Ostatnio dodane

Previous następna
Jak ZUK za wagonem sprzatał Jak ZUK za wagonem sprzatał Wczoraj pochwaliłam sie, ze dwoch panów z ZUK-u zabrało sie za porządki za starym wagonem kolejowym, koło dworca w Rucianem. Poszłam tam przed chwilą.     Resztki śmieci jak lezały tak leżą. Jedy... Więcej...
Obrodziło w kandydatów Wysypało nam kandydatami na urząd burmistrzowski. Spisuję dzielnie nazwiska - naliczyłam 16 sztuk chętnych do zajęcia odnowionego gabinetu i przejęcia skórzanej teczki wraz ze śniadaniówką wartej 100... Więcej...
Bratki konratakują Stał się absolutny cud - jak twierdzą moi sąsiedzi cud był następstwem mojego tekstu o pieprzniku na ruciańskich ulicach i zwałach śmieci przy torach kolejowych.   Tekst poszedł bodajże we czwartek... Więcej...
Urząd zakwitł bratkami Miałam niekłamana przyjemność pojechać wczoraj na kilka godzin do Mikołajek. Knajpki działają, mimo środka tygodnia w porcie było sporo ludzi, ekipy z gminy sadzą kwiatki i malują co się da. Fajne to ... Więcej...
To już 4 lata... Mijają cztery lata od katastrofy z Smoleńsku. Nigdy nie byłam wyznawczynią spiskowej teorii Macierewicza, ale tam, na błotnistym lotnisku Siewiernyj zginęli moi znajomi - Janusz Kochanowski, z którym... Więcej...
Akcja Lotar Mundkowi Pomichowskiemu urwał się pies. Zwierz jest ponadprzecietnej wielkości sporego osła i ponadprzeciętnie sympatyczny. Gdyby ktoś na Mundka napadł z cała pewnościa Lotar czyniłby honory domu, zło... Więcej...
Informacja dla uczniów i rodziców Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Rucianem-Nidzie informuje, ze w porozumieniu z Dyrektorem Zespołu Szkół Samorządowych im. Anieszki Osieckiej zostały ustalone godziny opieki podczas przechodzenia pr... Więcej...
Odpieprzcie się od naszej demokracji Kolejna prześmieszna historia - tym razem związana z Piotrem Felińskim. Przypominamy - Feliński został przez burmistrza Opalacha zdegradowany do okienka podawczego. Po licznych bojach w Sądzie Pracy... Więcej...
Powiatowe Mistrzostwa w sztafetowych biegach przełajowych 200 zawodników z 9 szkół naszego powiatu gościł dzisiaj Zespół Szkół Samorządowych im. Agnieszki Osieckiej w Rucianem-Nidzie.   Na bardzo trudnej trasie w okolicach Nidki zmagały się w przełajach d... Więcej...
Gbur dyrektorem gimnazjum Dzisiaj rozstrzygnięto konkurs na nowego dyrektora gimnazjum -  wpłynęła jedna oferta i jak było do przewidzenia, wygrała. Nowym dyrektorem został Mariusz Gbur.     Konkurs na dyrektora Szkoły Pods... Więcej...
Kolejny poziom dna Siedziałam dzisiaj i tak sobie liczyłam: Irena Jatkowska, Hubert Zyskowski, Piotr Feliński, wreszcie Lida Borys. Mówię tylko o tych, którzy dochodzili swoich praw w sądach. Czworo bezprawnie i bezpods... Więcej...
Kolejna wygrana w sądzie Lidia Borys-Dymczyk wygrała sprawę w Sądzie Pracy z gminą Ruciane-Nida. To kolejny bezprawnie zwolniony urzędnik, który udowodnił swoje racje przed sądem.   ag Więcej...

