Ostatnio dodane

Previous następna
Mistrzynie Świata z Rucianego Nidy Maja Dymczyk i Julia Marcinczyk, uczennice klasy VI Szkoły Podstawowej nr 1 w Rucianem-Nidzie mogą pochwalić się nie lada wyczynem. Jako członkinie łomżyńskiego studia tańca B.K. STEP, którego twórcą ... Więcej...
Karetka na Gwiazdkę Szykuje nam się prezent gwiazdkowy i to nie byle jaki – nasza gmina dostanie nową karetkę pogotowia!   - To będzie sprzęt z najwyższej półki - mówi dyrektor Szpitala Powiatowego w Piszu Marek Ska... Więcej...
Historia tajnego plakatu Jest sobie plakat, dość brzydki zresztą, mówiący o zbiórce odpadow gabarytowych. O istnieniu plakatu nie wiedziałam, ale przed sesja rady trafiłam na Andrzeja Klimka, który przed drzwiami do urzedu ro... Więcej...
Sesja rady gminy - ZGOK, Dzień Kolejarza i historia po pijaku W 10 stopniowej skali nudy na sesjach, dzisiejsza osiągnęła 8 w porywach do 9. Publika zasnęła w okolicach sprawozdania burmistrza z pracy między sesjami, pochrapywanie dało się słyszeć w trakcie wykł... Więcej...
Ruciane-Nida - pijana matka Policjanci zostali wezwani na interwencję dotyczącą nietrzeźwej matki, która miała stać za sklepem z dwójką małych dzieci. Do zdarzenia doszło w jednej z miejscowości na terenie gminy Ruciane Nida. Fu... Więcej...
Wypadek cysterny W piątek policjanci pracowali na miejscu zdarzenia drogowego, do którego doszło na drodze krajowej K-58. Kierujący samochodem ciężarowym marki Renault nie dostosował prędkości do warunków panujących n... Więcej...
Kładka zamknięta, czyli czeski film Kładka zamknięta, czyli czeski film Z nie do końca zrozumiałych przyczyn PKP zamknęło kładkę nad torami w Rucianem-Nidzie. Podobno sypią się fundamenty konstrukcji, co nie dziwi, bo nie była remontowana od niepamiętnych czasów. Więcej...
"Zemsta belfra", czyli rodzice w strachu Byłam dzisiaj na wywiadówce. Jak ogólnie wiadomo, mój syn chodzi do szóstej klasy w nidzkiej „Jedynce”. To o tyle istotne, że chcę konkretnie wskazać "miejsce akcji". Posiedziałam prawie godzinę, wysł... Więcej...
Teatrzyk gminny ma zaszczyt zaprosić... 25 listopada (we środę) kurtyna gminnego teatrzyku pójdzie w górę -  o godzinie 16:00 rozpocznie się kolejna sesja Rady Gminy.   ag Więcej...

Polecane artykuły

"Zemsta belfra", czyli rodzice w strachu

Byłam dzisiaj na wywiadówce. Jak ogólnie wiadomo, mój syn chodzi do szóstej klasy w nidzkiej „Jedynce”. To o tyle istotne, że chcę konkretnie wskazać "miejsce akcji". Posiedziałam prawie godzinę, wysłuchałam jakie nauczyciele mają zastrzeżenia do klasy mojego dziecka, powszechnie uważanej za najtrudniejszą w szkole. Dzieci gadaja na lekcjach, nie słuchają nauczyciela, rozwiązują buty (sic!), nie uważają... Innymi słowy - typowe objawy śmiertelnej nudy. Pewnie narażę się większości pedagogów, ale powiem to samo, co powiedziałam na wywiadówce - jeśli nauczyciel nie potrafi zainteresować uczniów lekcją, a do tego pozwala na takie zachowanie, powinien zmienić zawód. Rodzice nie chodzą z dziećmi na lekcje i nie jesteśmy w stanie kontrolowac ich zachowania w szkole. Między innymi od tego jest nauczyciel. Mówiąc brutalnie - za to mu się płaci.

Więcej...

Faktury do korekty? Kim jest pan od liczników za wodę?

Chodzi sobie pan i spisuje wodomierze. Po chwili wystawia fakturę VAT. Pod fakturą widnieje podpis: „wystawił Zawalich Andrzej”. Sęk w tym, że pan spisujący liczniki nie jest Zawalichem Andrzejem, tylko kimś zupełnie innym, a Zawalich Andrzej jak ogólnie wiadomo, przebywa na długotrwałym zwolnieniu lekarskim.

 

Nie zmienialiśmy osoby wystawiającej fakturę, bo pan Zawalich do nas wróci -  mówi pełna nadziei Bogusława Idziak z ZUK-u. Tłumaczenie dziwne, bo zmiana nazwiska pod fakturą to 3 minuty roboty. Pani Idziak ma moje „sugestie” dotyczące faktury przedstawić księgowej.

 

To jest jakaś dziwna historia -  dowiaduję się w piskim Urzędzie Skarbowym -  Te faktury powinny być wycofane i skorygowane. Co więcej -  ten człowiek, którego nazwisko widnieje pod fakturą, może mieć poważne problemy z ZUS-em. Bo jak to? Jest chory i wystawia faktury? Gdyby była jakaś kontrola, choćby zPIP-u, to byłoby to potwierdzenie nieprawdy. To wymaga kontroli i analizy dokumentów, chociaż oni pewnie będą tłumaczyć się błędem systemu, ale to nie zmienia faktu, że powinna zostać wystawiona korekta.

