Ostatnio dodane

Previous następna
VII sesja rady za nami - Greta Garbo i mokre jaja Ta sesja miał być nudna, a okazała się szalenie ciekawa, a to za sprawą dzisiejszej gwiazdy. Mowa o Halinie Pańkowskiej, przewodniczącej komisji oświaty i dyrektorce Szkoły Leśnej, która z chłodem god... Więcej...
Mikołajki zapraszają przyszłych uczniów Mikołajki zapraszają przyszłych uczniów   18 kwietnia Społeczne LO im. Marion Donhoff w Mikołajkach zaprasza na dzien otwarty, połaczony z 25-leciem powstania szkoly.     Więcej...
Jest źle, lepiej nie będzie Jest źle, lepiej nie będzie Jest źle i nic nie wskazuje na to, żeby było lepiej. Zgodnie z obietnicą otrzymałam od burmistrza Felińskiego informację na temat możliwości zatrudnienie w ramach prac publicznych. Jak widać, w tym ro... Więcej...
Przemysław Ronkiewicz zaprasza Przemysław Ronkiewicz, świeżo upieczony szef rady osiedla w Rucianem i wiceprzewodniczący Rady Powiatu, zaprasza w najbliższy piatek o o godzinie 16:00 do remizy strażackiej na Mazurskiej. Tematem spo... Więcej...
Interwencje - wiosenne porządki w wykonaniu ZUK-u Pani Aniu jakiś dzieciak na Alei Wczasów lata z jakimś urządzeniem. Wygląda jak łowca duchów. To urządzenie dmucha piach z chodników ludziom na okna! Ten dzieciak to jakiś pracownik Zuku? To jakiś now... Więcej...
Potężny pożar w Wojnowie! Spaliło się 4 hektary trzcinowisk! Znowu ludzka głupota -  tuż po północy ktoś podpalił pas trzcinowisk na Krutyni w okolicach Wojnowa. W akcji gaśniczej brały udział 4 jednostki straży pożarnej z Rucianego, Karwicy, Ukty i Pisza. Poża... Więcej...
Przewodniczacy rad osiedli Zakończyły się wybory na szefów rad osiedli. W Rucianem Halinę Drozdowicz zastąpił Przemysław Ronkiewicz, w Nidzie Lidia Borys-Dymczyk objęła stanowisko po Sławomirze Kołakowskim. Na swoim stanowisku ... Więcej...
Nietrzeźwy sobotni poranek Policjanci piskiej drogówki w niespełna dwie godziny zatrzymali dwóch nietrzeźwych kierujących samochodami osobowymi. Pierwszy z nich miał ponad 0,2 promile alkoholu w organizmie, drugi natomiast po... Więcej...
Imprezy letnie W poniedziałek o 16:00 w auli Technikum Leśnego odbędzie się kolejne spotkanie poświecone imprezom w sezonie letnim 2015 na terenie gminy Ruciane-Nida. Organizatorzy -  wiceprzewodniczący rady powiatu... Więcej...
Przewodniczący rady ma zaszczyt zaprosić.... 26 marca czeka nas kolejna odsłona kabareciku gminnego, czyli sesja rady gminy. W tym miesiącu repertuar będzie wyjątkowo ubogi i do bólu nudny, ale to pierwsza sesja nowych sołtysów, więc warto wpaść... Więcej...
Gimnazjaliści przeciw przemocy Na płocie gimnazjum pojawiły się plakaty z hasłami przeciwko przemocy -  to nie pomysł na walkę z terroryzmem i przejaw solidarności z Polakami zabitymi w Tunisie, jak przypuszczała część Czytelników,... Więcej...
Potocki zaprasza na piknik Potocki zaprasza na piknik Przypominamy, że jutro piknik ekologiczny w Gałkowie u Alexandra Potockiego. Warto wpaść, będzie sporo atrakcji, poza tym można wygrać fajne nagrody (na zdjęciu), a na dodatek poznać VIP-ów z naszego ... Więcej...

Polecane artykuły

Gdzie się podziały tamte pieniądze, niezapomniane? cz.4 Gazetka gminna

Zazwyczaj bywa tak, że władze gminy mają swoje gazetki. Poziom tych dziwnych periodyków jest zazwyczaj żenujący, a ich jedyną funkcją jest propaganda sukcesu, ewentualnie publikowanie jakiś kompletnie odlotowych listów burmistrza na temat oponentów. Najpierw mieliśmy „Gminne ABC”, a potem „Ruciane-Nida”.  Ta ostatnia gazetka od początku istnienia wzbudzała spore kontrowersje – podawane tam informacje były, delikatnie rzecz ujmując, wyssane z palca. To właśnie tam mogliśmy się dowiedzieć, że most w Wojnowie został ukończony w lipcu zeszłego roku… Publikowane tam były także listy pana Opalacha dotyczące opozycji. Świetne.  Kiedy je czytałam ubawiłam się jak norka. Ta  zjawiskowa gramatyka, ta interpunkcja. Rewelacja…

 

No dobrze, ale gazetki już nie ma i nic nie wskazuje na to, żeby była, a nas najbardziej interesuje, ile to cudo kosztowało. Historię gazetki można podzielić z grubsza na dwa okresy -  w pierwszym składem, łamaniem i drukiem zajmowały się wynajęte firmy, w drugim skład i łamanie wzięli na siebie specjaliści z Urzędu Gminy, a druk zlecali w Białymstoku. Zanim jednak gmina tym się zajęła, zakupiła programy za jedyne 2737 złotych. I tu powstała moja pierwsza wątpliwość. We wcześniejszych fakturach znalazłam znane nam wszystkim programy z pakietu Office, w tym świetnego Publishera w wersji Professional. Publisher to znakomity program do składu takich właśnie małych wydawnictw. Wiem , co mówię, bo zarówno ja, jak i Jacek właśnie tym programem od lat się posługujemy, także przy składzie gazet, w tym Obserwatora w wersji papierowej. Po cholerę płacić takie pieniądze?