Polecane artykuły

Miliony do zwrotu - skandal z kanalizacją z Wojnowie

Nieoficjalna informacja z Urzędu Marszałkowskiego - jak się okazuje, burmistrz Opalach nie zdążył na czas złożyć wymaganych dokumentów dotyczących dofinansowania budowy kanalizacji w Wojnowie. Z naszych informacji wynika, że gmina będzie zmuszona zwrócić całość kosztów tej inwestycji wraz z odsetkami.

 

Podobno burmistrz tłumaczył się tym, że dokumenty... były przygotowane i leżały na jego biurku. Problem w tym, ze nie trafiły do adresata, a w przypadku realizacji inwestycji z pieniędzy unijnych liczy się nawet kilka godzin spóźnienia.


Kolejny błąd Opalach najprawdopodobniej doprowadzi naszą gminę do bankructwa. Mówimy tu o wielomilionowej inwestycji, rozpoczętej jeszcze za czasów burmistrza Gryciuka.


Do sprawy będziemy wracać.

 

ag

Więcej...

Jak burmistrz dokumenty fałszował - ciag dalszy

- Sprawa dotacji na remont świetlic w Gałkowie, Wólce i Osiniaku jest już załatwiona - mówił mi kilka dni temu Artur Chudzik - Mamy czas na remont do końca 2014 roku.

- Czy ktoś fizycznie widział aneksy do umowy przedłużające terminy? Wątpię, żeby jakikolwiek urzędnik się podłożył i aneksował umowę, co do której jest podejrzenie zaistnienia przestępstwa - odpowiada Alexander Potocki.

 

Więcej...

Kontakt z nami:

tel. 87 423 24 84

kom. 692 737 484

obserwator@obserwator.org


Jak ZUK za wagonem sprzatał Drukuj Email
Wpisany przez ag   
wtorek, 15 kwietnia 2014 07:59

Wczoraj pochwaliłam sie, ze dwoch panów z ZUK-u zabrało sie za porządki za starym wagonem kolejowym, koło dworca w Rucianem. Poszłam tam przed chwilą.

 

porządki według ZUK

 

Resztki śmieci jak lezały tak leżą. Jedyną zmianą jest wyciągnięcie spalonej wersalki i... powyrzucanie resztek do lasu. Teraz wyglada to jeszcze gorzej.

 

Teren po lewej stronie chyba należy do Lasów Państwowych -  o ile mnie pamięć nie myli, wyrzucanie śmieci do lasu podlega sporej karze. Mam serdeczną prośbę do Strazy Leśnej -  przejdźcie się w ten rejon i zobaczcie, jak to wszystko wygląda. mam szczera nadzieję, ze właściciel lasu pociagnie śmieciarzy do odpowiedzialności.

 

ag

 
Telefony redakcyjne Drukuj Email
Wpisany przez ag   
poniedziałek, 14 kwietnia 2014 16:08

Istniejący od początku Obserwatora numer 692 737 484 jest juz czynny.  W końcu udało sie po kradziezy odzyskać numer karty. Zapraszamy.

 

ag

 
Bratki konratakują Drukuj Email
Wpisany przez ag   
poniedziałek, 14 kwietnia 2014 14:52

Stał się absolutny cud - jak twierdzą moi sąsiedzi cud był następstwem mojego tekstu o pieprzniku na ruciańskich ulicach i zwałach śmieci przy torach kolejowych.

 

Tekst poszedł bodajże we czwartek, w piątek o świcie obudził mnie zgrzyt łopat o bruk. Dwie panie z prac interwencyjnych w pocie czoła wymiatały stosy śmieci spod krawężników na Słowiańskiej. Dostałam kilka gratulacji od znajomych, tak samo jak ja zafascynowanych widokiem sprzątających. W ten sposób dzięki Kierownikowi Noskowi poczułam się dowartościowana.

 

Dzisiaj rano, jak co dzień poszłam na spacer z Gawroszem wzdłuż torów kolejowych. Ku mojemu osłupieniu w okolicy starego wagonu pojawił się samochód ZUK, z którego wyszło dwóch dżentelmenów. O dziwo, zabrali się za sprzątanie połamanej lodówki i spalonej wersalki... Cud numer 2.