 

ZUK w osobie pani Idziak przyznał się do tego, że po prostu nie chciało im się zmieniać danych osoby wystawiającej faktury, więc takie tłumaczenie chyba odpada. Pozostaje pytanie, czy powinniśmy te faktury płacić. Zdaniem Skarbówki -  niekoniecznie. Powinniśmy żądać noty korygującej, już z prawidłowym imieniem i nazwiskiem wystawiającego, jednak tę fakturę, nawet z błędem i tak możemy odliczyć sobie od podatku, bo widnieje na niej prawidłowa nazwa i adres sprzedającego. Czyli jeśli ją zaplacimy, nie stanie się nic złego, ale prawidłowa faktura to ta, którą otrzymaliśmy z podłączoną do niej notą korygującą.

 

Można tylko liczyć, że po publikacji urząd poprawi na urządzeniu do wystawiania faktur ten błąd -  mówi szefowa Wydziału Kontroli Skarbowej w Piszu – To świadczy o niedbałości i braku przywiązywania wagi do wykonywanych zadań

Anka Grzybowska

Więcej...

Sukces nie przyszedł nagle - rozmowa z posłem Ziemi Piskiej Jerzym Małeckim

Panie Pośle, jak Pan się czuje w nowej roli? Spodziewał się Pan tak spektakularnej wygranej? Czwarte miejsce na liście i fantastyczny sukces.


Nie będę ukrywał, że to miłe uczucie, gdy się ma świadomość poparcia kilku tysięcy mieszkańców Warmii i Mazur. Każdy, kto decyduje się na start w jakichkolwiek wyborach, powinien spodziewać się wygranej. Inaczej po co brać w nich udział?

 

Co Pan czuje, kiedy mówi się do Pana „Panie Pośle”? Kiedy zadzwoniłam do Pana wczorajszego wieczoru, miałam wrażenie, że ta tytułologia to dla Pana oczywistość.


Nie wymagam i nie będę od nikogo wymagał zwracania się do mnie "panie pośle". Tyle lat radziłem sobie jako Jurek, Jerzy czy „panie Jurku”, że i w tych nowych realiach sobie z pewnością poradzę. Uważam się za skromnego człowieka i mam nadzieję, że tak pozostanie. Mojego sukcesu nie chciałbym nazywać wygraną. Owszem, jest to sukces, ale nie przyszedł on nagle i nie ja go sam osiągnąłem. To, że uzyskałem poselski mandat do Sejmu RP zawdzięczam ludziom, którzy mnie w tym wspierali i ciężko na to pracowali oraz moim wyborcom, którym bardzo dziękuje za zaufanie.

 

Dlaczego Pan kandydował?


Głęboko wierzę w to, że Prawo i Sprawiedliwość jest w stanie przeprowadzić zmiany i reformy w Polsce, które sprawią, że będzie żyło się nam wszystkim o wiele lepiej. Od dawna widzę potrzebę tych zmian. O takiej potrzebie mówiła mi też niezliczona liczba zwykłych, prostych ludzi, z którymi spotkałem się w ostatnich latach.

 

Proszę mi powiedzieć, Panie Pośle, skąd się wzięło czwarte, bardzo wysokie miejsce na liście? Przyznam, że chociaż wiedziałam o tym, że jest Pan członkiem powiatowych władz PiS-u, to nie przypuszczałam, że aż tak prominentnym w skali województwa.


Po prostu je otrzymałem. Jestem zwykłym – nie „prominentnym” - członkiem PiS, od ponad 8 lat wspierającym tę formację  w naszym regionie. Myślę, że uczciwie na tę pozycję zapracowałem jako lokalny lider, bo prawica w powiecie piskim ma się całkiem dobrze. Zapewniam Panią, że nie musiałem o to miejsce specjalnie zabiegać.

 

Pańska wygrana szalenie mnie ucieszyła, mimo że - jak Pan zresztą sam zechciał zauważyć - PiS to nie moja bajka, ale nie byłabym sobą, gdybym nie zapytała: co dalej? Co moim sąsiadom z Rucianego-Nidy ma do zaproponowania nowy poseł Ziemi Piskiej? Tylko bez truizmów i propagandy, proszę. Wyłącznie konkrety.


W mojej ocenie Ruciane – Nida jest przykładem zaprzepaszczenia wielu szans na rozwój i na utrzymanie pozycji lidera wśród mazurskich kurortów wczasowych. Winę za to ponoszą nie mieszkańcy, tylko władze lokalne, które przez lata nie były w stanie wypracować wspólnego planu rozwoju miasta i gminy, będącej jedną z największych atrakcji turystycznych Polski. Te tendencje należy odwrócić. Jednak będzie to proces bardzo trudny i długotrwały – można powiedzieć – od podstaw. Nie do zrealizowania bez szerokiej współpracy. Ja do takiej współpracy jestem gotów.

 

Prowadził Pan własną firmę. Zajmował się Pan ubezpieczeniami. Likwiduje Pan działalność i idzie na garnuszek państwa?


Garnuszek to raczej złe określenie. Moja firma może nie wybijała się ponad przeciętność, ale zapewniała mi i mojej rodzinie w miarę dostatni byt w tych trudnych czasach. Niestety nie da się prowadzić firmy o takim profilu jak moja i być jednocześnie posłem.

 

Ile nas, podatników, będzie kosztował poseł Jerzy Małecki? Tak konkretnie, bez ściemy. Sejm to kopalnia pieniędzy i nikogo już nie dziwią przeloty samolotami do domu na weekend, czy pięciogwiazdkowe hotele opłacane z pieniędzy podatników. Jak to będzie z Panem?


Dokładnie tyle samo, co każdy inny poseł. Ja wyjątkiem nie będę. Nie mam również natury pobierania wynagrodzenia za nic. Postaram się uczciwie na siebie zarobić.

 

Podziały w PiS-ie. Przyznam, że nie mam pojęcia, którą opcję Pan reprezentuje, a jest ich sporo. Nie boi się Pan sytuacji, kiedy to PiS się rozpadnie na frakcje i frakcyjki i stracicie bezwzględną większość?