 

OK -  fachowcy z Rucianego-Nidy musieli mieć absolutnie profesjonalne oprogramowanie, ale wróćmy do podstaw, czyli do faktur „pakietowych”, czyli za łamanie, skład i druk w jednym. Faktury opiewały średnio na niemal 3000 złotych za 1500 egzemplarzy. Czyli 2 zety za sztukę. Drogo jak cholera. Mimo to przez prawie trzy lata gmina płaciła tyle za wydanie, czyli za miesięczny nakład. Dodajmy, że gazetka była darmowa i nie miała wpływów z reklam, za to reklamowała sporo podmiotów, między innymi stronkę pewnej pani z Warszawy, która pisała u nas o jakiś paniach na wycieczce do Białowieży. I kolejne sprawa -  druk liczy się w sposób zupełnie prosty: najdroższy jest kolor, czyli strony w pełnym kolorze (fullcolor). Na każdą stronę trzeba aż czterech blach. Na strony czarno-białe dwóch. Każda gazeta oszczędza i kolor daje na rozkładówce (środek gazety), albo okładce (pierwsza i ostatnia strona). Gmina nie oszczędzała.

 

Po pewnym czasie ktoś poszedł po rozum do głowy i doszedł do wniosku, że skład i łamanie można robić siłami fachowymi gminy. Jak przypuszczam, robił to Paweł Wagner. To rozsądna decyzja -  w taki sam sposób obniżaliśmy koszty Obserwatora. Skład robiliśmy sami. Porównanie faktur „pakietowych” i faktur za sam druk daje nam mniej więcej obraz tego, ile kosztował skład i łamanie gazetki. I tu dochodzi kolejny problem -  cena za druk jest bardzo wysoka. Dla porównania -  2500 egzemplarzy Obserwatora warte było około 1200 złotych za wydanie. Dzisiaj dzwoniłam do kilku zaprzyjaźnionych drukarni i wynegocjowałam „z palca” ceną za druk około 1000 złotych. Mówimy tu o rozpiętości między 1500 a 2500 egzemplarzy. W tych widełkach cena jest ta sama, bo najdroższe są matryce i rozruch maszyn. Druk gazetki gminnej to 1863 złote 45 groszy,

 

Zapytałam mojego przyjaciela, Jacka Dobrzynieckiego ile wziąłby za skład takiej gazetki jak „Ruciane-Nida” z zachowaniem dynamicznego składu (czyli takiego jak w Fakcie, nie w Wyborczej, która ma skład blokowy). Zaśpiewał mi 5 stów bez znajomości. Skład dynamiczny jest nieco bardziej skomplikowany. Pamiętajmy, że najdroższy jest pierwszy skład, kiedy trzeba stworzyć matrycę, pozostałe numery po prostu dopasowuje się do tego, co już jest. Innymi słowy ma się gotowy podkład i tylko wlepia się teksty w już istniejące miejsca. Przy całej mojej sympatii dla Marka Truszkowskiego, który druk, łamanie i skład wycenił na 2970 złotych i 40 groszy -  trochę drogo to wyszło. Ja bym się ciężko kłóciła. Nawet biorąc pod uwagę cholernie drogi druk, firma Marka za sam skład i łamanie brała 2927 złotych i 40 groszy minus 1863 złote 45 groszy. Innymi słowy za skład i łamanie Marek brał około 1063 złote 95 groszy. Oczywiście musimy wziąć poprawkę na niewyszczególnioną w fakturze cenę druku, ale z tego, co mi wiadome, Marek od lat drukuje w Białymstoku Tygodnik Piski i jak sądzę ma spore zniżki.  Jakby na to nie patrzeć, Marek Truszkowski w tym nie zawinił. Tyle mu dawano i on tyle brał.  Na jego miejscu zrobiłabym tak samo.

 

Cała ta gazetka nie miała sensu. Popatrzyłam na faktury -  ilość egzemplarzy wzrosła przed wyborami do 2500 egzemplarzy. Wraz z nakladem wzrosła też cena druku. Innymi słowy wszyscy finansowaliśmy kampanię wyborczą burmistrza, czyli dziwaczną „gazetkę retrospektywną”  z takimi rewelacjami jak most w Wojnowie. 2 złote za egzemplarz to zdzierstwo.

 

Paweł Wagner nadal pracuje w UMiG. Mam szczerą nadzieję, że nie ma już co składać i łamać. Wliczając w to plakaty z Pinokiem i inne śliczne druki publikowane na potrzeby wyborów, tudzież podróże z gminnymi komputerami z których zniknęły wszystkie dane.

 

Fakturami w razie potrzeby służę.

 

ag

Więcej...

Gdzie sie podziały tamte pieniądze, niezapomniane? cz.3 - V jak Victory

Właścicielami sklepu Victoria w Nidzie, jak ogólnie wiadomo, są członkowie bardzo bliskiej rodziny byłego wiceburmistrza Zdzisława Stecki. Poza tym to właśnie w tym sklepie „staż” odbywała była konkubina burmistrza Opalacha. Innymi słowy, można uznać, że Victoria to miejsce zaprzyjaźnione z poprzednią władzą.