 

Cud numer 3 był przezabawny - najwyraźniej gdzieś w okolicy była wyprzedaż bratków. Kierownik Nosek czujnie zakupił hurtowa ilość i teraz obsadza nimi co się da - bratki pojawiły się w Rucianem koło gminy (jedna grządka jest niedokończona!), a teraz szturmem biorą Nidę. Koło pancernego przystanku PKS bratki zajęły miejsce zeszłorocznych krzywych aksamitek. Zaczęłam przyglądać się arcydziełu i zastanawiać się, dlaczego do cholery kwiatuszki posadzone są jakimiś dziwnymi zygzakami. Po bliższych oględzinach okazało się, ze to taka koncepcja artystyczna, a bratki układają się w napis NIDA. Kilkanaście następnych minut spędziłam na ławce, razem z przygodnie poznanymi mieszkańcami okolicznych bloków, których „koncepcja artystyczna” doprowadziła do paroksyzmów śmiechu. No, ale obiektywnie rzecz ujmując, lepsza bratkowa instalacja od wyliniałego trawnika. Może i trawę dosieją.

 

Dalej było mniej przyjemnie - spotkałam radną Teresę Grzędę. Kocham Tereskę miłością wielką, ale tym razem była wyraźnie wkurzona i to nie na mnie. Chodzi o pasy.

 

Od dłuższego czasu Teresa walczy o pomalowanie pasów na przejściach dla pieszych. Ma świętą rację. Problem w tym, że pasy jak były (a właściwie jak nie były) tak i są (czyli ich nie ma). Gałczyńskiego i Aleja Wczasów to drogi gminne, nie ma na kogo zwalić odpowiedzialności. Pasów nie widać - może poprzednio w ramach jakiś zadziwiających oszczędności pomalowano je farbą do ścian? Panie Kierowniku - tym razem czekamy na pasy, oddając cześć i chwałę bratkom i czystym (miejscowo) krawężnikom.

 

Ale jest i znakomita wiadomość - na przejściu pod „Jedynką” pokazał się Pan Stop - przemiły wąsacz w odblaskowej kamizelce i z tabliczką w dłoni stoi na straży bezpieczeństwa naszych dzieci. To rewelacja - mój syn tamtędy nie chadza, ale widziałam kilkakrotnie sytuacje mrożące krew w żyłach. Tak po prostu nic nie widać, zwłaszcza od strony Rucianego, przejście jest niebezpieczne, a dzieciaki przebiegają przez ulicę jak chcą. Teraz postuluje o kolejnego pana - na rogu Słowiańskiej i Alei Wczasów. Tak tez jest paskudnie. To bardzo niebezpieczne miejsce. Dodatkowo warto byłoby je było przyzwoicie oznaczyć.

 

No tak - czyli póki co mamy panie na Słowiańskiej i plagę bratków. O Panu Stop nie wspomnę. Jestem pod wrażeniem.

 

ag

 

BTW - Panie Kierowniku Nosek, czy Pan sprawdza czasami, co robią w godzinach pracy zatrudnieni w ramach robót interwencyjnych? Niech Pan czasami przejedzie sie tymi ulicami. Slowiańska nie jest jakaś specjalnie długa, wie Pan, gdzie mieszkam. Panie doszły na wysokość mojego okna, a robią to juz dwa dni  ( z przerwą na weekend) i tylko po jednej stronie, tej przeciwległej. Niezbyt to imponujące. Mówiąc szczerze -  śmieci leżą, jak leżały. Kawał ulicy do posprzatania jeszcze został. Jestem gotowa się z Panem założyć, że przy obecnym tempie prac do majówki nie zdążą. Pracuja po jednej stronie, w tempie 20 metrów dziennie, musza jeszcze wrócić. Odejmijmy od tego weekendy i święta.

