Ostatnio dodane

Previous następna
Poparcie dla Piotra Felińskiego Poparcie dla Piotra Felińskiego Posypały się głosy poparcia dla kandydatury Piotra Felińskiego – w poniedziałek, niemal natychmiast po ogłoszenie wstępnych wyników, odezwali się nasi kandydaci, a dzisiaj radni powiatowi Irena Jatkow... Więcej...
Polityczne zwolnienia w Betezdzie Kilka dni temu dwie osoby -  Paweł Oleński i Iwona Wygnał  - dowiedziały się od dyrektora Betezdy w Ukcie o tym, że nie zostaną im przedłużone umowy o pracę „z przyczyn politycznych”. Paweł „Olo” Oleń... Więcej...
Ukradł kraty Policjanci z Rucianego Nidy zatrzymali 22-letniego mieszkańca Białegostoku, który dokonał kradzieży ozdobnych krat żeliwnych. Właściciel wycenił wartość strat na kwotę 500 zł. Jak się okazało 22-latek... Więcej...
Gra toczy się dalej Cała Polska żyje wyborami samorządowymi i padem systemu informatycznego. Przyznam, że to drugie mnie dobiło. Postawiłam sobie za punkt honoru podanie Państwu wyników jak tylko można najszybciej. Uzbro... Więcej...
Wyniki nieoficjalne Nieoficjalne wyniki głosowania na burmistrza:   Zbigniew Opalach - 1476 Piotr Feliński - 782 Irena Jatkowska - 546 Leszek Gryciuk - 521 Przemysław Ronkiewicz – 490   UWAGA! Po ponownym podlicz... Więcej...
Koniec ciszy wyborczej - urny zamknięte Cisza wyborcza za nami -  zapraszamy na plotki i ploteczki. Jak się Państwu głosowało? Kogo obstawiacie? Więcej...
Zniszczone bannery w Nidzie Policja prowadzi postępowanie w sprawie zniszczenia dużych bannerów reklamowych w okolicach Biedronki w Nidzie. Bannery -  własność firmy ze Śląska - zostały zniszczone dzisiejszej nocy.   ag Więcej...
Renifery w Piszu Renifery w Piszu Nieznani sprawcy dzisiejszej nocy okleili kilkanaście słupów ogłoszeniowych w Piszu szarym papierem z motywem reniferów. Pod reniferami zniknęły wiadome plakaty. Policja prowadzi czynności wyjaśniając... Więcej...
Do zobaczenia w niedzielną noc To miał być zupełnie inny tekst. Od rana rozmawiałam z wieloma osobami - tymi znajomymi i tymi kompletnie mi nieznanymi -  i wysłuchiwałam rad, porad i pomysłów. Słyszałam, że w tym ostatnim przedwybo... Więcej...
Krótka pamięć burmistrza Pan burmistrz na spotkaniu w Nidzie po raz kolejny popisał się wyjątkowo słabą pamięcią -  zebrani dowiedzieli się, że… nikogo nie zwolnił z pracy. Ciekawa historia... Przypomnijmy panu burmistrzowi, ... Więcej...
Stażowe, którego nie ma Jak to właściwie jest z płaceniem stażowego? Burmistrz dużo o tym mówi na spotkaniach, ale zamiast słuchać warto wziąć kartkę papieru i policzyć:   Pensja zasadnicza wynosi 1680 złotych. Osoby, któr... Więcej...
UWAGA PRACOWNICY ROBÓT PUBLICZNYCH I INTERWENCYJNYCH! Pracownikom zatrudnionym w ramach prac publicznych i interwencyjnych należy się świadczenie urlopowe i zwrot 50 złotych za badania lekarskie -  o tym nie dowiecie się w Urzędzie Gminy.   Zgodnie z z... Więcej...
 

Polecane artykuły

Praca na dwóch etatach? Co żona burmistrza robi w urzędzie?

Od kilkunastu dni dostaję informacje o tym, ze w Urzędzie Gminy, a konkretnie w gabinecie zajmowanym przez panią Kamilę Zapolską zagościła na dobre żona, a do niedawna konkubina burmistrza Opalacha, Jolanta Siwik.

 

Pani Jola w czasie, kiedy powinna przebywać w Domu Kultury, zajmuje się … przeglądaniem teczek, najprawdopodobniej zawierających akta osobowe kandydatów startujących w najbliższych wyborach samorządowych. Jak dowiaduję się od urzędników, żona burmistrza „czuje się w urzędzie szalenie swobodnie”, a oprócz gabinetu pani Zapolskiej odwiedza księgowość i archiwum znajdujące się w piwnicy. Pani Jola bywa u asystentki małżonka niezwykle często: „Przeglądają stosy dokumentów -  mówi mi bezrobotny, który przyszedł do urzędu starać się o pracę – Sam się zastanawiałem, o co tu chodzi, bo ta pani chyba pracuje w Domu Kultury, a nie w urzędzie miasta.”