Nie znam innej partii politycznej w Polsce i Europie, która przetrwałaby tak zmasowane i zaplanowane próby jej zniszczenia i rozbicia przez ugrupowania rządzące. PiS wytrzymało osiem lat jako konsekwentna opozycja, funkcjonująca nieprzerwanie w tak nieprzychylnych jej realiach politycznych w naszym państwie. Poza tym cieniem na to wszystko kładzie się niewyjaśniona katastrofa smoleńska. Zapewniam Panią, że nic nam, jako ugrupowaniu politycznemu, na obecną chwilę nie grozi.

 

Pierwsza interpelacja, jaka Pan złoży, będzie dotyczyła?...


Będzie dotyczyła sprawy ważnej, na pewno dotyczącej życia mieszkańców Mazur. Niebawem otwarcie mojego biura poselskiego w Piszu, więc czekam na propozycje.

 

Wczoraj popatrzyłam na Pańskie bannery w Piszu i zobaczyłam szczerze uśmiechniętego, fajnego faceta. Przeczytałam Pańskie podziękowania na Facebooku, spotkałam Pana przypadkiem na ulicy. Mam Panu wierzyć? Proszę mnie do siebie przekonać.


Mam nadzieję, że w następnych wyborach parlamentarnych swój głos odda Pani tym razem na mnie i Prawo i Sprawiedliwość, i że będzie to wybór oparty na przekonaniu do mojej osoby i pełnym zaufaniu. Mamy na to cztery lata.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała Anka Grzybowska

 

Tekst autoryzowany

Więcej...

Za czym kolejka ta stoi, czyli poranek w przychodni

Byłam dzisiaj w przychodni w Nidzie, odczekałam swoje w ogonku do lekarza, a potem spokojnie poszłam po recepty. I tu zaczęły się schody.

 

Z dwóch okienek czynne było tylko jedno. Kolejka była kosmiczna, ci którzy wychodzili od lekarza, a których zwyczajowo obsługuje się poza kolejnością, mieszali się z tłumem tych, którzy przyszli jedynie po recepty. Awanturowali się wszyscy, bo nikt nikogo nie chciał przepuścić. Atmosfera była -  jak to zwykł mówić mój przyjaciel  -  „szpiczasta”. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że chwilę przed wizytą u doktor Zagórskiej wpadłam do pokoju pielęgniarek, załatwić jakieś papierkowe sprawy i trafiłam na trzy panie, z których dwie oddawały się plotkom, a jedna jadła jogurt. W tym czasie przy okienkach kłębił się wściekły tłumek.  Rozumiem -  jogurt i plotki to rzecz ważna, ale chyba po dyżurze.

 

Lubię przychodnię doktor Zagórskiej, ale organizacja pracy zaczyna z lekka podupadać. Nie jestem pewna, czy wizytę u lekarza chcę przypłacać awanturami pod okienkiem. Swoją drogą -  w życiu nie przypuszczałam, że nobliwie wyglądające schorowane starsze panie mają tak bogate słownictwo… Nauczyłam się kilku zupełnie nowych zwrotów, a ten kto mnie zna, ten wie, że w słowach raczej nie przebieram.

 

Odpuściłam. Recepty odebrałam późnym popołudniem. Nie miałam dzisiaj nastroju na szukanie guza. Może zamiast pielęgniarek, przychodnia powinna zatrudnić ochroniarzy?

 

Anka Grzybowska

Więcej...

ZGOK, czyli kanał

Gmina Ruciane-Nida, razem z 36-cioma innymi gminami, została wpakowana w kanał, zwany ZGOK Olsztyn. W całej tej historii chodzi o interes dużej aglomeracji i potężne pieniądze, wyrywane z naszych kieszeni.

 

Sprawa w skrócie wygląda tak: jakieś 10 lat temu ówczesne władze gminy rozpoczęły rozmowy o ewentualnym powstaniu spółki, która miała zająć się wywożeniem i utylizacją odpadów. Wówczas  jeszcze nikt nie wiedział, że powstanie „ustawa śmieciowa”, a wraz z nią drastycznie zmienią się przepisy. Podejrzewam, że pierwsze rozmowy były typowo polskie -  ot, jakoś to będzie, pogadać zawsze można, a z tego wszystkiego i tak nic nie wyjdzie. „To było w sferze projektu -  tłumaczy mi były burmistrz Rucianego, Leszek Gryciuk -  Wpłaciliśmy chyba coś około 1000 złotych wpisowego i w sumie na tym się skończyło. To była kompletnie inna sytuacja.” Minęło kilka lat, a pomysł na spółkę zajmującą się utylizacją odpadów nie tylko nie upadł, ale nabrał wiatru w żagle. Zamysł był taki: Polskę podzielono na rodzaje stref. W każdej z nich powstał ZGOK, czyli Zakład Gospodarki Odpadami Komunalnymi. Rejonizacja i podział stref determinują to, gdzie dana gmina może wywozić swoje odpady. Zgodnie z uchwalonym przez Sejmik Wojewódzki Wojewódzkim Planem Zagospodarowania Odpadów, my należymy do tzw. „Strefy Centralnej”, czyli do Olsztyna.