 

Sumy zakupów w Victorii są rekordowe. Przyjrzyjmy się najpierw zestawieniu przygotowanemu na moją prośbę przez Urząd Miasta, czyli  zakupom robionym jedynie przez UMiG.

 

W 2011 UMiG zrobił w Victorii zakupy za 8 194 zł 23 gr, rok później suma wzrosła do 15 253 zł 49 gr. Kolejny rok 2013 to już 34 943 zł 11 gr. W zeszłym roku do kasy Victorii wpłynęło 36 219 zł 82 gr. Tendencja jest wyraźnie wzrostowa. Co kupowano? Wszystko -  od środków czystości, przez różnego rodzaju żywność, po duże zakupy na potrzeby imprez takich jak Dni Rucianego-Nidy.

 

W oczy rzuca się faktura sprzed ostatnich wyborów - żywność za 1705 złotych 75 groszy z 22 października 2014 roku. Następne też są szokujące -  co robiono z tym całym dobrem w Urzędzie Miasta?... To są tysiace złotych wydanych na żywność w jednym tylko miesiacu, w którym nie było żadnych dużych gminnych imprez!

 

Dla porównania -  w 2010 roku, za czasów Leszka Gryciuka Victoria wzbogaciła się jedynie o 3 604 zł 95 gr

 

W sumie UMiG przez 4 lata rządów Opalacha dokonał w Victorii zakupów za 94 610 zł 65 gr. Zdaniem księgowości w UMiG były to zakupy w cenach detalicznych, nie hurtowych. Na fakturach nie ma żadnego upustu, czyli kupowano towary po cenach „z półek”. Popytałam w Urzędzie Miasta -  nikt nie może sobie przypomnieć, żeby było robione jakiekolwiek zapytanie o cenę, o negocjowaniu rabatów nie wspomnę. Zdaniem Jerzego Waszkiewicza, odpowiedzialnego w gminie za przetargi, nie było takiej konieczności, bo sumy na pojedynczych fakturach nie przekraczały 30 tysięcy Euro, wiec nie wchodziło to w tryb przetargu. Z kolei pojedyncze zakupy zgodnie z regulaminem UMiG nie musza być poprzedzone ani zapytaniem, ani negocjacjami.  Innego zdania jest pani Gałgowska z księgowości -  ona twierdzi, że przy tak dużych sumach zbiorczych powinno być przynajmniej zapytanie o cenę, zwłaszcza, że część tych faktur to faktury za duże zakupy na potrzeby imprez masowych.  Na wszelki wypadek zadzwoniłam do kilku sklepów w gminie z prośbą o informację czy ktoś z UMiG składał jakieś zapytania, ewentualnie porównywał ceny. Nikt tego nie pamięta.

 

Nie tylko UMiG robił zakupy w Victorii -  stałym klientem był Dom Kultury, który także w Victorii kupował wszystko -  od rękawiczek jednorazowych po ciasteczka, keczup i majeranek. Sądząc po zakupach, Dom Kultury prowadził jakąś ożywioną działalność gastronomiczną. Większość zakupów to najprawdopodobniej produkty na jakieś festyny i święta gminne.  Ile zostawiła w Victorii pani Nosek?  W 2011 roku, czyli za czasów Klimaszewskiej-Rodzim w Victorii niczego nie kupiono. Zaczęto w 2012 roku i wydano 1412 zł 47 gr. W 2013 Dom Kultury zostawił w Victorii 2400 zł 35 gr, w 2014 1383 zł 89 gr. Dla porównania – w 2010 roku, za czasów Leszka Gryciuka Dom Kultury zrobił w Victorii zakupy za łączną kwotę 34 zł  44 gr. W sumie za czasów pani Nosek w Victorii kupiono towary za 5196 zł 71 gr.

 

ZUK nie darzył Victorii specjalnym uczuciem -  w 2012 roku wydał tam 601 zł 71 gr, w 2013 606 zł 19 gr, a w 2014 jedynie 23 zł 76 gr. W sumie dało to 1231 zł 66 gr. Za pozostałe lata nie mamy żadnych danych. MOPS też wyłamał się z ogólnie przyjętej tendencji i w Victorii kupował przeważnie karty do doładowań w Plusie.

 

Podliczmy  - w latach 2011-2014 rachunek w sklepie Victoria wyniósł ogółem 101 039 złotych i 32 grosze, nie licząc doładowań MOPS-u. Dlaczego nie robiono zakupów w dyskontach, a najlepiej w hurtowniach? Jak mówią mi nieoficjalnie pracownicy gminy: „Mieliśmy ustne polecenie robienia zakupów w Victorii. Na piśmie rzecz jasna niczego nie dostaliśmy.”

 

 

ag

 


Poniżej zestawienie faktur za zakupy Urzędu Miasta i Gminy  w sklepie Victoria w latach 2010-2014.

 

Więcej...

Gdzie się podziały tamte pieniądze, niezapomniane? cz.2, Sylwester pod Gwiazdami

Od kilku lat usiłowałam dostać się do faktur za „Sylwester pod Gwiazdami”, organizowany przez Dom Kultury za czasów panowania kierowniczki Nosek. Cena tej raczej dość żenującej imprezy wydawał mi się -  delikatnie rzecz ujmując -  wygórowana. Nie mogłam zrozumieć, jak w tak małej gminie można zapłacić za DJ-ja i dwie godziny występu jakiegoś mizernego zespoliku pięciocyfrowe sumy.