 

Zajrzałam dzisiaj do pokoju pani Zapolskiej -  był otwarty na oścież, nikogo w nim nie było. Na podłodze leżało kilkanaście segregatorów z dokumentami.

 

Akta osobowe nie są dokumentami jawnymi, a pani Siwik nie ma najmniejszego prawa do nich zaglądać. Trudno przypuszczać, żeby o działalności żony nic nie wiedział jej mąż, który wraz z funkcją burmistrza wziął na siebie odpowiedzialność za wszystko, co dzieje się w urzędzie miasta. Mam nadzieję, ze po naszym tekście pan burmistrz zechce o działaniach pani Siwik i pani Zapolskiej zawiadomić prokuraturę i policję.

 

Poza tym, co ona w czasie godzin pracy w Domu Kultury robi w urzędzie miasta? Pracuje na dwóch etatach? Panie burmistrzu, warto byłoby zapytać szefową Domu Kultury, czy wie, gdzie w godzinach pracy podziewają się jej podwładni.

 

 

ag

Więcej...

Kariera konkubenta - ile nas kosztuje burmistrz

Pani Siwik połasuchowała się na 340 złotych. Fakt, to osoba biedna, której te pieniądze pozwolą przeżyć do pierwszego. Kilka lat temu usiłowała oszukać sąd, tylko po to, żeby jej ówczesny konkubent nie musiał płacić kilkuset złotych alimentów więcej. Prześledźmy w takim razie, ile kosztuje nas burmistrz.

Jej były konkubent, a obecnie mąż zarabia dzięki uchwale rady 3/IV/2010 30 grudnia 2010:

  • wynagrodzenie  zasadnicze 4900 złotych
  • funkcyjne 1500 złotych
  • dodatek specjalny 1600 złotych
  • wysługa lat  980 złotych.

W sumie wychodzi 8980 miesięcznie.

Innymi słowy z doliczeniem trzynastki  116 740 złotych rocznie.

Do tego zaradny pan burmistrz bierze jeszcze dodatek socjalny, w kwocie około 1000  złotych miesięcznie, który najprawdopobniej w oświadczeniu majątkowym wykazuje jako „dochody inne”. W sumie pensja pana burmistrza wynosi 129 771,74 grosze rocznie. Nic dziwnego, że pani Siwik musi schylić się po kuroniówkę i zasiłek aktywizacyjny. Oni po prostu przymierają głodem…

ag

Więcej...

Kariera pani Siwik/Opalach

Kariera zawodowa i finansowa pani Jolanty Siwik (obecnie Opalach), jest dla mnie zaskoczeniem. Sytuacja była taka:

 

Pani Siwik po naszych artykułach wyleciała na zbitą mordę z pracy w banku za lewe przelewy. Bywa. Problem w tym, że pani Siwik nie odpuściła. Zaczęła od zwolnienia lekarskiego -  chorować każdy może, a pani Siwik wygląda na wyjątkowo chorowitą. Ponieważ została zwolniona dyscyplinarnie, więc dopiero po pół roku nabyła prawo do zasiłku, z czego skwapliwie skorzystała. Zasiłek dla bezrobotnych rzecz jasna otrzymała. W tym czasie załatwiła sobie staż w należącej do szwagierki wiceburmistrza Stecki  Victorii. Kiedy po następnych pól roku staż się skończył, zatrudniła się w Domu Kultury, gdzie osobę karana przygarnęła pani Nosek. Nie miała do tego prawa - nie mogła zatrudnić osoby karanej.

 

Siwik nie popuściła -  ponieważ pracę „znalazła sobie sama”, czyli przez swojego ówczesnego kochanka, pana Opalacha, więc wystąpiła o dodatek aktywizacyjny w sumie około 340 złotych miesięcznie.

 

Na dzień dzisiejszy pani Siwik pracuje w Domu Kultury na czas nieokreślony, jako „specjalistka od spraw świetlic wiejskich”. Zarabia około 3000 na rękę.

 

 

ag

Więcej...

Wspomnień czar - gwiezdne dziecko, czyli urok doktora Kukiełko

Ta sprawa była bardzo głośna - przewodniczący rady Waldemar Kukiełko został właścicielem nieruchomości w Wejsunach. Za działkę wraz z domem zapłacił niebagatelną sumę 13 tysięcy 500 złotych.

 

Przypomnijmy sobie, jak do tego doszło.

