikomu nieznanych browarów, ale nie wyszło. Do działu promocji wczoraj - a więc w dzień pracy - nie udało się dodzwonić. red Kiedy w zeszłym roku pisałam o tym, że przespaliśmy majówkę usłyszałam, ze mamy nowego burmistrza i powinniśmy być tolerancyjni. Kiedy od stycznia tego roku co jakiś czas pytałam, co gmina ma zamiar przygotować na najdłuższy Weekend Nowoczesnej Europy słyszałam, ze jest jeszcze dużo czasu. Kiedy pytałam o obiecane mapki i folderki, słyszałam o problemach technicznych. Ciekawe, co teraz usłyszę. Promocją zajmuje się chyba Paweł Wagner, do spółki z „asystentem” burmistrza Wojciechem Strzałkowskim. Za co my im właściwie płacimy, może ktoś wie? I proszę, nie opowiadajcie dyrdymałek o nowej pani dyrektor Domu Kultury. To jest żenujące. Mamy w plecy kolejne 10 dni, czyli 1/6 sezonu letniego. Można było próbować ściągnąć turystów, tak jak Mikołajki, Mrągowo, czy Giżycko. Mogę tylko pogratulować. Po raz kolejny pytam - czy za tę wtopę ktoś odpowie personalnie? Może radni zainteresowaliby się tym, jak się promuje miasto i gminę? ag Kolejna plaża użyczona?
Od kilku dni dzwonią do nas mieszkańcy Wojnowa z pytaniem, kto i dlaczego prowadzi jakieś prace na terenie plaży koło mostu. Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że plażę otrzymał w użyczenie właściciel miejscowego sklepiku Jan Małż w zamian za utrzymywanie terenu w porządku. W najbliższym czasie ma tam stanąć pomost dla kajaków. O sprawę pytał na wczorajszej sesji radny Tadeusz Wachowski, ale nie otrzymał odpowiedzi. Problem z wojnowska plażą polega na tym, że kajakarze zrobili sobie tam prawem kaduka punkt odbioru sprzętu. Na plaży i w płytkiej wodzie koło niej bawią się dzieci, kajaki wpływają z impetem między maluchy. Często jest ich tak dużo, że do wody nie da się wejść. Mieszkańcy nie chcą tam piwa i pomostów - chcą plaży. Zaniepokojenie wzbudziło to, że w sprawie partycypuje właściciel sklepiku i miejscowy sołtys, prowadzący wypożyczalnię kajaków. O użyczeniu nie wie tez nic radny Wachowski: - Myślałem, że to będzie tak w czynie społecznym robione, a chyba nie jest - tłumaczył w kuluarach wczorajszej sesji - tam powinny być pale konkretne zabite w dno, żeby na plażę nie wpływali. Wojnowska plaża to jedyny wolny dostęp do Krutyni na odcinku całego Wojnowa, tłumnie wykorzystywany przez mieszkańców. Ci chcą, żeby nadal pozostał plażą, a nie przystania kajakową z piwem. Wszyscy pamiętamy fatalne doświadczenia z oddaniem w użytkowanie dzikiej plaży w Nidzie i wiemy, jak to się skończyło. Plaza faktycznie wygląda znacznie lepiej, poza tym na szczęście przestano tam pławić konie z sąsiedniego gospodarstwa agroturystycznego, ale pytanie, czy nadal będzie to plaża. Sprawie będziemy się przyglądać. ag Obywatel w potrzaskuSprawa Neumannów to kompilacja urzędniczego barbarzyństwa, ignorancji, dyletanctwa i zwykłej głupoty. Pisałam o tej sprawie kilkakrotnie, pisze po raz kolejny.
Jak wiadomo, do rady trafiła skarga Neumannów, którzy od kilku lat usiłują poprawić sobie i trójce dzieci warunki mieszkaniowe. W tej chwili cała piątka mieszka w skandalicznych warunkach w ruderze przy ulicy Bocznej.
Sprawą skargi Neumannów zajęła się niesławna „speckomisja” rady gminy, powołana nie wiadomo na jakiej podstawie prawnej i nie wiadomo po co. Kiedy komisja zajmowała się własnymi sprawami personalnymi, a dwie radne coś manifestowały to wchodząc, to wychodząc z tego dziwnego gremium, urząd pracował pełną parą, wysyłając do Neumannów kolejne bezsensowne i wzajemnie się wykluczające pisma. W bezwład urzędniczy znakomicie wkomponował się wiceburmistrz Stecka, który pewnie do końca życia nie pozbędzie się belferskiego toniku rodem z sali gimnastycznej. Ale po kolei.