 

Faktur nie mogłam wydobyć w żaden sposób -  szefowa Domu Kultury zasłaniała się tajemnica handlową (w przypadku pieniędzy publicznych takowa nie istnieje) i Ustawą o ochronie danych osobowych, co już w ogóle zakrawało na paranoję. Moja ciekawość rosła -  dlaczego kierowniczka Domu Kultury tak broni tych papierów?...

 

Dwa tygodnie temu wystąpiłam z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej do obecnego burmistrza gminy. Ten nie mógł mi odmówić -  każdy z nas ma prawo wglądu w dokumenty gminy. O dziwo -  znowu odezwała się pani Nosek. Jak mówił mi sam burmistrz „opór materii w sprawie tych faktur był ogromny”. Innymi słowy, pani kierownik robiła co mogła, żeby papiery nie wypłynęły. Moja ciekawość sięgnęła zenitu, wreszcie dopadłam tajemniczych dokumentów. Nie ma ich zresztą dużo, raptem kilka faktur i rachunków. Przejrzałam to wszystko i parsknęłam śmiechem. Bo jak nie wiadomo o co chodzi, to rzecz jasna chodzi o szmal.

 

Moja przygoda z Sylwestrem Pod Gwiazdami zaczęła się w 2012 roku. Wówczas na scenie w Rucianem wystąpił zespolik disco-polo o nazwie Model MT (Sylwester 2012/2013). Ile może kosztować zatrudnienie takich artystów? Za sylwestrową noc tej rangi zespoliki biorą około 3 000 złotych, normalnie na dyskotece około 1500, ale tu mówimy o nietypowym terminie i imprezie plenerowej. Wynajem sceny takiej, jaka wtedy była używana to koszt 2 000 do 3 000 złotych. W sumie mamy około 5-6 tysięcy.  Ile płacił Dom Kultury za te usługi agencji artystyczne ARBAS z Pisza, która wówczas tym się zajmowała? 20 000 złotych. Oddzielnie opłacana była ochrona (3 000 złotych). Problem w tym, że w poprzednim roku ochroniarze kosztowali niecałe 500 złotych -  teraz agencja ochrony wzięła 6 razy więcej. Mimo to nie udało się opanować pijanego tłumku na Kwiatowej i na scenę poleciały petardy.

 

Więcej...

Sprawa Kaczora - dwie wersje z dramatem w tle

Sprawa Kaczora to temat, którym zajmuję się od bardzo dawna. Za każdym razem, kiedy o tym wszystkim rozmawiam z którąś ze stron konfliktu, słyszę dwie różne wersje wydarzeń. Obie strony -  urzędnicy i sam Kaczor -  twierdzą, że są kompletnie niewinne i zrzucają wszystko na przeciwników. Na dodatek co innego urzędnicy mówią oficjalnie, a co innego prywatnie. Prawda, jak to zwykle bywa, leży pośrodku. Sprawa Kaczora jest dla mnie osobiście cholernie bolesna, bo czuję tu dramat i nie mogę z tym nic zrobić -  z jednej strony rozbijam się o mur niechęci do tego człowieka, z drugiej o czynnik ludzki.

 

Zacznijmy od początku, czyli od historii konfliktu, którą dzisiaj przedstawił na sesji Artur Chudzik.

 

W 1999 roku Kaczorowie dostali przydział na mieszkanie w starej szkole w Osiniaku. Wówczas było ich czworo i dostali trochę ponad 40 metrów, czyli wystarczająco dużo. W 2012 roku wyprowadzili się sąsiedzi, a ponieważ rodzina zdążyła powiększyć się do 10 osób, więc schedę po nich otrzymał Jerzy Kaczor. W sumie daje to 81 metrów z groszami. Na czas remontu mieszkania Kaczor poprosił ówczesnego burmistrza Opalacha o użyczenie mu korytarzyka łączącego obie części -  ten się zgodził. Dalej wersje się rozmijają -  Kaczor twierdzi, że Opalach obiecał mu korytarzyk. To bardzo prawdopodobne -  to był okres referendum i Kaczor utrzymuje, ze miała być to swego rodzaju zapłata za działanie na rzecz komitetu burmistrza. Świadków rozmowy Kaczora i Opalacha nie ma.

 

Więcej...

Gdzie się podziały tamte pieniądze, niezapomniane? cz.1

Wielu z nas zastanawia się, na co wydawane były gminne pieniądze. Poprosiłam o skany faktur na zakup przeróżnych gadżetów. Wcześniej nie mogłam sie do nich dostać bo były bronione z podziwu godną zajadłością, a urzednicy, którzy mi o tym mówili ryzykowali pracą. Pisałam o tym wielokrotnie i zazwyczaj dowiadywałam się, że kłamię. Miało to jakiś pokrętny sens, bo nikt rozsądny nie wpadłby na pomysł kupowania na rachunek zakładu pracy teczek, laptopów, komórek i kawiarek. Zobaczmy w takim razie na co były wydawane pieniądze podatnika. Zacznijmy od sławnych teczek. Było ich kilka, a suma przekracza najniższą krajową. Jak widać, posiadanie teczki było sprawą niezwykle pilną, bo był to jeden z pierwszych zakupów burmistrza Opalacha.

Więcej...