 

Sprawa ma swój początek jeszcze za rządów Leszka Gryciuka - wówczas została spisana umowa promesowa na sprzedaż „lekarzówki” w Wejsunach. W umowie, którą cztery lata temu pokazywał mi burmistrz Opalach została nawet określona suma, za którą Kukiełko miał nabyć nieruchomość. Umowa nie doszła do skutku, bo zmienił się burmistrz. Kukiełko jednak był niezastąpiony - dzięki niemu mogła powstać większościowa koalicja w radzie gminy. Sprawa lekarzówki wróciła na tapetę, a Kukiełko mimo, że kandydował z obozu Gryciuka czym prędzej zmienił barwy klubowe i został przewodniczącym rady z nadania Opalacha.

 

Pewnego dnia, z głupia frant, na sesji stanęła uchwała o wyrażeniu zgody na sprzedaż domu wraz z działką za 13 500 złotych. To było pewne novum - w promesie Gryciuka o działce nie było mowy. Kwota była tak kompletnie absurdalna, że zebranym opadły szczęki. Uchwała rzecz jasna przeszła. Skąd wzięła się tak zawrotna suma? Otóż doktor Kukiełko, który w lekarzówce mieszkał z racji wykonywanego przez siebie zawodu, okazał się... lokatorem komunalnym, a ci mają spore zniżki przy zakupie zajmowanych przez siebie nieruchomości - w przypadku zakupu na raty zniżka wynosi 90%, w przypadku zakupu jednorazowego - 95%. W ten sposób za 5% wartości wyceny Kukiełko stał się właścicielem budynku wraz z działką. Sprawa jest o tyle dziwna, że dla Kukiełko ten budynek - a właściwie znajdujące się w nim mieszkanie - było kwaterą służbową. Jakim więc cudem nagle stał się lokatorem komunalnym?...

 

Uchwała rady gminy została uchylona przez wojewodę warmińsko-mazurskiego, który stwierdził jej nieważność. To jednak nie zatrzymało i kupującego i sprzedających - wojewoda ma jedynie uprawnienia nadzorcze, nie może w żaden sposób wymusić rozstrzygnięć cywilno-prawnych. O tym obie strony doskonale wiedziały, dlatego błyskawicznie po przegłosowaniu uchwały, a przed rozstrzygnięciem nadzorczym wojewody podpisały akt notarialny.

 

- Tu powinien zadziałać burmistrz - mówi mi Elżbieta Sobańska, szefowa departamentu nadzoru Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie - Powinien natychmiast wzruszyć akt notarialny, ale tego najprawdopodobniej nie zrobił. Teraz sprawą powinna zająć się prokuratura, a jeśli nie prokuratura, to CBA - tego typu sprawy leżą w ich gestii. My nic już nie możemy zrobić. Sprawa jest prosta - sprzedaż i podpisanie aktu nastąpiło z naruszeniem prawa. Oni po prostu wyprzedzili nasze rozstrzygnięcie, ale to nie zmienia faktu, że to rozstrzygnięcie jest w mocy.

 

Przedziwna transakcja zainteresowała media ogólnopolskie - po moim tekście na ten temat w gminie po raz kolejny pojawił się Leszek Tekielski z polsatowskimi Interwencjami. W telewizji miał okazję zabłysnąć dowcipem przewodniczący rady, który z właściwym sobie samozadowoleniem mówił coś o „dziecku gwiazd”. Było to doprawdy wzruszające.

 

Sprawa lekarzówki nie jest jeszcze rozstrzygnięta, o czym zapewne doskonale wie przewodniczący rady. Przy ewentualnej zmianie władz będzie to pewnie jedna z pierwszych podważonych decyzji poprzedniej kadencji. O ile rzecz jasna, doktor Kukiełko znowu nie roztoczy nad następcą Opalacha swego niepodważalnego czaru i znowu nie zmieni frontu. No cóż - lekarzówka piechotą nie chodzi....

 

Anka Grzybowska

Więcej...

Wspomnień czar - konkubina

Od dzisiaj będziemy przypominać największe afery mijającej kadencji. Zaczniemy od tej najbardziej medialnej, która rozsławiła nasz samorząd na cała Polskę.

 

Afera wybuchła w jakimś sensie przypadkiem - pewnego dnia w sądzie w Piszu odbyła się rozprawa z powództwa córki Zbigniewa Opalacha, która chciała zmusić świetnie zarabiającego ojca do płacenia wyższych alimentów. Sprawa była jasna - Małgorzata Jatkowska była studentką, a grosze, jakie płacił - albo nie płacił, bo różnie z tym bywało - jej ojciec nie pokrywały nawet niewielkiej części kosztów studiów.

 

Więcej...