 

To co? Zakład stoi? Tempa nie zmieniamy, zeby było jasne.

 

ag

 
Urząd zakwitł bratkami Drukuj Email
Wpisany przez naczelna   
czwartek, 10 kwietnia 2014 15:52

Miałam niekłamana przyjemność pojechać wczoraj na kilka godzin do Mikołajek. Knajpki działają, mimo środka tygodnia w porcie było sporo ludzi, ekipy z gminy sadzą kwiatki i malują co się da. Fajne to wygląda. Optymistycznie.

 

Wróciłam i trafiłam do Rucianego-Nidy. Ktoś posadził bratki wzdłuż wejścia do urzędu gminy. To byłoby na tyle.

 

Brud, bajzel, piach leżący wzdłuż chodników. O nadchodzącym sezonie przypomina jedynie mój gospodarz, który szykuje łajby na lato i Eugeniusz Faryj, tradycyjnie malujący statki. Gdyby nie ta nasza prywatna inicjatywa, o lecie moglibyśmy zapomnieć.

 

Nie wiem, ile razy o to pytałam - dziesiątki pewnie. Czy jest aż taka filozofią wysprzątanie miasteczka? Panie Kierowniku Nosek, czy Panu nie jest wstyd? Ciągle widzę Pana w volvo kursującego w te i we wte po gminie. Nie widzi Pan tych zwałów pozostałości po zimie? Nie ma Pan odruchu, żeby wysłać swoich licznych pracowników - choćby tych biurowych - ze szczotkami do sprzątania ulicy? Nie czuje się Pan głupio z tymi nieszczęsnymi bratkami pod urzędem? Kiedy był Pan ostatnio na plaży przy Słowiańskiej? Niech Pan się tam z łaski swojej pofatyguje z grabiami pod pachą. Wie Pan kto te plażę sprząta? Mieszkańcy, na własny koszt. A może by tak obejrzeć z bliska schody, ponaprawiać, wywieźć powalone drzewa? Niech Pan obejrzy z bliska skwerek za urzędem.

 

Panie Kierowniku Nosek - sezon się zbliża, za chwilę będziemy mieli majówkę. Najwyższy czas wziąć się do roboty. Gdyby nie przemiła pani, która dzień w dzień sprząta pod urzędem, pewnie i on wyglądałby tak jak zawsze. Czyli tragicznie. Rachityczne bratki nie załatwią sprawy, Panie Kierowniku Nosek, ale gratuluje - dobrze, ze chociaż bratki był Pan uprzejmy posadzić. Lepsze to niż nic.

 

 

W Mikołajkach zamiast zajmować się sobą i moimi znajomymi, przyglądałam się pracy ekip sprzątających. Miło popatrzeć. Dlaczego akurat my musimy mieć takiego pecha? Przecież to taka fantastyczna perełka. Jeziora w mieście, szlak Krutyni, lasy... I Kierownik Nosek...

 

 

ag

 
Akcja Lotar Drukuj Email
Wpisany przez naczelna   
wtorek, 08 kwietnia 2014 18:23

Mundkowi Pomichowskiemu urwał się pies. Zwierz jest ponadprzecietnej wielkości sporego osła i ponadprzeciętnie sympatyczny. Gdyby ktoś na Mundka napadł z cała pewnościa Lotar czyniłby honory domu, złoczyńcy postawiłby kawę i wylizał do imentu. No cóż -  wielkość Lotara niektórych poraża. Fakt, ze futrzak wyglada na mordercę, ale mordercą nie jest. To cholernie sympatyczne, ogromne bydle z równie ogromnym psim sercem. Jego jedynym atutem jest ta niesamowita wielkość.