Mam przed sobą kupkę papierków z ostatnich kilku tygodni i w pamięci wczorajszą sesję, na której o sprawie Neumannów wypowiadali się między innymi tacy fachowcy jak radni Grzęda, Błażejewicz i Karowiec. Postaram się jakoś to ze sobą poskładać.
17 stycznia tego roku do Neumannów przychodzi pisemko podpisane przez wiceburmistrza Steckę. Trudno to nazwać pismem urzędowym - wiceburmistrz między wierszami poucza i uprawia połajanki. Z pisma kompletnie nic nie wynika, za wyjątkiem tego, że w gminie na mieszkania komunalne oczekuje 18 rodzin, Neumannom nikt niczego nie obiecywał, a zwłaszcza mieszkania które pozostanie po prawdopodobnym wykwaterowaniu rodziny Piotrowskich z Nidy. Pisemko jest ze stycznia, ale żeby lepiej zrozumieć o co tu chodzi musimy poznać lepiej rodzinę Piotrowskich - mieszkanie, które zajmują to lokal komunalny, będący własnością gminy. Mieszkanie jest zdewastowane do granic możliwości - to co tam się dzieje jest trudne do opisania. Tam po prostu nie da się wejść. Okresowo Piotrowskim odcinają prąd, zaległości czynszowe są rekordowe. Mimo to Piotrowscy nadal tam mieszkają, a długi rosną. Kiedy dopytuję o tę rodzinę, słyszę jedynie „patologia”. Neumannowie chcieliby zamienić swoja ruderę na zdewastowane mieszkanie Piotrowskich.
Mija trochę czasu i 19 marca Neumannowie dostają kolejne pisemko, tym razem kompletnie odlotowe, a podpisane przez samego burmistrza Opalacha. Pozwolę sobie zacytować: ”W odpowiedzi na Państwa pismo w sprawie przydziału lokalu mieszkalnego, Urząd Miasta i Gminy w Rucianem-Nidzie informuje, że sytuacja mieszkaniowa Gminy jest ciężka” - brzmi pierwsze zdanie pisemka. Siedzę na podłodze w mieszkaniu państwa Neumann, obłożona stosem urzędowych pism i razem z panią Dorota usiłuję dojść, o które pismo może burmistrzowi chodzić. Niczego nie znajdujemy. Odpowiedź na nieistniejące pismo Neumannów jest zresztą kompletnie nieistotna, ale ciekawy jest ostatni akapit: „”Biorąc powyższe pod uwagę musimy z przykrością stwierdzić, że nie jesteśmy w stanie zapewnić Państwu lokalu mieszkalnego”. Przypominam - podpisał się pod tym burmistrz gminy, jego zastępca pisał o 18 oczekujących na mieszkanie rodzinach.
Minął równy miesiąc i oto kilka dni temu pani Dorota otrzymuje kolejne pisemko, podpisane także przez burmistrza Opalacha: „W związku z Państwa pismem (namiarów na pismo brak - przyp.red) o przydział mieszkania z zasobów Gminy Ruciane-Nida Urząd Miasta i Gminy Ruciane-Nida informuje, ze w miejscowości Karwica w budynku byłej Szkoły Podstawowej znajduje się pomieszczenie przeznaczone do adaptacji na lokal mieszkalny”. Dalej burmistrz informuje, kiedy lokal można obejrzeć i do kiedy należy wypowiedzieć się w sprawie objęcia lokalu. Najwyraźniej stał się cud, ale jakby nie do końca...
Druga połowa wczorajszej sesji rady miejskiej - na temat Neumannów wypowiadają się radni, w tym członkowie komisji mieszkaniowej. Głos zabiera miedzy innymi szef komisji mieszkaniowej, radny Błażejewicz, który apeluje do burmistrza o pilne zajęcie się tą sprawą i w razie pojawienia się jakiegoś lokalu o przyznanie go Neumannom. Burmistrz kiwa głową - najwyraźniej zapomniał o swoim pisemku sprzed kilku dni, w który przedstawił Neumannom konkretną propozycję. Nie ma o tym ani słowa. Radny Karowiec, użala się nad ciężkim losem Neumannów i na potwierdzenie słów o ciężkiej sytuacji mieszkaniowej gminy przytacza dramatyczne wydarzenia sprzed kilku dni - matka samotnie wychowująca kilkoro dzieci dostała od gminy przydział na... lokal do adaptacji w Karwicy, w budynku dawnej szkoły. Co więcej - radny Karowiec podaje konkretne dane - na mieszkanie w gminie oczekują 43 rodziny. Najwyraźniej między pismem wiceburmistrza Stecki z połowy stycznia, a wczorajszą wypowiedzią radnego Karowca w gminie musiała zajść jakaś potężna katastrofa, o której nic mi nie wiadomo. Ilość oczekujących na mieszkanie w ciągu trzech miesięcy wzrosła o 60%. O co tu do cholery chodzi?