Poparcie dla Piotra Felińskiego Drukuj Email
Wpisany przez ag   
piątek, 21 listopada 2014 08:56

Posypały się głosy poparcia dla kandydatury Piotra Felińskiego – w poniedziałek, niemal natychmiast po ogłoszenie wstępnych wyników, odezwali się nasi kandydaci, a dzisiaj radni powiatowi Irena Jatkowska i Przemysław Ronkiewicz: Moim kandydatem na Burmistrza w drugiej turze wyborów jest Piotr Feliński. Bardzo proszę moich wyborców o wzięcie udziału w głosowaniu i oddaniu swoich głosów na Pana Piotra Felińskiego -  pisze Przemysław Ronkiewicz na Facebooku.  Wtóruje mu Irena Jatkowska: Witam, serdecznie dziękuję za oddane na mnie głosy. Proszę wszystkich, którzy mi zaufali o oddanie głosu w II turze na Piotra Felińskiego. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam. Wczoraj dołączyła Wspólnota Samorządowa:

 

Oświadczenie WS

 

ag

 

 

 

 
Polityczne zwolnienia w Betezdzie Drukuj Email
Wpisany przez Anka Grzybowska   
środa, 19 listopada 2014 12:15

Kilka dni temu dwie osoby -  Paweł Oleński i Iwona Wygnał  - dowiedziały się od dyrektora Betezdy w Ukcie o tym, że nie zostaną im przedłużone umowy o pracę „z przyczyn politycznych”. Paweł „Olo” Oleński to znany nam wszystkim społecznik, człowiek szalenie lubiany i szanowany.  Paweł poparł w wyborach samorządowych Piotra Felińskiego, na Obserwatorze ukazał się jego list „Dlaczego nie zagłosuję na Opalacha”. To było główną przyczyną, dla której Michalak -  kandydat z listy Opalacha do  powiatu -  pozbawił go pracy. Iwona Wygnał z kolei była członkinią gminnej komisji wyborczej.


Leszek Michalak to postać bardzo w naszej gminie znana -  pochodzi z Poznania, przez lata pełnił funkcję pierwszego sekretarza egzekutywy PZPR na terenie Rucianego-Nidy. Jego żona -  przyjaciółka ówczesnego szefa Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Suwałkach Waldemara Berdygi -  była między innymi szefową Domu Kultury w Rucianem. Specjalnie dla niej stworzono tam stanowisko dyrektora -  jej poprzednik, Eugeniusz Karowiec był jedynie kierownikiem.  To właśnie za jej kadencji budynek Domu Kultury spłonął. Przyczyny pożaru do dzisiaj nie zostały wyjaśnione.

 

Partyjna kariera Michalaka zakończyła się po „sprawie Loty” -  komendanta komisariatu w Rucianem, który za punkt honoru postawił sobie ujawnienie mniejszych i większych machlojek, w które umaczana była władza partyjna . W efekcie Lota stanął przeciwko ówczesnym rządzącym, w tym przeciwko Michalakowi, który trząsł cała gminą jako pierwszy sekretarz. Słowo Michalaka na tym terenie było prawem -  to od niego zależały stanowiska i możliwości. Kiedy czytałam artykuły z tego okresu, w których między innymi przewijały się nazwiska Michalaka, Drzymkowskiego i Kożana -  zwanych „świętą trójcą” - mogłam sobie wyobrazić strach, jaki budził gminny aparatczyk. Jak dalece mocne było w tym czasie koleżeństwo w tych sferach może najlepiej ilustruje cytat w jednej z gazet -  na spotkaniu towarzyskim jeden z panów wygłosił toast „i żeby między nas nawet komar ch*ja nie wetknął”. Wygląda na to, że nawet ówczesnym wysoko postawionym aparatczykom działalność towarzyszy zaczęła przeszkadzać, skoro zajęła się tym reżimowa prasa, która bez zgody Komitetu Centralnego o takich sprawach pisać nie mogła.

 

Michalak po stracie stanowiska najpierw prowadził wraz ze swoim partyjnym kolegą Drzymkowskim skład materiałów budowlanych w Ukcie, potem -  po przejściu na luteranizm -  został szefem Betezdy.

 

Najwyraźniej metody działania obecnego dyrektora Betezdy nie zmieniły się do dzisiaj.

 

Do sprawy będziemy jeszcze wracać.

 

Anka Grzybowska

 
Gra toczy się dalej Drukuj Email
Wpisany przez naczelna   
wtorek, 18 listopada 2014 08:42

Cała Polska żyje wyborami samorządowymi i padem systemu informatycznego. Przyznam, że to drugie mnie dobiło. Postawiłam sobie za punkt honoru podanie Państwu wyników jak tylko można najszybciej. Uzbroiłam się w kawę i notes z telefonami do znajomych członków komisji wyborczych. Podejrzewałam, że jak zwykle do północy uda się czegoś dowiedzieć. Około 5 rano straciłam nadzieję, że  w ogóle poznamy jakiekolwiek nazwiska. Kawa wychodziła mi uszami, a z nudów wysłuchałam w TV konferencji prasowej kilku smutnych panów, tłumaczących, dlaczego wyników nie ma i nie wiadomo kiedy będą.  Wreszcie przyszły jakieś powyrywane z kontekstu liczby.