Kontakt z nami:

tel. 87 423 24 84

kom. 692 737 484

obserwator@obserwator.org


VII sesja rady za nami - Greta Garbo i mokre jaja Drukuj Email
Wpisany przez Anka Grzybowska   
czwartek, 26 marca 2015 20:30

Ta sesja miał być nudna, a okazała się szalenie ciekawa, a to za sprawą dzisiejszej gwiazdy. Mowa o Halinie Pańkowskiej, przewodniczącej komisji oświaty i dyrektorce Szkoły Leśnej, która z chłodem godnym Grety Garbo wypunktowała nasze placówki oświatowe.

 

- Stan naszej oświaty jest zły -  oznajmiła lodowato radna Pankowska -  Mówię tu o finansowaniu, zarządzaniu i organizacji pracy. Porównując wszystkie nasze placówki oświatowe dochodzę do wniosku, że jedyną szkoła, która radzi sobie jako tako jest Szkoła Podstawowa numer 1.

 

Jak się okazało, utrzymanie ucznia najdroższe jest w Szkole Podstawowej numer 2 -  11 000 złotych. Dla porównania -  w „Jedynce” uczeń kosztuje 8 000, a w przedszkolak w Nidzie 7 600 złotych. Podobne wyliczenia przedstawił burmistrz Feliński -  wynika z nich, że najwięcej kosztuje nas utrzymanie szkoły w Rucianem.  Liczby są bezwzględne, a kompletny spokój i rzeczowość radnej Pańkowskiej nie pozostawiały wątpliwości, że jest fatalnie. Dodajmy do tego, że dyrektor Pańkowska od 10 lat świetnie zarządza Szkoła Leśną i jest po prostu fachowcem, znającym się na swojej robocie.

 

Mimo, ze nikt nie wymienił żadnego nazwiska dyrektora szkoły, najbardziej dotknięta poczuła się szefowa szkoły z Rucianego, Mariola Kowalska, która z niejasnych przyczyn nie mogła zrozumieć, co to znaczy „złe zarządzanie”.

 

- Złe zarządzanie, to jest bierne zarządzanie -  spokojnie wyjśniła szefowa komisji oświaty -  Przez ostatnie lata były możliwości wykorzystania środków zewnętrznych. Wiem co mówię, bo prowadzę szkołe od 10 lat i pozyskałam spore sumy. Być może jakieś środki były pozyskiwane, ale ja nie mam o tym żadnych informacji.

 

- Czujemy się pokrzywdzeni takimi stwierdzeniami -  poderwała się kolejna dyrektorka szkoły, tym razem z Ukty -  Pozyskujemy środki chociażby z kiermaszy na pracownię komputerową! Jesteśmy otwarci na pozyskiwanie funduszy!

 

- Tak jest, tak jest… -  kiwała głową , najwyraźniej niespecjalnie przekonana radna Pańkowska

 

- My tez pozyskiwaliśmy środki zewnętrzne, ale nasz wniosek nie przeszedł -  wtórowała koleżance dyrektor Kowalska

 

- Być może coś robicie, ale nie robicie wystarczająco dużo -  skwitowała szefowa komisji oświaty -  Te sprawy można było załatwić dużo wcześniej.

 

Przy okazji dyskusji dowiedziałam się, że pani Kowalska jest gorliwą czytelniczką Obserwatora, a na dodatek uwielbia mnie cytować. Poczułam się jak brodaty klasyk:

 

- Mówi się, że nasze szkoła ma kubaturę Pałacu Kultury w Warszawie – pochwaliła się znajomością moich tekstów pani dyrektor, wyciskając mi łzy wzruszenia z oczu – Ale my nie mamy pustostanów! Wszystkie pomieszczenia szkolne przeznaczone są na gabinety dydaktyczne dla potrzeb naszych uczniów! U nas nie ma pustostanów!

 

- Mam internat -  spokojnie odpowiedziała Pańkowska -  Był nierentowny, więc parter przerobiliśmy na całoroczne schronisko młodzieżowe, które zarabia i przynosi zyski. Jeśli są możliwości wykorzystania pustostanów, to trzeba to zrobić, bo musimy znaleźć pieniądze.

 

No cóż -  w starciu radna-dyrektorki zdecydowanie wygrywa ta pierwsza i to przez nokaut przy przeważających siłach przeciwników. Szanowne panie -  czasy radnego Karowca już nie wrócą, trzeba się z tym pogodzić...

 

Dalsze obrady były mniej „medialne” -  podjęto uchwałę o ponownym podpisaniu umowy ze schroniskiem dla zwierząt w Radysach, ale z powodu fatalnej sławy, jaką to schronisko jest owiane, rada postanowiła zobligować urzędników do kontroli w tym miejscu i sprawdzenia warunków bytowania zwierząt. Poza tym wystawiono na sprzedaż kilka nieruchomości -  przepompownię koło dawnego zakładu, w której podobno obozem rozłożyli się jacyś menele, garaże przy bocznej (5 sztuk -  w dwóch ZUK przechowuje jakieś świecidełka świąteczne, w jednym stoi samochód OSP, a dwa wynajmuje LIDER),  działkę w Wejsunach -  pozostałość po podziale dużej działki gminnej i dużej posesji przy rondzie w Dybówku, która od niepamiętnych czasów czeka aż ktoś ja kupi. Przy okazji w spore osłupienie wprawił publiczność nowy radca prawny gminy, który na jakieś zapytanie radnego Słabka odpowiedział z głowy, cytując skomplikowaną wyliczankę paragrafów. Gdyby nie to, że bywalcom sesji opadły szczęki, pewnie dostałby spore brawa. Poprzedni radca nie przygotował nas na tak gwiazdorskie popisy.