 

Lotar sobie hasał i podrywał co piękniejsze panie. Wreszcie psem zajął sie pan Krzysztof Lis, ktorego dzięki calemu zamieszaniu miałam wreszcie okazję poznać. A właściwie to on poznał mnie. Na miejsce przyjechała wezwana policja, pies został przez nas odtransportowany do domu, a Mundek zostal pouczony przez stróżów prawa na okoliczność.

 

W ten sposób dzięki Lotarowi poznałam sasiadów.

 

Lotar, pozdrawiam cię serdecznie. Fajny z ciebie wielkopies.

 

Pytanie jest jedno -  dlaczego pan Lis zamiast odprowadzić psa do Mundka, wzywał policję? Przecież doskonale wiedział, czyj to pies, nawet znał jego imię. Jak się okazuje, znał nie tylko psa, ale też mnie. Mogł spokojnie Lotara odprowadzić do mnie, zwłaszcza, ze stał pod płotem mojego sąsiada. Trzymał bardzo spokojnego psa-mordercę za obrożę. Rzadko się zdarzaja się ludzie az tak odważni. W międzyczasie pan Lis był m uprzejmy opowiedzieć, ze pies był głodzony. Nie był -  znam i psa i Mundka. Ten zwierzak jest zatuczony. To ogromna, tłusta i szalenie sympatyczna kula futra na czterech łapach.

 

Nie wiem, kim Pan jest, Panie Lis, ale coś tu chyba jest nie halo, nie sądzi Pan?

 

Anka Grzybowska

 
Odpieprzcie się od naszej demokracji Drukuj Email
Wpisany przez naczelna   
wtorek, 08 kwietnia 2014 08:34

Kolejna prześmieszna historia - tym razem związana z Piotrem Felińskim. Przypominamy - Feliński został przez burmistrza Opalacha zdegradowany do okienka podawczego. Po licznych bojach w Sądzie Pracy został przywrócony na poprzednie stanowisko. Tu jednak sprawa się nie skończyła - burmistrz Opalach po przegranej w licznych instancjach zapragnął złożyć sprawę w... Sądzie Najwyższym. Oczywiście na koszt podatnika, bo takie odwołanie kosztuje i to sporo. Zapłacimy za to my, czyli gminni podatnicy.

 

Kilka dni temu miałam zaszczyt uczestniczyć w pewnej sprawie sądowej w Piszu. Niestety - sprawa jest niejawna i każdy, kto będzie o niej pisał (dotyczy to tez świadków) podlega sporej karze. O mojej sprawie nie będę pisać. Napisze o sprawie poprzedzającej moją.

 

Otóż przede mnę odbyła się sprawa Grazyny Krupy, oskarżonej przez niezrównanego donosiciela, pana Steckę, o roznoszenie ulotek. Nie znam ich treści, ale w tego co wiem, w tych ulotkach były także moje teksty. Siedziałam na sądowym korytarzu i czekałam na moja wokandę. Obok mnie stał burmistrz Opalach, jedna z licznych pań Szewczykowych, moja oskarzycielka i jej świadek oraz pewna pani, którą pan Stecka - oskarżyciel Grazyny Krupy - powołał na świadka. Pan Opalach zajmował się - jak na magistra prawa przystalo -  instruowaniem mojej oskarzycielki i jej świadka na okoliczność, a przy okazji pełnym głosem opowiadał o wrednych posunięciach dyrektora Ronkiewicza, najwyraźniej z nadzieją, ze cos z tego załapałam.

 

Na kolana powalilo mnie podsumowanie pani Szewczyk po wyjściu z sali sadowej - "Nadaję się do tego! No, mogłabym tak w kółko mówić! Jak ryba w wodzie!".  Nic dodać, nic ująć. Geny robia swoje.