 

Przyznam, że w pierwszym odruchu, kiedy zobaczyłam wynik Opalacha, zamarłam.  Najwyraźniej parę litrów kawy i nieprzespana noc odebrały mi zdolność logicznego myślenia. Dopiero kiedy oprzytomniałam i pododawałam liczby zrobiło mi się ciepło na duszy.

 

Z naszej strony startowało 4 kandydatów. Nie mamy w dalszym ciągu oficjalnych wyników, tam są jakieś zmiany, ale liczmy, że zebraliśmy około 2300-2400 głosów. Przy tej liczbie kandydatów głosy były bardzo rozstrzelone, ale za to było ich bardzo dużo. W porównaniu z wynikiem Opalacha to bardzo przyzwoita liczba.  Do tego w rewelacyjnych sposób opanowaliśmy powiat -  weszli  Irena Jatkowska i Przemysław Ronkiewicz, oraz popierany przez opozycję Marek Wysocki, na dokładkę w sejmiku najprawdopodobniej znalazła się Wioletta Śląska-Zyśk, kolejny „nasz człowiek”.  Co ciekawe – w wyborach do rady gminy polegli niemal wszyscy kandydaci Opalacha. Ci, których zaznaczyłam jako „O” w naszym zestawieniu, są tak naprawdę w większości kandydatami Stecki. W wyborach do powiatu przepadł Opalach i jego obecna małżonka, nie wiadomo, czy wszedł Stecka, a w wyborach do gminy padł cały koalicyjny beton, z Karowcem i Kukiełko na czele. Innymi słowy powiedzieliście Państwo ostre NIE dla starych układów. To cholernie dobra wiadomość.

 

Zmartwiła mnie daleka pozycja Leszka Gryciuka, ale między naszymi kandydatami są bardzo niewielkie różnice głosów. Wczoraj późnym popołudniem dowiedziałam się, że Gryciuk przesunął się o jedno oczko w górę. Szkoda tylko, że wprowadził zaledwie jednego radnego, ale na szczęście pozostali wyrównali stawkę.

 

Niemal natychmiast po ogłoszeniu wstępnych wyników na Facebooku pojawił się post Ireny Jatkowskiej, która prosi swoich wyborców o oddanie w dogrywce głosów na Piotra Felińskiego, chwile potem w jej ślady poszedł Przemysław Ronkiewicz. To w sumie ponad 1000 głosów. Dzisiaj podobnego poparcia Felińskiemu ma udzielić Leszek Gryciuk. Wtedy będzie ponad półtora tysiąca do przodu. Plus ponad 700 głosów samego Felińskiego… Opozycja jest bardzo zjednoczona, a to nie jest najlepsza wiadomość dla koalicji Opalacha.

 

Co się właściwie stało w niedzielę? Skąd Opalach wytrzasnął taką ilość głosów?  Sprawa jest prosta -  roboty interwencyjne i publiczne, których byłam mimowolną sprawczynią i 350 złotych na głowę wypłacane z funduszu socjalnego. Nasi takich możliwości nie mieli.

 

Paręnaście lat temu w Polsce ludzie postawili na nikomu nieznanego człowieka z Peru z czarną teczka w ręku. Pamiętacie „Partię X” i Tymińskiego? Do dzisiaj jego duch straszy przy każdych wyborach w tym kraju.   Kiedy okazało się, że sytuacja nas przerosła do urn poszła rekordowa ilość wyborcow i pan Tymiński odszedł w niebyt. Tu mamy podobną sytuację -  za dwa tygodnie musimy wszyscy iść na głosowanie, wyciągnąć z domów tych, którzy w pierwszej turze nie brali udziału, pogadać ze znajomymi, przekonać rodzinę. Wtedy wygrywamy bez problemów. Już wygraliśmy radę gminy i radę powiatu, teraz czas na osunięcie od władzy Opalacha. Damy radę, nie takie rzeczy się robiło.

 

Zostały dwa tygodnie, a właściwie już tylko 12 dni. Zamiast dramatyzować, spokojnie policzmy i nie odpuszczajmy drugiej tury. Elektorat Opalacha stawi się w komplecie, zwabiony obietnicami. My też musimy pójść wszyscy, a po drodze musimy pozbierać znajomych i rodzinę. Wycięliśmy w pień jego radnych, teraz czas na niego samego.