 

Śmieci do Olsztyna od 1 stycznia wywozić będziemy via punkt przeładunkowy w Polskiej Wsi pod Mrągowem. Nie mamy innego wyjścia, bo gmina Ruciane-Nida jest udziałowcem spółki w Olsztynie, a umowa obwarowana jest bardzo licznymi klauzulami zabezpieczającymi spółkę, ale nie poszczególnych udziałowców. Po pierwsze każda gmina licząc od dnia otwarcia Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów Komunalnych w Olsztynie musi dostarczyć określona ilość odpadów, na dodatek określonej jakości. Inaczej zapłaci kary i to niegłupie. Po drugie – gminy muszą przez 22 lata pokrywać koszty spółki, bez względu na to, jakie by one nie były. Sprawa jest genialna, bo szacunkowa cena odbioru 1 tony odpadów „na bramie” ZUOK-u wynosi 350 złotych, jednak walne zgromadzenie obniżyło stawkę do 270 złotych. Czyli na tonie mamy deficyt w wysokości 80 złotych. Biorąc pod uwagę ilość śmieci oddawanych do ZUOK przez 37 gmin - w tym przez Olsztyn - to suma gigantyczna, a przecież trzeba będzie ją z czegoś pokryć, bo przy obecnej cenie nie dopina się budżet spółki. Kolejna historia, to procentowy rozkład udziałów -  najwięcej ma Olsztyn, około 45%, 55% rozłożonych jest na pozostałe 36 gmin. Innymi słowy to Olsztyn dyktuje warunki i cenę. To dla niego szalenie opłacalne, bo nie dość, że ma ZUOK na własnym terenie, więc redukuje koszty transportu, to do tego docelowo ma naszymi odpadami ogrzewać miasto w mającej powstać za chwilę ciepłowni. Początkowo zresztą zyski ze sprzedaży RDF-u, czyli paliwa do ciepłowni produkowanego z odpadów, miały zasilać kasę spółki, ale to się zmieniło -  jak się okazało umowa podpisana między ZGOK-iem a Miejskim Przedsiębiorstwem Energetyki Cieplnej mówi, ze to ZGOK ma płacić MPEC za spalanie śmieci. ZGOK, czyli my wszyscy -  ci z Pasymia, Rucianego, Piecek. Innymi słowy, za nasze pieniądze będzie ogrzewane miasto Olsztyn. Biznes genialny, szkoda tylko, ze nie nasz.

 

Koszty zdecydowanie wzrosną -  mówi burmistrz Rucianego-Nidy Piotr Feliński – Nie jestem w stanie w tej chwili podać o ile, ale nie jest wykluczone, ze nawet o 70%. O tyle wiecej będziemy musieli płacić za śmieci.” Na pytanie, kiedy poznamy nowe stawki, Andrzej Klimek, odpowiedzialny w naszej gminie za zagospodarowanie odpadów komunalnych mówi, ze najwcześniej po otrzymaniu pierwszej faktury ze ZGOK-u. Problem w tym, że stawki musza zostać ustalone do końca tego roku, a nasze śmieci do Olsztyna pojadą dopiero w styczniu. Jak to ma być ustalane? „Szacunkowo -  odpowiada Klimek. Policzmy: w tej chwili cena za tonę śmieci na Wólce to 165 złotych. Walne zgromadzenie ZGOK ustaliło cenę na 270 złotych, do tego dochodzą koszty transportu do Polskiej Wsi. Podobno spółka ma nam zwracać pieniądze za transport śmieci powyżej 30 kilometrów -  szału nie ma. Jak mówił mi Andrzej Klimek w naszej gminie te „zwroty” to coś około 5000 złotych w skali roku. Innymi słowy śmieci będą nas kosztować o 105 złotych na tonie wiecej. Plus koszty transportu. Dodajmy do tego pokrycie ewentualnego deficytu spółki, albo ewentualne kary umowne. Te ostatnie rzecz jasna pokryje gmina, ale pieniadze pochodzić będą pośrednio z naszych kieszeni. Fajnie? Fajnie.

 

„Ten ZGOK nie ma sensu - mówi Andrzej Klimek -  Zajmuje ogromny obszar, który właściwie powinien być podzielony przynajmniej na dwa. Nie wiem, w czyjej głowie powstał taki pomysł, ale to moloch, o ogromnej powierzchni. To podraża koszty transportu.”

Burmistrz Pasymia Cezary Łachmański, jeden z burmistrzów wpakowanych w ZGOK Olsztyn postanowił się zbuntować. Skrzyknął kolegów z Rozóg, Jedwabna, Dźwierzut i Świętajna i podniósł rokosz:

 

My nie chcemy rozwalać układu i nie mamy zamiaru robić na nic zamachu - tłumaczy mi burmistrz Pasymia - Nam chodzi wyłącznie o jedno -  o cenę. Mamy wolny rynek i jeśli inny podmiot da nam niższą cenę, to dlaczego do licha mamy z tego nie skorzystać?! Dopóki cena śmieci nie zostanie ustalona na realnym do zapłacenia przez mieszkańca poziomie, dopóty nasze śmieci do Olsztyna nie pojadą, choćbym miał je wozić taczką na jakieś odległe wysypisko. 20% naszych mieszkańców korzysta z pomocy społecznej. Nas na takie ceny po prostu nie stać, a ja jestem tu po to, żeby bronić interesu naszych mieszkańców, a nie mieszkańców Olsztyna!”


Zbuntowane gminy, znane jako „Konfederacja Pasymska” zatrudniły kancelarię adwokacką, ruszyły swoich prawników i postanowiły walczyć z olsztyńskim monopolem. Adwokaci wykryli, ze gmina odpowiada jedynie do wysokości udziału w spółce, więc nie jest to specjalnie groźne. ”Oddanie choćby jednego kilograma śmieci i przyjęcie faktury oznacza de facto zgodę na dalsze wywożenie odpadów do Olsztyna – tłumaczy Łachmański – Trudno, będziemy płacić kary, ale się nie poddamy. Nie wiem, co z tego wyniknie, póki co napisaliśmy protest do sejmiku wojewódzkiego. Jest nas pięć gmin, mamy za sobą nasze rady. Będziemy walczyć. Wiem, że nie my jedni jesteśmy zdania, że przystąpienie do ZGOK-u i zgoda na dyktat ceny jest nie do przyjęcia, ale tylko my mamy odwagę  mówić o tym głośno”. Pytanie, czy nie jest to odwaga straceńca. ZGOK walczy o swoje, często dość  brutalnymi metodami. Rozniosła się wieść, że samorządowcy z  opanowanego przez koalicję PSL-PO sejmiku wojewódzkiego grożą konfederatom odebraniem bądź nieprzyznaniem środków unijnych.