 

Pani świadek kompletnie nie wiedziała, o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego ją na tego świadka powołano. Ja tez nie wiem - nie wiem, kto roznosił inkryminowane ulotki, nie wiem nawet dlaczego w demokratycznym kraju nie można takich ulotek roznosić. Sprawa jest rodem z Kafki - każdy z nas ma prawo głosić jakieś tam poglądy, byleby nie były to poglądy rasistowskie czy faszystowskie. O ile znam sama siebie, takich poglądów w moich tekstach się nie uświadczy. Jedyne, o co można oskarżyć osobę roznoszącą te ulutki, to zaśmiecanie terenu. O ile pamietam, to wykroczenie i w ogole nie powinno stanąć na wokandzie sądu karnego.  Nawet gdyby ta osoba faktycznie coś zaśmieciła, to o zwrot kosztów sprzątania powinna wystąpić spółdzielnia mieszkaniowa, a nie przejęty rolą burmistrz Stecka. Z kolei moje teksty - o ile takie w tych ulotkach występowały, o czym nie mam zielonego pojęcia, bo tych ulotek na oczy nie widziałam - są jawne, publikowane na moim własnym, legalnym portalu. Każdy z Państwa może je sobie wydrukować i dowolnie rozpowszechniać. Macie Państwo na to moją zgodę.

 

 

Popatrzyłam na potwornie zdenerwowana panią świadek i równie zdenerwowana panią Grażynę. Popatrzyłam na nie i pomyślałam sobie (wybaczcie knajacki ton) - o co myśmy do kurwy nędzy walczyli?! Z tego co pamietam, walczyliśmy o wolność słowa i przekonań. Mieliśmy nadzieje, ze po latach komunizmu wreszcie będziemy mogli mówić to, co myślimy. Te 25 lat temu mieliśmy nadzieję, ze nasz głos zostanie dostrzeżony i wysłuchany. Gwarantuje nam to nie jakis kodeks, ale Ustawa najważniejsza, czyli Konstytucja. To jest nasze niezbywalne i świete prawo. Zamiast tego mamy walczącego wiceburmistrza, który jak mniemam nie splamił się walką o tę wolność słowa, popieranego przez burmistrza, którego ojciec służył pokornie w ORMO. Tacy ludzie wyznaczają granice naszej prywatnej wolności. A z jakiej paki? Kim do cholery są ci ludzie, którzy teraz usiłują ze wszelką cena zamknąć nam usta? Jakim prawem? Prawem ubeckiej duszy?

 

Pani Grażyno, jestem do Pani dyspozycji. Proszę mnie powołać na świadka. Całą te historię uznaję za jeden wielki skandal. Ci ludkowie usiłują chwytać się brzytwy. Chyba nawet tej brzytwy niebawem im zabraknie. Niech Pani podejdzie do tego spokojnie. Oni nie maja racji, są przegrani. Zadowolony z życia wiceburmistrz niebawem będzie musiał poszukać sobie innej pracy. To są ludzie, którzy w tym kraju, w Zjednoczonej Europie nie maja dla siebie miejsca. My mamy wolność słowa, mamy wolność przekonań. Wywalczyliśmy to sobie. Bez nich. Oni byli po tej drugiej stronie barykady. To jest nasz kraj i nasza mała ojczyzna. Nie wiem, czy to Pani roznosiła te nieszczęsne ulotki. Wiem jedno - ktokolwiek by to nie był, ma u mnie ogromny szacunek.

 

Panie Piotrze - trzymam za Pana kciuki. A panu burmistrzowi polecam kolejną instancję, czyli prezydenta. On może wszystko.

 

Panowie, odpieprzcie się wreszcie od naszej demokracji.

 

Anka Grzybowska

 
Obrodziło w kandydatów Drukuj Email
Wpisany przez ag   
poniedziałek, 14 kwietnia 2014 14:56

Wysypało nam kandydatami na urząd burmistrzowski. Spisuję dzielnie nazwiska - naliczyłam 16 sztuk chętnych do zajęcia odnowionego gabinetu i przejęcia skórzanej teczki wraz ze śniadaniówką wartej 1000 złotych (minus amortyzacja). Nazwisk nie będę podawać - to jeszcze nie czas. Podam tylko żelazne kandydatury - Leszek Marek Gryciuk versus Zbigniew Janusz Opalach. Mam potwierdzonych przez samych zainteresowanych jeszcze 9. Pozostali nabrali wody w usta, ale już zaczynają się podchody.