 

I pamiętajcie -  kandydatem ludzi myślących, naszym kandydatem,  jest Piotr Feliński.

 

Anka Grzybowska

 
Koniec ciszy wyborczej - urny zamknięte Drukuj Email
Wpisany przez ag   
niedziela, 16 listopada 2014 21:04

Cisza wyborcza za nami -  zapraszamy na plotki i ploteczki. Jak się Państwu głosowało? Kogo obstawiacie?

 
Renifery w Piszu Drukuj Email
Wpisany przez ag   
sobota, 15 listopada 2014 13:37

:DNieznani sprawcy dzisiejszej nocy okleili kilkanaście słupów ogłoszeniowych w Piszu szarym papierem z motywem reniferów. Pod reniferami zniknęły wiadome plakaty. Policja prowadzi czynności wyjaśniające w tej sprawie.

 

ag

 
Krótka pamięć burmistrza Drukuj Email
Wpisany przez ag   
piątek, 14 listopada 2014 13:48

Pan burmistrz na spotkaniu w Nidzie po raz kolejny popisał się wyjątkowo słabą pamięcią -  zebrani dowiedzieli się, że… nikogo nie zwolnił z pracy. Ciekawa historia... Przypomnijmy panu burmistrzowi, kto za jego kadencji stracił pracę:

 

  • Tomasz Frąckiewicz - informatyk gminny, był pierwszą ofiarą czystek. Został oskarżony o… podsłuchiwanie rozmów z telefonów komórkowych za pomocą skanera częstotliwości. Aferę wykrył nieoceniony wiceburmistrz Stecka. Frąckiewicz po nagonce odszedł z pracy na własną prośbę.
  • Hubert Zyskowski – skarbnik gminy za kadencji Leszka Gryciuka. Został zwolniony z pracy.
  • Irena Jatkowska -  sekretarz gminy, była żona Opalacha. Została zwolniona z pracy, dokumenty dostarczono jej trakcie trwającego zwolnienia lekarskiego. Sąd Pracy przyznał jej odszkodowanie.
  • Mariusz Wnuk, pracownik do spraw gospodarki komunalnej i mieszkaniowej. Po nagonce odszedł z urzędu na własną prośbę.
  • Grażyna Grzesikiewicz -  wieloletnia pracownica urzędu, jedna z niepokornych, zajmowała się w gminie rozliczaniem płac. Oficjalna wersja to „likwidacja stanowiska pracy”
  • Katarzyna Pietruszka -  zajmowała się sprawami mieszkań komunalnych. Oficjalna przyczyna -  likwidacja stanowiska pracy
  • Anna Krupa – jedyna żywicielka rodziny,  pracownica inspektoratu finansowego, zajmowała się ewidencją działalności gospodarczej. Oficjalna przyczyna „likwidacja stanowiska pracy”
  • Lidia Borys-Dymczyk -  kadrowa,  później przeszeregowana na stanowisko specjalistki do spraw BHP. Zwolniona z pracy, w Sądzie Pracy wygrała przywrócenia na stanowisko i odszkodowanie
  • Piotr Feliński -  zdegradowany z działu windykacji  podatkowej  do okienka podawczego za wystąpienie żony na sesji poświęconej łączeniu szkół. Sąd Pracy przywrócił go na poprzednie stanowisko i przyznał odszkodowanie.
  • Małgorzata Waszkiewicz -  pracownica ZUK, która popełniła pomyłkę przy przesyłaniu pensji dwóm osobom. Samotna matka z trójką dzieci. Wyrzucona z pracy dyscyplinarnie. Dzięki naszym Internautom udało się zmusić kierownika ZUK do wycofania dyscyplinarki.
  • Marek Kaczmarczyk -  szef Domu Kultury, zwolniony z pracy.

 

 

Mam nadzieję, ze te nazwiska panu burmistrzowi coś jeszcze mówią….

 

ag

 

 

 
Ukradł kraty Drukuj Email
Wpisany przez Anna Szypczyńska, KPP Pisz   
wtorek, 18 listopada 2014 13:35

Policjanci z Rucianego Nidy zatrzymali 22-letniego mieszkańca Białegostoku, który dokonał kradzieży ozdobnych krat żeliwnych. Właściciel wycenił wartość strat na kwotę 500 zł. Jak się okazało 22-latek był ponad to poszukiwany listem gończym. Mężczyzna został zatrzymany w policyjnym areszcie.  Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.



W dniu wczorajszym do Komisariatu Policji w Rucianem Nidzie zgłosił się mieszkaniec gminy informując, iż w nocy z jego posesji przy ul. Dworcowej skradziono dwie ozdobne kraty żeliwne z okien piwnicznych budynku. Właściciel wycenił  wartość skradzionych przedmiotów  na kwotę 500 zł.