 

Umowa między gminami a ZGOK jest umową cywilno-prawną, a więc obowiązuje obie strony, tymczasem ZGOK naruszył ją, bowiem wprowadził udziałowców w błąd, twierdząc, ze przychodami spółki ma być sprzedaż RDF-u olsztyńskiej ciepłowni. Zdaniem burmistrza Pasymia to powód do odstąpienia przez gminy od umowy. Co ciekawe, oszukane czują się nie tylko władze Pasymia: „Mieliśmy mieć stację przeładunkową w Kotle -  oburza się wiceburmistrz Pisza Janusz Puchalski -  Ostatecznie okazało się, że stacji nie będzie, a my mamy wozić śmieci do Polskiej Wsi pod Mrągowo. To od nas około 70 kilometrów! Być może, gdybyśmy wiedzieli o tym, że ta stacja nie powstanie, podjęlibyśmy inną decyzję.” Na pytanie, czy Pisz ma zamiar przyłączyć się do secesjonistów, burmistrz Puchalski odpowiada wymijająco, ale jednocześnie podkreśla, że Pisz ma zamiar zrobić co można, żeby przystąpić do analogicznej spółki, tylko z siedzibą w Giżycku. Póki co piski samorząd wystąpił do sejmiku wojewódzkiego o przesuniecie granicy strefy tak, żeby ich gmina znalazła się poza wpływem olsztyńskiego ZGOK-u. „W jedności siła -  mówi Puchalski -  Będziemy rozmawiali z sąsiednimi gminami, może wspólnie uda nam się cos wywalczyć”. „Stacja miał być też w Rucianem -  odpowiada Andrzej Klimek -  Nic z tego nie wyszło…”

 

Burmistrz Rucianego Piotr Feliński do wszelkich konfederacji i secesji nastawiony jest sceptycznie: „To im się nie uda -  mówi -  Nie da się wyjść z tego ZGOK-u. O tych sprawach powinno się myśleć dekadę temu, a nie teraz. Jest za późno. Wólkę zamykamy 31 grudnia, musimy gdzieś wywozić śmieci, a kary za odstąpienie od umowy są bardzo wysokie. Niech pani nie pyta, czy pójdziemy w ślady Pasymia. Im się to nie uda, więc nie ma o czym mówić.”

 

Fakt, ze ZGOK umie walczyć o swoje pieniadze. Poprzedni zarząd Pisza przez dwa lata nie płacił składek do Olsztyna: „Mamy oddać 1 700 000 zaległości -  mówi Puchalski -  mamy nadzieję, że przynajmniej odsetki nam odpuszczą. Na spłatę dostaliśmy rok.”


Gmina Ruciane-Nida walczyć raczej nie będzie. Szkoda, bo może rację ma burmistrz Puchalski i w jedności siła? Może, gdybyśmy stanęli wszyscy przeciwko monopolowi i dyktatowi Olsztyna, więcej pieniędzy zostałoby w kieszeni mieszkańców? Nie zawsze konformizm popłaca. Dzisiaj burmistrz Pasymia powiedział mi nieco pompatycznie: „Przeczytałem kilka dni temu tekst przysięgi, którą składałem i doszedłem do wniosku, ze walka o mieszkańca to mój obowiązek.” Od naszego burmistrza pompatyczności nie wymagam, ale walki o mieszkańca i owszem.

 

Anka Grzybowska

Więcej...

Kontakt z nami:

tel. 87 423 24 84

kom. 692 737 484

obserwator@obserwator.org


. Drukuj Email
Wpisany przez naczelna   
środa, 02 grudnia 2015 17:13

wośp

 
Mistrzynie Świata z Rucianego Nidy Drukuj Email
Wpisany przez Tekst - Facebook/   
wtorek, 01 grudnia 2015 02:39

Maja Dymczyk i Julia Marcinczyk, uczennice klasy VI Szkoły Podstawowej nr 1 w Rucianem-Nidzie mogą pochwalić się nie lada wyczynem. Jako członkinie łomżyńskiego studia tańca B.K. STEP, którego twórcą jest p. Marek Kisiel, wywalczyły dwa złote medale podczas pięciodniowych Mistrzostw Świata odbywających się w listopadzie b.r. w Libercu w Czechach. Było to największe wydarzenie World Artistic Dance Federation, w czasie którego brały udział zespoły oraz tancerze z 16 państw m.in.: Francji, Rosji, Włoch, Szwecji, Belgii i Niemiec. Dziewczyny rywalizowały w takich kategoriach tanecznych jak Urban Street Dance, Jazz, Walc, Disco, Merenge, House Dance, Quickstep, Salsa, Break Dance, Locking, Bachata, Latin, Standard oraz Show case. Choreografem i instruktorem formacji BK Team i mini formacji BK Teamki jest p. Krystian Pieloch.


Zwycięstwo naszych dziewcząt to zwieńczenie ich ciągłej, ciężkiej pracy nad doskonaleniem różnych układów tanecznych. Jest to także pewnego rodzaju wynagrodzenie dla rodziców, którzy cały czas dodają swoim dzieciom wiary w ich możliwości i nie szczędzą przy tym środków finansowych na realizację marzeń i zainteresowań swoich córek.