 

Zapytania i wnioski radnych zaczął Tomasz Kowalewski -  przewodniczący komisji rewizyjnej. Na poprzedniej sesji radni uchwalili, że wyniki audytu przeprowadzanego w gminie, maja trafić do komisji rewizyjnej. Tak się stało -  wyniki niestety są tajne, ale dlaczego tak jest, tego nikt nie wyjaśnił. W każdym bądź razie komisja po zapoznaniu się z dziełem audytora uznała za konieczne powiadomić RIO o naruszeniu dyscypliny finansów publicznych. Jak oznajmił radny Kowalewski „delikatnie rzecz ujmując, audyt stawia w wyjątkowo złym świetle burmistrza Opalach i skarbniczkę Barbarę Król”. W tej chwili burmistrz na wniosek komisji przygotowuje odpowiedni wniosek do RIO.

 

Radny Kubiak, zapalony ekolog, zażądał od burmistrza zrobienia porządku z licznymi plakatami i ogłoszeniami przyczepianymi do drzew i ławek, suponując napuszczenie na plakaciarzy policji. Radny Małż z Wojnowa po raz kolejny upomniał się o nawierzchnię mostu, twierdząc, ze burmistrz obiecał połatanie dziur na jakimś spotkaniu wiejskim.

 

- Ja obiecałem, ale nie połatanie dziur, tylko zamknięcie tego mostu dla ruchu -  sprostował Feliński -  Jedyne, co tam mogę zrobić, to postawić słupki ograniczające wjazd i tyle. Niczego nie będę łatał. Ale dobrze -  pojedziemy tam z Nadzorem Budowlanym i zobaczymy co oni powiedzą na taki pomysł.

 

Znając życie, wizyta Nadzoru Budowlanego zakończy historię mostu w Wojnowie, bo ten po prostu zostanie zamknięty na głucho…

 

Ta sesja była  jednocześnie debiutem nowych sołtysów. Jak to zwykle bywa, zanim sołtysom opadną skrzydła, wznoszą nie na wyżyny sztuki interlekutorskiej i mają tysiące pomysłów. Dzisiaj hitem były „tablice kierunkowe”, cokolwiek by to nie było. Zaczął nowy sołtys z Karwicy, a natychmiast cenne tablice zapragnęli mieć wszyscy pozostali.

 

- Ja tez takie chcę! -  wyrywała się była radna Ewa Skrajna -  Jak wszyscy to wszyscy, bo w  Wólce turyści giną!

 

- A w Wygrynach to tylko Gryciuk ma taka tablicę i to na zielono pomazaną! -  dokablował na byłego burmistrza tamtejszy sołtys -  A gdzie indziej nie ma!

 

- Karetki nie mogą trafić! -  wtórował kolejny

 

- Ale to chodzi o tablice z numerami domów? -  zainteresował się burmistrz Feliński – Nie kierunkowe, tak?

 

Wśród sołtysów rozgorzała dyskusja o jakie tablice chodzi, a tymczasem sołtys Krzyży przyczepił się do ogólnego bajzlu w Rucianem-Nidzie:

 

- Tam jest syf! Przejeżdżam koło Biedronki, a tak jest syf na tych działkach! Trzeba zmusić właścicieli do zrobienia porządku tam gdzie myjnie budowali, pogonić ich do roboty! Jak my mamy być miejscowością turystyczną, jak u nas jest brudno?!

 

Innych wniosków nie było -  przewodniczący zamknął sesję, życząc wszystkim „mokrych jaj”…

 

I tym świątecznym, nieco wilgotnym akcentem, kolejna sesja rady gminy przeszła do historii.

 

Anka Grzybowska

 

 
Mikołajki zapraszają przyszłych uczniów Drukuj Email
Wpisany przez red   
czwartek, 26 marca 2015 14:55

 

18 kwietnia Społeczne LO im. Marion Donhoff w Mikołajkach zaprasza na dzien otwarty, połaczony z 25-leciem powstania szkoly.

 

 

Więcej…
 
Przemysław Ronkiewicz zaprasza Drukuj Email
Wpisany przez ag   
wtorek, 24 marca 2015 18:49

Przemysław Ronkiewicz, świeżo upieczony szef rady osiedla w Rucianem i wiceprzewodniczący Rady Powiatu, zaprasza w najbliższy piatek o o godzinie 16:00 do remizy strażackiej na Mazurskiej. Tematem spotkania będzie powołanie stowarzyszenia, które mialoby za zadanie zajęcie się rozwojem Rucianego.

 

ag

 
Potężny pożar w Wojnowie! Spaliło się 4 hektary trzcinowisk! Drukuj Email
Wpisany przez naczelna   
wtorek, 24 marca 2015 12:37

Znowu ludzka głupota -  tuż po północy ktoś podpalił pas trzcinowisk na Krutyni w okolicach Wojnowa. W akcji gaśniczej brały udział 4 jednostki straży pożarnej z Rucianego, Karwicy, Ukty i Pisza. Pożar gasiło łącznie 17 strażaków, spaliło się 4 hektary trzcin. Akcję utrudniał podmokły teren i trudności z dojazdem. Pożar ugaszono po trzech godzinach.

ag

 

To kolejna taka sytuacja -  kilka lat temu pożar trzcinowisk był tak duży, że mieszkańcy obawiali się o swoje domy.  W pożarach trzcinowisk padają masowo ptaki, które o tej porze zaczynają lęgi. Co roku straż pożarna apeluje o zaprzestanie praktyk rodem z epoki kamienia łupanego i co roku zdarzają się idioci, którzy z sobie tylko znanych przyczyn podpalają suche trawy i trzciny.