Funkcjonariusze w trakcie wykonywanych czynności ustalili sprawcę kradzieży, którym okazał się 22-letni mieszkaniec Białegostoku. Mężczyzna skradzione przedmioty sprzedał na jednym z punktów skupu złomu. Policjanci ustalili ponad to, że mężczyzna ten poszukiwany jest listem gończym za oszustwa. Mieszkaniec Białegostoku został zatrzymany w policyjnym areszcie do wyjaśnienia. Usłyszał już zarzut  kradzieży.



Grozi mu kara do 5  lat pozbawienia wolności.

 

Anna Szypczyńska, KPP Pisz

 
Wyniki nieoficjalne Drukuj Email
Wpisany przez ag   
poniedziałek, 17 listopada 2014 02:07

Nieoficjalne wyniki głosowania na burmistrza:

 

Zbigniew Opalach - 1476

Piotr Feliński - 782

Irena Jatkowska - 546

Leszek Gryciuk - 521

Przemysław Ronkiewicz – 490

 

UWAGA! Po ponownym podliczeniu głosów okazało się, że są zmiany w ilości oddanych głosów -  Leszek Gryciuk przesunął się na trzecie miejsce przed Irenę Jatkowską. Kolejność dwóch pierwszych miejsc nie uległa zmianie. Winny zamieszania jest wadliwy system liczenia głosów. Dokładne wyniki będą znane najprawdopodobniej jutro.

 

Do drugiej tury wchodzą: Zbigniew Opalach i Piotr Feliński

 

Radni gminni:


Paweł Gierad, (J)

Halina Pańkowska,  (J)

Jacek Małż,  (J)

Dariusz Vogiel,  (J)

Robert Rydzewski (G)

Jan Dziekoński (F)

Tomasz Kubiak (F)

Tomasz Kowalewski (F)

Mariusz Paradowski (O)

Małgorzata Borzymowska (O)

Stanisław Prześniak (O)

Krystyna Dręzek (O)

Bogdan Słabek  (O)

Władysław Kamiński (O)

Jan Małż (O)

 

Radni powiatowi:

 

Irena Jatkowska

Marek Wysocki

Przemysław Ronkiewicz

Alina Kierod

Zdzisław Stecka

 

Radni sejmiku wojewódzkiego:


Violetta Śląska-Zyśk

 

Dogrywki w innych miastach

Orzysz Włodkowski-Aleszczyk

Biała Piska Stępniak--Sokołowska

Pisz Alicki- Szymborski

 

 

tekst aktualizowany

 
Do zobaczenia w niedzielną noc Drukuj Email
Wpisany przez Anka Grzybowska   
piątek, 14 listopada 2014 21:42

To miał być zupełnie inny tekst. Od rana rozmawiałam z wieloma osobami - tymi znajomymi i tymi kompletnie mi nieznanymi -  i wysłuchiwałam rad, porad i pomysłów. Słyszałam, że w tym ostatnim przedwyborczym tekście mam pomóc temu, a nie innemu kandydatowi, że mam napisać o tym, albo o owym, że mam zrobić kalendarium i odpowiedzieć na gazetkę gminną (taki tekst nawet powstał), przypomnieć afery, być drapieżna (cokolwiek by to nie znaczyło) albo spolegliwa, prosić albo grozić Apokalipsą. Wysłuchiwałam tego wszystkiego, notowałam pomysły. Potem usiadłam i pomyślałam sobie: „ jak mi się cholernie nie chce”.

 

Przez cztery lata opisywałam dla Państwa afery i aferki.  Wszyscy je znamy i pamiętamy, a jeśli ktoś z Państwa chce sobie odświeżyć pamięć, wystarczy poszukać na naszym portalu. Wyciągałam sprawy skrzętnie ukrywane i zamiatane pod dywan. Dzisiaj nie mam zamiaru tego robić. Jestem już tym koszmarnie zmęczona.

 

Okres kadencji Opalacha odcinam grubą kreską. Przed nami następne lata i trzeba myśleć o nich, a nie grzebać w historii. Dyskurs z ludźmi, którzy rządzili tą gminą, posługując się zastraszaniem, kłamstwem i pomówieniami, a którzy nie mieli nawet na tyle cywilnej odwagi, żeby pod swoimi paszkwilami się podpisać, jest tyleż bezsensowny, co płytki. To już za nami. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, bo znam Państwa mądrość i ogromne  przywiązanie do tego skrawka Rzeczypospolitej leżącego nad trzema przepięknymi jeziorami, otoczonego Krutynią i lasami. Teraz musimy budować i odbudowywać, a do tego potrzeba nam tylko jednego -  kartki wyborczej.