 

Korzystając z okazji należy skierować również serdeczne podziękowania dla Starostwa Powiatowego w Piszu oraz Nadleśnictwa Maskulińskie za wsparcie finansowe Julki i Mai w czasie wyjazdu na Mistrzostwa Świata. Podziękowania należą się także Pani Barbarze Wyłudek ze Stowarzyszenia Kobieta na Plus oraz Pani dyrektor i nauczycielom ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Rucianem-Nidzie za okazaną życzliwość i zrozumienie w realizacji marzeń ich uczennic.

 

Naszym dziewczynom gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów tanecznych. Czekamy na kolejne wiadomości o ich wspaniałych osiągnięciach!

 

Joanna Braca

 

Tekst -  Facebook

 
Historia tajnego plakatu Drukuj Email
Wpisany przez naczelna   
piątek, 27 listopada 2015 15:10

Jest sobie plakat, dość brzydki zresztą, mówiący o zbiórce odpadow gabarytowych. O istnieniu plakatu nie wiedziałam, ale przed sesja rady trafiłam na Andrzeja Klimka, który przed drzwiami do urzedu rozdawał go wchodzącym sołtysom. Pomyślałam, że nie będzie głupio, jeśli puścimy go i u nas, zresztą za darmochę. Poprosiłam pana Andrzeja o przesłanie mi plakatu na maila, po czym natychmiast o sprawie zapomniałam. Przypomniałam sobie dzisiaj i zadzwoniłam z monitem.

 

- Nie mogę pani wysłac plakatu - oznajmil Andrzej Klimek głosem człowieka, któremu wieś spalili - Nie jestem do tego upoważniony. Musi pani rozmawiac z burmistrzem.

 

Jestem odporna na głupotę władz, przeżyłam jej już tyle, że starczy na kilka pokoleń, ale takiego idiotyzmu jeszcze nie spotkałam - facet, który zarządza komórką „śmieciologiczną”, który plakacik stworzył, a potem rozdawał sołtysom, nie jest upoważniony do przesłani mi go mailem! Co więcej - przekazaniem tajnego plakatu mailem zajmuje się burmistrz, któremu płacmy za to kupe kasy. Następnym pomysłem będzie pewnie nakazanie sołtysom, zeby wieszali plakacik „pleckami do przodu”. Panie burmistrzu, czy pan się dobrze czuje?

 

Nie będę dzwonić do pana burmistrza. Minuta jego pracy jest zbyt cenna, żeby marnotrawić ją na plakacik. Mam prośbę do zaprzyjaźnionych sołtysów - zróbcie zdjęcie tajnego plakaciku, albo wrzućcie go proszę w skaner i wyślijcie do nas na maila. Zastrzegam anonimowość.

 

A jak będziecie plakacik wieszać, nie zapomnijcie założyć kominiarki...

 

ag

 
Liga Siatkówki Drukuj Email
Wpisany przez ag   
środa, 25 listopada 2015 15:32

Więcej…
 
Wypadek cysterny Drukuj Email
Wpisany przez st. sierż. Monika Boratyńska   
sobota, 21 listopada 2015 11:47

W piątek policjanci pracowali na miejscu zdarzenia drogowego, do którego doszło na drodze krajowej K-58. Kierujący samochodem ciężarowym marki Renault nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze w wyniku czego nie zapanował nad pojazdem i uderzył  w drzewo.  Kierowca został przewieziony do szpitala. Był trzeźwy. Mężczyzna został ukarany mandatem karnym.

Wczoraj około godziny 11:30 policjanci pracowali na miejscu zdarzenia drogowego, do którego doszło na drodze krajowej K-58. Na trasie Pisz-Biała Piska kierujący samochodem ciężarowym z naczepą typu cysterna nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze w wyniku czego stracił panowanie nad pojazdem, następnie zjechał na pobocze i uderzył w drzewo. 57-letni mieszkaniec gminy Biała Piska został przewieziony do szpitala. Na szczęście nie odniósł poważnych obrażeń. Był trzeźwy. Droga w tym miejscu była zablokowana przez kilka godzin.

Kierujący renaultem ukarany został mandatem karnym w wysokości 100 zł za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym.


st. sierż. Monika Boratyńska, KPP Pisz

 
I kolejka Ligi Piłki Siatkowej Drukuj Email
Wpisany przez ag   
środa, 18 listopada 2015 16:06

 

Więcej…
 
Karetka na Gwiazdkę Drukuj Email
Wpisany przez ag   
niedziela, 29 listopada 2015 13:44

Szykuje nam się prezent gwiazdkowy i to nie byle jaki – nasza gmina dostanie nową karetkę pogotowia!

 

- To będzie sprzęt z najwyższej półki - mówi dyrektor Szpitala Powiatowego w Piszu Marek Skarzyński - 3 grudnia rozstrzygamy przetarg i sądzę, że do końca roku karetka będzie stała w Nidzie. Szkoda tylko, że władze lokalne w taki sposób podeszły do tej sprawy - burmistrz  odwrócił się plecami do naszego szpitala. No cóż - mimo wszystko udało się i bez współpracy z samorządem gminnym i karetka z pewnością będzie służyła mieszkańcow Rucianego-Nidy.

 

ag

 

 

 

 

 
Sesja rady gminy - ZGOK, Dzień Kolejarza i historia po pijaku Drukuj Email
Wpisany przez naczelna   
środa, 25 listopada 2015 20:35

W 10 stopniowej skali nudy na sesjach, dzisiejsza osiągnęła 8 w porywach do 9. Publika zasnęła w okolicach sprawozdania burmistrza z pracy między sesjami, pochrapywanie dało się słyszeć w trakcie wykładu burmistrza na temat śmieci. Brakowało połowy sołtysów, urzędnicy dawno poszli do domu, trzech radnych odpuściło sobie obrady, a z publiczności „niezrzeszonej” była jedna osoba. Ewidentnie przydałyby się śpiwory, albo przynajmniej espresso z ekspresu w sekretariacie. No cóż - sesja była, trzeba coś o niej napisać.