Trzcinowiska Krutyni to jedne z najpiękniejszych pasów roślinności przybrzeżnej w Polsce. To cud natury. Wiele osób przyjeżdża tu właśnie po to, żeby zobaczyć niesamowity zachód słońca chowającego się za majestatycznymi trzcinami. Trzeba być kompletnym kretynem, żeby to niszczyć. To barbarzyństwo. Niestety, sprawców takich czynów niezwykle trudno jest znaleźć, bo na wsiach na wypalanie traw czy trzcin jest społeczne przyzwolenie. Kodeks wykroczeń przewiduje za wypalanie traw grzywnę w wysokości 5000 złotych, zaś za spowodowanie pożaru takiego jak ten w Wojnowie kodeks karny przewiduje karę więzienia od roku do 10 lat. W przypadku sprowadzenia zagrożenia dla mienia, życia lub zdrowia -  od pół roku do 8 lat pozbawienia wolności. Może drakońskie kary odstraszą wielbicieli prymitywnego „nawożenia pól” jak za króla Ćwieczka.

 

 

Anka Grzybowska

 

 

za informację dziękuję Internaucie Jackowid997

 
Nietrzeźwy sobotni poranek Drukuj Email
Wpisany przez podkom. Anna Szypczyńska. KPP Pisz   
poniedziałek, 23 marca 2015 11:19



Policjanci piskiej drogówki w niespełna dwie godziny zatrzymali dwóch nietrzeźwych kierujących samochodami osobowymi. Pierwszy z nich miał ponad 0,2 promile alkoholu w organizmie, drugi natomiast ponad 0,6 promila. Obu kierującym zatrzymano prawo jazdy.  Za jazdę w stanie nietrzeźwości grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności.

W sobotni poranek piscy policjanci ruchu drogowego zatrzymali dwóch kierowców jadących na tzw. „podwójnym gazie” Pierwszego skontrolowali tuż po godzinie 7:00 na terenie Pisza. 56-letni mieszkaniec piskiej gminy jechał samochodem marki Peugeot. Badanie stanu trzeźwości mężczyzny wykazało ponad 0,2 promila alkoholu w organizmie. Mężczyzna stracił już prawo jazdy. Za popełnione wykroczenie grozi mu kara grzywny.


Pechowa sobota okazała się również dla  kierującego vw golfem, którego policyjny patrol zatrzymał do kontroli drogowej o godz. 9:00 w Piszu. W trakcie wykonywanych czynności funkcjonariusze wyczuli wyraźną woń alkoholu od kierującego. Badanie stanu trzeźwości 58-letniego mieszkańca Pisza  wykazało ponad 0,6 promila alkoholu w organizmie. Za jazdę w stanie nietrzeźwości grozi mu do 2 lat pozbawienia wolności.


podkom. Anna Szypczyńska. KPP Pisz

 
Przewodniczący rady ma zaszczyt zaprosić.... Drukuj Email
Wpisany przez ag   
niedziela, 22 marca 2015 11:27

26 marca czeka nas kolejna odsłona kabareciku gminnego, czyli sesja rady gminy. W tym miesiącu repertuar będzie wyjątkowo ubogi i do bólu nudny, ale to pierwsza sesja nowych sołtysów, więc warto wpaść,  żeby obejrzeć ich w komplecie. Poza tym znając talenty naszych radnych, z pewnością czekają nas jakieś występy solowe. Z rzeczy ciekawych -  analiza ekonomiczna placówek oświatowych. Może w końcu dowiemy się, po diabła nam trzy podstawówki, w tym jedna o kubaturze Pałacu Kultury, obgryzionym pomniczkiem, uświnioną fasadą, licznymi palaczami i z kilkadziesięciorgiem uczniów…

 

Początek przedstawienia o godzinie 16:00, we czwartek, 26 marca w dziurze pod schodami w UMiG.

 

ag

 
Jest źle, lepiej nie będzie Drukuj Email
Wpisany przez naczelna   
środa, 25 marca 2015 17:59

Jest źle i nic nie wskazuje na to, żeby było lepiej. Zgodnie z obietnicą otrzymałam od burmistrza Felińskiego informację na temat możliwości zatrudnienie w ramach prac publicznych. Jak widać, w tym roku znajdzie się miejsce jedynie dla 20 osób. Skąd to się wzięło? Ze słupków – pod koniec kadencji Opalach na fali kampanii wyborczej zatrudnił rekordowa ilość ludzi, w większości zresztą kompletnie niepotrzebnie. Skoro zatrudnił, to bezrobocie spadło -  teoretycznie, ale dla PUP-u najważniejsze są statystyki, a te mówią, że w gminie Ruciane-Nida bezrobocie jest najniższe w powiecie i wynosi 13,04%, z czego wniosek, że kolejnych miejsc pracy nie potrzebujemy.

 

Więcej…
 
Interwencje - wiosenne porządki w wykonaniu ZUK-u Drukuj Email
Wpisany przez Anka Grzybowska   
wtorek, 24 marca 2015 18:17

Pani Aniu jakiś dzieciak na Alei Wczasów lata z jakimś urządzeniem. Wygląda jak łowca duchów. To urządzenie dmucha piach z chodników ludziom na okna! Ten dzieciak to jakiś pracownik Zuku? To jakiś nowy pomysł na sprzątanie?! Ludzie pomyli okna na Wielkanoc a tu gówniarz piaskiem i pyłem pod niebo sypie! Nakupowali tych maszynek i teraz więcej kłopotu z tego niż pożytku! -  pisze User Jakubowa Drabina.