23 kwietnia do Neumannów przychodzi kolejne pisemko, tym razem z ZUK-u. Pisemko wzywa najemców do uregulowania spraw prawnych związanych z prawem korzystania z lokalu. Zabawa polega na tym, że Neumannowie zajmują lokal socjalny, na który umowa wygasła... 8 lat temu. Na jakiej podstawie płacą czynsz - bardzo zresztą regularnie - na jakiej podstawie są im naliczane podwyżki, tego nikt mi nie jest w stanie wytłumaczyć. Uregulowanie spraw prawnych to de facto podpisanie nowej umowy, ale po co ją podpisywać, skoro za kilkanaście dni Neumannowie mieliby się przenieść do nieistniejącego już najprawdopodobniej lokalu w Karwicy? Najwyraźniej ZUK podczas porządków w odziedziczonych niedawno po gminie papierach wygmerał dziwaczne umowy i usiłuje coś z tym zrobić. Ciekawe w tym jest to, ze ZUK jako zarządzający lokalami gminnymi najwyraźniej nie ma pojęcia o pismach burmistrza. Interesuje mnie też, jak księgowane były wpływy czynszu z mieszkania, na które w ogóle nie było umowy? Podczas wczorajszej sesji rada i speckomisja uznają skargę Neumannów na burmistrza za bezzasadną. Motywują to między innymi tym, że Neumannowie próbują „wymusić' na burmistrzu eksmisję Piotrowskich i zamianę mieszkania. Nie chce mi się nawet tego komentować. Komisja wychodzi z założenia, że taka zamiana to dobra wola obu najemców - w tym przypadku Neumannów i Piotrowskich - kompletnie pomijając fakt różnego statusu obu mieszkań - Piotrowscy mają mieszkanie komunalne, Neumannowie socjalne, do tego bez ważnej umowy najmu. Komisja zapomina tez o tym, ze właścicielem obu mieszkań jest gmina i to ona decyduje, czy trzymać lokatora, który nie dość, ze nie płaci czynszu, to do tego zajmuje się dewastowaniem wynajmowanego mu lokum. Komisja ma to gdzieś, bo nie o Neumanów przy powoływaniu tej komisji chodziło. Najwyraźniej dobro lokali gminnych, czyli de facto gminnego majątku komisja też ma gdzieś.
W tym wszystkim miotają sie bezradnie Neumannowie, pouczani, traktowani jak zło konieczne, odsyłani od Annasza do Kajfasza. Za każdym razem, kiedy staję w drzwiach mieszkania Neumannów, miękną mi nogi, bo wiem, że za chwilę zobaczę coraz bardziej zniszczona panią Dorotę, wyciągającą kolejne bezsensowne papierki. Jestem wściekła na ich bezradność, na moją bezradność, na radnych, którzy nawet Neumannów nie wysłuchali, bo po co i którzy wydając jakieś opinie nie zapoznali się z dokumentami - a można było chociażby poprosić o nie panią Dorotę - na piszącego sobie a Muzom burmistrza... Nie mogę zrozumieć, jak można w taki sposób traktować obywatela, a to nie jedyna taka sprawa w tej gminie. To trudno nawet nazwać bałaganem. To jakaś kompletna zapaść administracyjna.
Do sprawy Neumannów i równego traktowania obywatela w gminie Ruciane-Nida jeszcze wrócimy. Dowiecie się Państwo, jak załatwić działkę w centrum Rucianego i kto może to zrobić, a kto nie i na jakiej podstawie. Innymi słowy poznacie Państwo różnicę między weterynarzem a obywatelem.
Anka Grzybowska
Sufler w krawacie bordo, czyli XXI sesja rady miejskiejDzisiejsza sesja była fantastyczna. Był to XXI spektakl dany przez członków znamienitej trupy gminnej i przyznam, że im dłużej ten tasiemiec oglądam, tym mniej z niego rozumiem. Moda na sukces przy tym wysiada.