 

Dzisiaj dowiedziałam się o jakimś tajemniczym wypadku samochodowym - pierwszy informator mówił jedynie o rozbitym samochodzie, ale sprawa z minuty na minutę nabierała rumieńców. Po godzinie wiedziałam już o tym, że kierowca zabił dwie osoby na przejściu dla pieszych, a po dwóch - że ciężarną matkę z dzieckiem w wózku. To zupełnie jak z moim psem - Gawrosz został pomylony z Lotarem Mundka Pomichowskiego i w ten sposób okazało się, ze mam półtora kilogramowego psa-mordercę, który ma na sumieniu połowę populacji gminy. Bywa, w końcu wybory za pasem...

 

A ja myślałam, że tylko wariat po Opalachu będzie chciał przejąć stanowisko burmistrza... Większość z tych ludzi wydawała mi sie zupełnie normalna...

 

ag

 
Prosze o pilny kontakt Drukuj Email
Wpisany przez naczelna   
piątek, 11 kwietnia 2014 05:56

Bardzo prosze miłą Panią z Dybówka z którą rozmawiałam telefonicznie w poniedziałek między 15:00 a 16:00 o jak najszybszy kontakt -  zgubiłam numer telefonu.

885 300 706


Anka Grzybowska

 
To już 4 lata... Drukuj Email
Wpisany przez naczelna   
czwartek, 10 kwietnia 2014 07:07

Mijają cztery lata od katastrofy z Smoleńsku. Nigdy nie byłam wyznawczynią spiskowej teorii Macierewicza, ale tam, na błotnistym lotnisku Siewiernyj zginęli moi znajomi - Janusz Kochanowski, z którym toczyłam przesympatyczne boje jeszcze na salonie24, Aram Rybicki, poznany jeszcze w czasach opozycji, Jolanta Szymanek-Deresz, żona Pawła Deresza, człowieka, którego szanuję jak niewielu z ludzi, Jurek Szmajdziński....

 

Więcej…
 
Informacja dla uczniów i rodziców Drukuj Email
Wpisany przez red   
wtorek, 08 kwietnia 2014 17:44

Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Rucianem-Nidzie informuje, ze w porozumieniu z Dyrektorem Zespołu Szkół Samorządowych im. Anieszki Osieckiej zostały ustalone godziny opieki podczas przechodzenia przez jezdnię w drodze do i ze szkoły w następujących godzinach:

 

7:30-8:00

8:30-9:00

11:20-11:50

12:30-13:00

 

red

 
Powiatowe Mistrzostwa w sztafetowych biegach przełajowych Drukuj Email
Wpisany przez ag   
sobota, 05 kwietnia 2014 11:38

200 zawodników z 9 szkół naszego powiatu gościł dzisiaj Zespół Szkół Samorządowych im. Agnieszki Osieckiej w Rucianem-Nidzie.

 

Na bardzo trudnej trasie w okolicach Nidki zmagały się w przełajach dzieci od klas IV szkół podstawowych po młodzież licealną. Dwa pierwsze miejsca w poszczególnych kategoriach wiekowych dawały awans do mistrzostw województwa. Większość pierwszych miejsc zgarnęły szkoły w Piszu i Orzyszu. Z naszych zawodników zakwalifikowali sie uczniowie I Zespołu Gimnazjum.

 

Wszystkim zawodnikom serdecznie gratulujemy.

 

ag

 
«pierwszapoprzednia12345678910następnaostatnia»

Strona 1 z 221

 
kwiecień 2014
P W Ś C Pt S N
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 1 2 3 4

Reklamy