 

Na młodego człowieka z dmuchawką natknęłam się pod sklepem Waszkiewicza około 11 rano. Faktycznie -  machał tą rurą do dmuchania jak się dało, a pył unosił się na dobre 5 metrów. Zadzwoniłam (z własnej inicjatywy) do Adama Małża z zażaleniem na jakość dmuchania i dostałam solenne zapewnienie, że więcej to się nie powtórzy, a pan od dmuchania dmuchawką zostanie poinstruowany, żeby robić to z mniejszym rozmachem. Już po rozmowie z szefem ZUK-u dostałam kilkanaście telefonów i esemesów w sprawie młodego operatora dmuchawki. Przewodniczący rady Jacek Małż i burmistrz Piotr Feliński też maja zdyscyplinować chłopaka. W sumie to mu współczuję…

 

Maszynka do pylenia po oknach jest nowa i została odobiście przywieziona przez burmistrza Felinskiego. Nie wiem za ile i skąd - burmistrz odmowił wyjaśnień.

 

I kolejna sprawa związana z ZUK-iem i wiosennymi porządkami:

 

Pisała pani o maszynie do czyszczenia ulic. Pani redaktor to jest klęska! Nie dość że maszyna czyści a ludzie pracy nie mają, to do tego pyli i jest bardzo głośna. Jakiś czas temu ZUK czyścił w nocy na Wiejskiej! W nocy u nas ludzie się budzili bo myśleli, że Putin na nas napadł a to Małż ryczał! Po co oni w nocy to robią jak u nas samochód jeden na dzień przejedzie i korków nie ma! Niech oni w nocy traktorem z maszynką nie jeżdżą ludziom pod oknami! -  pisze User Mateo.

 

Szef ZUK-u parę dni temu pochwalił mi się, że testuje nowy sprzęt i czyści ulice w nocy. Nie pamiętam, czy chodziło o Wiejską, a nie mogę się do Adama Małża dodzwonić.  Nie mam siły sprawczej, żeby zabronić ZUK-owi rajdów po nocach, ale kiedyś mieszkałam na Wiejskiej i pewnie szlag by mnie jasny trafił, gdyby ktoś tam ryczał jak Małż w środku nocy. Mówiąc szczerze, nie wiem jak ryczy Małż. Najwyraźniej podobnie jak Putin, ale tego też nie słyszałam.

 

W tym roku gmina Ruciane-Nida otrzymała z urzędu Pracy 20 miejsc na roboty publiczne. W powiecie (4 gminy i starostwo) to w sumie 200 miejsc. Więcej nie będzie. Innymi słowy, możemy liczyć jedynie na roboty interwencyjne, ale ile osób będzie można przyjąć, dowiemy się dopiero w czerwcu -  powiedział mi burmistrz Piotr Feliński. Jutro mam dostać pełną informację na ten temat, wraz z dokumentami.

 

 

Anka Grzybowska

 
Przewodniczacy rad osiedli Drukuj Email
Wpisany przez ag   
wtorek, 24 marca 2015 12:08

Zakończyły się wybory na szefów rad osiedli. W Rucianem Halinę Drozdowicz zastąpił Przemysław Ronkiewicz, w Nidzie Lidia Borys-Dymczyk objęła stanowisko po Sławomirze Kołakowskim. Na swoim stanowisku pozostał na kolejną kadencję Michał Rybiński.

 

ag

 
Imprezy letnie Drukuj Email
Wpisany przez naczelna   
niedziela, 22 marca 2015 19:15

W poniedziałek o 16:00 w auli Technikum Leśnego odbędzie się kolejne spotkanie poświecone imprezom w sezonie letnim 2015 na terenie gminy Ruciane-Nida. Organizatorzy -  wiceprzewodniczący rady powiatu Przemysław Ronkiewicz, członkini zarządu powiatu Irena Jatkowska i przewodnicząca komisji oświaty i kultury Halina Pańkowska) serdecznie zapraszają wszystkich zainteresowanych. Na spotkaniu obecny będzie burmistrz Piotr Feliński.

 

ag

 
Gimnazjaliści przeciw przemocy Drukuj Email
Wpisany przez naczelna   
piątek, 20 marca 2015 17:41

Na płocie gimnazjum pojawiły się plakaty z hasłami przeciwko przemocy -  to nie pomysł na walkę z terroryzmem i przejaw solidarności z Polakami zabitymi w Tunisie, jak przypuszczała część Czytelników, ale akcja „Szkoła bez przemocy”,  w której gimnazjum uczestniczy od kilku lat. Plakaty i transparenty są dziełem uczniów.

 

ag

 
«pierwszapoprzednia12345678910następnaostatnia»

Strona 1 z 266

 
marzec 2015
P W Ś C Pt S N
23 24 25 26 27 28 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

Reklamy


NUMER RATUNKOWY NAD WODĄ

telefon do MWOPR

logo Mazurskie WOPR


Zmień wygląd

Logowanie



Odwiedziny


Aktualnie: gości 34, 
botów 3 online
Dziś jest: Mar 27, 2015
Facebook Fanbox 1.5.x.0

Obecnie zalogowani

  • payday loans

Recommended service:
website monitoring