 

Burmistrz pracował ciężko, ale tego oczywiście nie muszę mówic, bo to sprawa z góry wiadoma. Była nawet w Warszawie, w dwóch ministerstwach, ale nie powiedział, po co go tam zawiało. W sumie czytanie tych dziwnych fragmentów biografii jest kompletnie bez sensu, bo i tak nie wiadomo, o czym była mowa i wlasciwie po diabła burmistrz spotkał się z tym czy innym panem.

 

Potem było czytanie stawek podatków od nieruchomosci, gruntowych, od srodków transportu i opłat targowych. Wszystkie pozostały takie same, nic się nie zmieniło. Pół godziny minęło na spokojnej nudzie.

 

Wesoło zaczęlo się robic podczas wolnych wniosków. Wtedy zawsze ktos z czymś wyskoczy. Tym razem zablysnął burmistrz, który gdzieś wyczytał, że w 1965 roku powstało miasto Ruciane-Nida, więc musimy zmierzyć się z tym jakże donioslym jubileuszem. W tym celu burmistrz zamówił okolicznościowe flagi z herbem i jakąś szarfą (?). Nie wiemy, za ile. Grunt, że te flagi ozdobią scenę na Sylwestra pod Siódemką w Nidzie, a dodatkowo scena będzie oblepiona posterami z „aktem erekcyjnym”. Pijana, sylwestrowa młódź zapewne niezwykle doceni noworoczną lekcję historii najnowszej. Żeby podkreślić doniosłość rocznicy, wszystkie przyszłoroczne imprezy będą się odbywaly pod hasłem „Pięćdziesięciolecia”. Na szczęście pewnie dużo ich nie będzie. Świętowanie rozpocznie nadanie honorowego obywatelstwa pani Kempskiej, pierwszej przewodniczącej rady miejskiej Rucianego-Nidy. Pewne niejasności budziło to, czy Laureatka jeszcze żyje, ale przewodniczący rady był przygotowany i jak się okazało, rzecz sprawdził. Z pania Kempską wszystko jest w porządku, mimo 94 lat. Jeszcze nie wiadomo, w jaki sposób pani Kempska zostanie uhonorowana, ale władze mówiły dzisiaj coś o uroczystej sesji nadzwyczajnej na której zostanie podjęta uchwała w tej sprawie. Czyli, Proszę Państwa - zaczynamy świętować.

 

Czego jeszcze dowiedzieliśmy się na sesji? Radny Kubiak, wsparty przez wiceprzewodniczacego rady powiatu Ronkiewicza, usiłował się dowiedziec, co dalej z kładką nad torami w Rucianem. Obaj panowie, a my wraz z nimi, niczego się nie dowiedzieli, bowiem, jak powiedział burmistrz Feliński: „Umowiłem się dzisiaj na spotkanie z dyrektorem PKP w Gdańsku, ale dzisiaj był Dzien Kolejarza i nikt tam nie pracował, nawet telefonów nie odbierali”. Ekstra! Z tego wniosek, że kalendarz oprócz zapisywania dat spotkań służy tez do sprawdzania terminów świąt branżowych. Jakby nie było, dyrektor PKP z Gdańska podszedl do sprawy kladki szalenie poważnie, olewając gminny samorząd. Zdaniem burmistrz, kładkę „zutylizują” i postawią tam jakieś elektronicznie zamykane barierki. Ja dalej pytam, jak długo mam skakać przez nasyp, ryzykując spotkanie z SOK-iem, który zresztą nieoczekiwanie zaczaił się w tym rejonie wczoraj?

 

PKP ciąg dalszy - radny Ronkiewicz postulował zlikwidowanie przystanku w Rucianem. W sumie ma rację, poza tym przystanek sam się zlikwidował, bo kilka miesięcy temu PKP wyburzyło wszystkie daszki nad peronem. Widac było taniej wyburzyć, niż połatac. Postulat radnego Ronkiewicza poszedl o krok dalej - radny uznał, że zdewastowany mostek PKP mogłoby sprzedac na złom i za uzyskane w ten sposób fundusze zmajstrować tam chodnik. To tez jest pomysł, bo wieczorami na tej kładce można nogi sobie połamac.

 

Soltys Nowej Ukty doniósł, że w ośrodku zdrowia w Ukcie nikogo nie ma. Nawet pielegniarki. Burmistz obiecał przyjrzeć się sprawie. Nie wiadomo, co z tego wyniknie, ale mial dobra wiadomość dla bezrobotnych pielęgniarek - doktor Zagórska szuka ludzi do pracy, zgłaszajcie się do przychodni w Nidzie.

 

W wolnych wnioskach było jeszcze o rozwalonej przez powiat drodze przez Onufryjewo, o którą tamtejsza sołtysowa walczy od początku kadencji. O sprawie napiszę oddzielnie. Dowiedzieliśmy się też, ze ZUK wyremontowal ponad 100 ozdób światecznych, więc od 6 grudnia będzie bardzo ślicznie.