 

Demokracja lubi pożerać swoje dzieci -  padliśmy wszyscy tego ofiarą. Demokracja daje nam jednak rzecz bezcenną -  możliwość naprawienia swoich błędów. W niedzielę będziemy mieli szansę to zrobić. Wybierzmy mądrze. Postawmy na ludzi mających wiedzę i doświadczenie. Stawiając krzyżyk zastanówmy się przez chwilę, dlaczego akurat na tego człowieka głosujemy -  nie patrzmy na przynależności do takiej czy innej partii, czy ugrupowania. To nie jest głosowanie na partie, tylko na konkretnych ludzi. Nie sprzedawajmy swojego głosu tanio -  to, że facet fajnie mówi, jest nauczycielem starszej córki, czy wypiło się z nim morze wódki,  to nie jest żaden miernik. Zastanówmy się, czy miła skądinąd sąsiadka z pierwszego piętra faktycznie nadaje się na radną i jest w stanie coś dobrego dla gminy zrobić, a najważniejsze - czy ma odpowiednią wiedzę i przygotowanie.

 

Przede wszystkim jednak idźmy na wybory. Ta kartka wyborcza to nasza siła i nasza przyszłość nie tylko na najbliższe cztery lata. Teraz to my decydujemy i nie dajmy sobie tego w żaden sposób odebrać, ale decydujmy bardzo rozważnie. W obecnej sytuacji musimy stawiać na fachowców. Bez nich polegniemy, a każdy nasz  głos jest na wagę złota. Jeśli nie pójdziemy do urn, to inni wybiorą za nas.

 

Ja już wiem, na kogo oddam swój głos. Przyznam, że dotychczas do żadnych wyborów nie podchodziłam tak poważnie. Przejrzałam programy wyborcze, rozmawiałam z kandydatami, poznałam ich dokonania. Mam nadzieję, że postawiłam na właściwych ludzi. Wierzę, że wszyscy to zrobimy, a nasz niedzielny wybór zaprocentuje.

 

Za chwilę zacznie się cisza wyborcza -  nie jestem jej entuzjastką, ale chyba tym razem bardzo nam się wszystkim przyda, bo pozwoli na spokojny, skupiony namysł bez atakujących ze wszystkich stron agitek. Od piątkowej północy aż do zamknięcia urn wyborczych nie będą się u nas ukazywały żadne komentarze -  ani te pozytywne, ani negatywne. To czas ciszy i namysłu, i chcemy to w pełni uszanować.

 

Do zobaczenia w niedzielną noc, po zamknięciu lokali wyborczych. Wówczas podamy wyniki głosowania w poszczególnych okręgach i tego najważniejszego -  na burmistrza.

 

Życzę nam wszystkim wyważonych, mądrych wyborów, których nie będziemy musieli nigdy żałować.

 

Anka Grzybowska

 
Zniszczone bannery w Nidzie Drukuj Email
Wpisany przez ag   
sobota, 15 listopada 2014 14:27

Policja prowadzi postępowanie w sprawie zniszczenia dużych bannerów reklamowych w okolicach Biedronki w Nidzie. Bannery -  własność firmy ze Śląska - zostały zniszczone dzisiejszej nocy.

 

ag

 
Stażowe, którego nie ma Drukuj Email
Wpisany przez ag   
piątek, 14 listopada 2014 13:42

Jak to właściwie jest z płaceniem stażowego? Burmistrz dużo o tym mówi na spotkaniach, ale zamiast słuchać warto wziąć kartkę papieru i policzyć:

 

Pensja zasadnicza wynosi 1680 złotych. Osoby, które dostały „stażowe” nadal maja tę samą sumę pieniędzy w ręku -  UMiG po prostu wlicza 280 złotych stażowego do pensji zasadniczej. Innymi słowy -  pracownik dostaje 1400 złotych plus dodatek stażowy, a nie 1680 złotych plus dodatek. Z tego wynika, ze de facto wygrani są ci, którzy mają zerową wysługę lat -  ci dostają po prostu sumę wyjściową (owe 1680 złotych). Ci z wieloletnim stażem dostają tak naprawdę jedynie 1400 złotych.  Reszta to stażowe.

 

Proste? Proste. A jaka oszczędność!

 

ag

 

W gminie rozpoczęły się przedwyborcze wypłaty z funduszu socjalnego -  na rękę pracownik otrzymuje 287 złotych (350 złotych brutto).

 
«pierwszapoprzednia12345678910następnaostatnia»

Strona 1 z 247
Reklama
Copyright © 2014 Obserwator Piski. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.
 
listopad 2014
P W Ś C Pt S N
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30

Reklamy