Niekwestionowaną gwiazdą popołudnia była radna Teresa Grzęda, która dzięki temu w rankingu moich ulubionych radnych wskoczyła na pierwsze miejsce, zajmując wakat po niezapomnianym byłym radnym Prześniaku. Zanim jednak zajmiemy się gwiazdami, pochylmy głowy z szacunkiem - przysięgę złożył nowy-stary radny Andrzej Stawryła. Na tym nie koniec wzruszeń - na sali pojawiła się dawno niewidziana na gminnych salonach radna Jolanta Siwik, występująca dzisiaj w sweterku i spódnicy w odcieniach stonowanej szarości. Z ław radnych lśniła światłem odbitym odziana w różową bluzkę naszywaną cekinami radna Skrajna. Ogólnie było bardzo elegancko, a wielkim światem powiało, kiedy to w drugiej połowie sesji pojawił się były burmistrz, a obecnie dyrektor Leszek Marek Gryciuk, w gustownym garniturze zwieńczonym równie ozdobnym krawatem w odcieniach bordo, co znakomicie komponowało się z nowym kolorem włosów głównej gwiazdy spektaklu. Tyle jeśli chodzi o gminną modę - wracamy do konkretów.
Dzisiejszą sesję opanowały skargi najrozmaitsze. Pierwszą wniósł kilka miesięcy temu Leszek Marek Gryciuk, a dotyczyła bezczynności burmistrza Opalacha. Skarga, jak to w naszej gminie bywa, przeleżała kilka miesięcy, Gryciuk na każdej sesji domagał się jej rozpatrzenia, prawo wszyscy mieli za nic i zabawa trwała w najlepsze. Do dzisiaj - skargą bowiem zajęła się sama Komisja Rewizyjna, która uznała ją za zasadną. Po wysłuchaniu opinii komisji do boju poderwał się burmistrz - najwyraźniej był przeciwnego zdania, bo wybitnie gniewnym głosem oznajmił, ze jest niewinny i ze stanowiskiem komisji się nie zgadza. Poza tym wie, co się tu za chwilę stanie:
- Ja do was apeluję jako radny i społeczeństwo! Gryciuk przez półtora roku nie znalazł 1700 złotych na doprowadzenie prądu do Wólki i tak się interesuje tą inwestycją?! - niezbyt w temacie zaryczał jak zraniony łoś burmistrz – ja wiem, co się za chwilę stanie! Miejmy to w tyle, oddzielmy grubą kreską! Nigdy nie łamałem Konstytucji! - zakończył dramatycznie, jak na prawdziwego męża stanu przystało.
Nie bardzo wiem, co burmistrz Opalach jako jednoosobowe społeczeństwo i radny (którym nie jest) ma w tyle, i co ma z tym wspólnego prąd w Wólce (czuję, że powiało grozą...), za to wiem, że nie ma daru jasnowidzenia - rada zagłosowała wbrew opinii komisji i uznała skargę poprzednika wizjonerskiego burmistrza za bezzasadną. Dlaczego jakoś mnie to nie dziwi?
Kolejna skarga dotyczyła rodziny państwa Neumannów. O sprawie pisałam kilkakrotnie, dzisiaj jeszcze do niej wrócę w obszerniejszym tekście. Przypomnę tylko, że do rozpatrzenia skargi Neumannów powołana została speckomisja, która miała rzecz cała rozwikłać. I tu dochodzimy do występu solowego gwiazdy przedstawienia.
Jak pamiętamy, w poprzednim odcinku radna Teresa Grzęda zagrała postać tragiczną, przeżywającą chwile zwątpienia i miotaną licznymi rozterkami. Tuż przed przerwą na reklamy podjęła jednak życiową decyzje i mimo wcześniejszego postanowienia dla dobra ogólnego pozostała w speckomisji. Sala przyjęła tę wiadomość z westchnieniem ulgi i najwyższym podziwem. Dzisiaj nastąpiła retrospekcja i dzięki temu dowiedzieliśmy się jak potoczyły się losy bohaterki miedzy odcinkami - otóż radna Grzęda wprawdzie wzięła udział w komisji, ale nie głosowała. Na drodze stanął jej bowiem czarny charakter w osobie radnego Kaczmarczyka, który nie dość, że w komisji w ogóle nie powinien być, to do tego jeszcze na posiedzeniu czytał z kartki, a potem chciał wyjść, co z najzupełniej oczywistych przyczyn radna Grzędę oburzyło do tego stopnia, że nie wzięła w ogóle udziału w głosowaniu nad skargą Neumannów. No, może nie do końca z oczywistych, bo mnie fabuła kompletnie przerosła. Jak się okazuje - nie mnie jedną. Partner sceniczny radnej Grzędy, radny Kaczmarczyk z lekko osłupiałą miną usiłował odpowiedzieć na zarzuty, ale najwyraźniej każde z nich korzystało z innego scenariusza, bo wątek się splątał, a potem zdechł. Sprawa państwa Neumannów zasługuje na oddzielny tekst, w tym powiem tylko tyle, że całość ich skargi została odrzucona. Co dziwne - nasza gminna tragiczka która z powodu licznych przeciwności losu nie wzięła udziału w głosowaniu speckomisji, w tym głosowaniu nie wiedzieć czemu zagłosowała za uznaniem bezzasadności skargi Neumannów. W tym momencie kompletnie pogubiłam się w scenariuszu... Sufler! Sufler!