 

A potem był wyklad burmistrza na temat ZGOK-u w Olsztynie. Burmistrz ma tę dziwną własciwość, ze mówi jakimiś skrótami, których nikt oprócz wąskiego grona wtajemniczonych nie zna. Nikt w związku z tym nic nie rozumie, ale skoro burmistrz mowi, to trzeba słuchac. Problem w tym, ze śmieci to konik burmistrza i jak na niego wsiądzie, to... O śmieciach i nowym pomyśle gminy, która najwyraźniej zaczyna się buntować, co postulowałam jakiś czas temu, napiszę oddzielnie. Muszę sięgnąć po liczne słowniki, tudzież przesłuchac na okoliczność kilka osób z burmistrzem włącznie, żeby dojść o co tym razem tu chodzi. Grunt, ze stawkę za śmieci niesegregowane burmistrz ocenił na 26 złotych miesięcznie od głowy. Rewelacja. Ale za to rewolucyjnie zakrzyknął - „naszych śmieci nie oddamy!” po czym dodał nieco ciszej „do konca grudnia...” No, ale zarzewie buntu (no dobrze - bunciku) powstało. Do tego postraszył nas sesją nadzwyczajną, która ma być zwołana (ewentualnie) w poniedziałek, a na której to sesji ma się dokonać bardzo ważny, dziejowy akt rozpoczynający otwarty bunt przeciwko znienawidzonemu ZGOK-owi. Burmistrzu, jestem z burmistrza dumna! Za 50 lat nasi wnukowie zwołają uroczystą sesje z tego powodu. Może się jeszcze Pan zdąży załapać na honorowe obywatelstwo?

 

Ledwo burmistrz skończył wykład, sala opustoszała. Przewodniczący zamknął sesję, a spanikowana publiczność uciekła.

 

Anka Grzybowska

 

Jak się okazuje, burmistrz nie do końca wie co mówi na forum publicznym -  zadzwoniła do mnie doktor Irena Zagórska ze sprostowaniem: nie szuka pielegniarek i w tej chwili nikogo nowego nie chce zatrudnić. Panie burmistrzu -  czasami warto sprawdzać swoje informacje, a nie klepsć, co ślina na język przyniesie.

 

ag

 
Ruciane-Nida - pijana matka Drukuj Email
Wpisany przez st. sierż. Monika Boratyńska, KPP Pisz   
wtorek, 24 listopada 2015 10:44

Policjanci zostali wezwani na interwencję dotyczącą nietrzeźwej matki, która miała stać za sklepem z dwójką małych dzieci. Do zdarzenia doszło w jednej z miejscowości na terenie gminy Ruciane Nida. Funkcjonariusze potwierdzili ten fakt. Kobieta stała przed sklepem mając ponad 2 promile alkoholu w organizmie i pod opieką dwoje małych dzieci. 18 miesięczny chłopiec i 4 miesięczna dziewczynka zostali przekazani pod opiekę siostry. Sprawą nietrzeźwej matki zajmie się teraz sąd rodzinny i nieletnich.



W poniedziałek po godzinie 20:30 policjanci z komisariatu Ruciane Nida zostali wezwani na interwencję do jednej z miejscowości na terenie gminy. Według zgłoszenia nietrzeźwa matka wraz z dwójką małych dzieci stoi za sklepem.



Policjanci pojechali do tej miejscowości. Tam przy sklepie zauważyli młodą kobietę z dwójką dzieci. Funkcjonariusze zaczęli rozmawiać z kobietą. Od razu potwierdzili fakt, że kobieta jest pijana. Wyraźnie czuli od niej alkohol. Na miejscu obecna była również siostra 28 – letniej kobiety, której przekazano pod opiekę 18 miesięcznego chłopca i 4-miesięczną  dziewczynkę.



Policjanci natomiast przewieźli 28-letnią kobietę do komisariatu, gdzie sprawdzili jej stan trzeźwości . Badanie wykazało ponad 2 promile alkoholu w organizmie.



Sprawą niewłaściwego sprawowania opieki nad  dzieckiem zajmie się teraz sąd rodzinny i nieletnich.



st. sierż. Monika Boratyńska, KPP Pisz

 
Kładka zamknięta, czyli czeski film Drukuj Email
Wpisany przez ag   
czwartek, 19 listopada 2015 14:03

Z nie do końca zrozumiałych przyczyn PKP zamknęło kładkę nad torami w Rucianem-Nidzie. Podobno sypią się fundamenty konstrukcji, co nie dziwi, bo nie była remontowana od niepamiętnych czasów.

Więcej…
 
"Zemsta belfra", czyli rodzice w strachu Drukuj Email
Wpisany przez naczelna   
wtorek, 17 listopada 2015 22:40

Byłam dzisiaj na wywiadówce. Jak ogólnie wiadomo, mój syn chodzi do szóstej klasy w nidzkiej „Jedynce”. To o tyle istotne, że chcę konkretnie wskazać "miejsce akcji". Posiedziałam prawie godzinę, wysłuchałam jakie nauczyciele mają zastrzeżenia do klasy mojego dziecka, powszechnie uważanej za najtrudniejszą w szkole. Dzieci gadaja na lekcjach, nie słuchają nauczyciela, rozwiązują buty (sic!), nie uważają... Innymi słowy - typowe objawy śmiertelnej nudy. Pewnie narażę się większości pedagogów, ale powiem to samo, co powiedziałam na wywiadówce - jeśli nauczyciel nie potrafi zainteresować uczniów lekcją, a do tego pozwala na takie zachowanie, powinien zmienić zawód. Rodzice nie chodzą z dziećmi na lekcje i nie jesteśmy w stanie kontrolowac ich zachowania w szkole. Między innymi od tego jest nauczyciel. Mówiąc brutalnie - za to mu się płaci.

Więcej…
 
«pierwszapoprzednia12345678910następnaostatnia»

Strona 1 z 275

 
luty 2016
P W Ś C Pt S N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 1 2 3 4 5 6

Reklamy

logo Fakty Piskie


NUMER RATUNKOWY NAD WODĄ

telefon do MWOPR

logo Mazurskie WOPR


Zmień wygląd

Logowanie



Odwiedziny


Aktualnie: gości 30, 
botów 2 online
Dziś jest: Lut 06, 2016
Facebook Fanbox 1.5.x.0

Obecnie zalogowani


Recommended service:
website monitoring