Sprawa kolejnej skargi, dotyczącej pani Danuty Banach znalazła zadziwiające rozwiązanie - otóż po mediacji radnego Błażejewicza pani Danuta skargę... wycofała. Radny cały dumny i w pąsach opowiadał o swoim sukcesie:
- Zrobiłem to dla burmistrza - opowiadał wzruszony – To ja namieszałem i chciałem to odkręcić. To ja!
Hmmm... Sprawa wyglądała dziwnie, ale oto w antrakcie pojawiła się kolejna postać, tym razem techniczna z aspiracjami artystycznymi - sam Leszek Marek Gryciuk. Moja radość była wielka - sufler był tu niezbędny.
Spóźniony sufler błysnął bordo krawatem, odczekał kilka nudnych uchwał, w tym nieśmiertelne poprawki do budżetu tradycyjnie odczytywane szeptem pod nosem przez nieśmiałą skarbniczkę i przystąpił do ataku. Buraczkowy krawat zobowiązuje, więc atak był godny dżentelmena. Pan Leszek Marek mówił głosem spokojnym, niezwykle udatnie stopniując napięcie. Poszło oczywiście o skargę i jej odrzucenie.
- Mam nadzieję, ze zechce Pan, Panie Przewodniczący podpisać te uchwałę w ciągu siedmiu dni - zaczął zwodniczo sympatycznie, żeby po sekundzie zakończyć zupełnie wrednie - bowiem mam zamiar ja zaskarżyć.
Tego można było się spodziewać, ale LMG nie byłby sobą, gdyby nie znalazł czegoś zaskakującego. Dowiedzieliśmy się, skąd u pani Banach wzięła się taka dziwna ugodowość. Jak się okazuje, nie o mediacyjne talenta radnego Błażejewicza tu chodzi, tylko o to, że pani Banach zrobiła machniom - wycofała skargę, ale w zamian za to miała dzisiaj zostać podjęta uchwała o wieloletniej dzierżawie spornego kawałka gruntu. Sęk w tym, że podjęta nie została,ale ma zostać w niedalekiej przyszłości. Jak zobaczę, to uwierzę, a znając panią Banach za chwilę rada będzie zmuszona powołać kolejną speckomisję...
Kolejna scena była niezbyt zrozumiała - otóż LMG zażądał od przewodniczącego Kukiełko odpowiedzi na pytanie, czy ten mówił komuś o tym, że LMG doniósł gdzieś na gminnego mecenasa... O co tu mogło chodzić, trudno wyczuć. Nie bardzo tez wiadomo gdzie Kukiełko to mówił - na targu, w maglu? - ale w każdym bądź razie przewodniczącego pytanie dotknęło do żywego, czyli coś w tym jest. Usiłował odebrać Gryciukowi głos, ale ten uzbrojony w krawat nie dał się zbić z pantałyku i głosem spokojnym płynnie przeszedł do kolejnej kwestii. Chodziło o podpisywane przez kalkę akty notarialne i wynajęcie na koszt gminy adwokata do prowadzenia sprawy alimentacyjnej Opalacha przeciwko córce. Odpowiedzi na te pytania poznamy na następnej sesji.
I tak kolejna, XXI sesja dobiegła końca. Wraz z nią odeszła do gminnej historii sławna speckomisja.
Aplauz.
Anka Grzybowska
Zapomniałam, a to szalenie istotna informacja. Pani radna Grzęda wydała nam stanowczy zakaz oceniania siebie. Jakoś wypadło mi to z pamięci, Szanowna Pani. Następnym razem podczas pobytu w prowadzonej przez siebie bibliotece proszę przetrzepać zakurzone tomiszcza i podać mi podstawę prawną takiego zakazu.
A do tej pory... No cóż - to dla mnie prawdziwy cios, ale skoro już napisałam, to głupio byłoby poprawiać, prawda?
ag |
Copyright © 2012 Obserwator Piski. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL. |
Najnowsze ogłoszeniaReklamy |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||






